wtorek, 24 marca 2015

Gluten

Wątek glutenu chodzi za mną od bardzo dawna, ale nigdy nie miałem pomysłu, jak w formie klarownego wpisu ugryźć tę molekułę. Teraz też nie mam, ale pomyślałem, że fajną ideą będzie post ruchomy/otwarty, taki, do którego będę mógł zawsze coś dopisać w miarę przekopywania się przez glutenową literaturę. Post in statu nascendi o glutenie, bez spinki, coś w rodzaju notatnika - taka forma odpowiada mi najbardziej, pewnie dlatego, że taki luz pozwoli mi głębiej wejść w temat, za którym chyba nie przepadam. 

Ok, co z tym glutenem? Czy jest to kozioł ofiarny środowisk paleo? A może jest realnym zagrożeniem dla ludzi nie mających klasycznych problemów zdrowotnych związanych z glutenem (choroba trzewna, zdiagnozowana alergia, etc.) i ma udział w wielu metabolicznych zaburzeniach cywilizacyjnych?

Nie da się ukryć, że nie jest niewiniątkiem, ale czy naprawdę gluten/pszenica/inne zboża go zawierające to metaboliczne chochliki, które ok. dziesięć tysięcy lat temu uciekły pierwszym farmerom, a teraz sieją spustoszenie w komórkach coraz bardziej niestabilnej metabolicznie/zdrowotnie cywilizacji?

Po prostu pogadajmy o glutenie i zobaczmy, co na niego mamy. Prokurator żąda kary śmierci.

Intro: jak dochodzi do tego, że w hiperracjonalnym świecie nauki/dziennikarstwa naukowego dochodzi do powstania często skrajnie odmiennych opinii dotyczących tego samego zjawiska (vide "masło wraca do łask" [fantastyczny numer tygodnika TIME z poprzedniego roku] vs. "unikajmy tłuszczów nasyconych")? Nie chce mi się słuchać o działaniach ukrytego lobby (oczywiście ten czynnik był szalenie istotny vide kulisy powstawania wytycznych dotyczących żywienia w USA). Literatura jest dostępna dla wszystkich zainteresowanych. 

Zaczynamy od skrajnych opinii z naszego podwórka.

Marcin Rotkiewicz z Polityki:

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1608979,1,dochodowa-dieta-bezglutenowa.read 

http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/dieta-bezglutenowa-nie-dla-kazdego,516930.html

versus

Mateusz Rolik z Nowej Debaty:

http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/

TBC
===============================================================
5 GATTACA: Gluten Wątek glutenu chodzi za mną od bardzo dawna, ale nigdy nie miałem pomysłu, jak w formie klarownego wpisu ugryźć tę molekułę. Teraz też nie ...

192 komentarze:

  1. I jak tu nie ześwirować ?
    Chyba dążąc do złotego środka (jeśli nie ma się stwierdzonej nietolerancji na gluten, oczywiście). Jakiś czas temu czytałam książkę dr Fuhrmana i on z kolei za całe zło tego świata obwinia mięso. I w sumie to żadna nowość i nie chodzi mi też o mięso jako takie, ale o sam fakt, proces dochodzenia do tak kategorycznych i odmiennych wniosków.
    Pewnie dobrze skonstruowane i przeprowadzone badanie, eksperyment podwójnie ślepy na panelu osób spożywających gluten w grupie eksperymentalnej i nie - w grupie kontrolnej przybliżyłby nas do prawdy. I z pewnością wielu ludzi pomyśli, że takie badania to pewnie standard, ja w to zawsze wierzę. Ale chyba nie do końca tak jest skoro gastroenterolog Peter Gibson (o którym wzmianka w podlinkowanym programie) w 2011 roku opublikował wnioski z badań nad szkodliwością glutenu także u osób bez nietolerancji, by w 2013 wnioski te odrzucić. Ach te badania, bardzo łatwo je zepsuć i bardzo łatwo nimi manipulować. Bo o ile po tym pierwszym badaniu nastąpił szum medialny, to po drugim już nie.
    Buszujący w zbożu William Davis twierdzi, że pszenica, którą obecnie spożywamy w niczym nie przypomina tej "dawnej", no i racja, bo i które współczesne pożywienie przypomina to dawniejsze. I chyba rację ma pani Jelonek mówiąc, że samo pochylenie się nad kwestią żywienia - wnikliwsze analizowanie składów sprawia, że odrzucając np. przetworzone produkty bogate w weglowodany, ale inne kiepskie składnikijednocześnie, odnosimy sukces terapeutyczny.
    Nie umniejsząc wiedzy dr Williama Davis'a (jestem zwyczajnie nikim by to czynić) po prostu waham się gdy słyszę, że na drodze do szczęścia stoi jeden tylko produkt, a czasem i składnik.
    Choć z drugiej strony Ignaz Semmelweis ocalił wiele ludzkich istnień właśnie jedną, prostą czynnością - zalecając personelowi mycie rąk przed zabiegami itp. Więc kto wie?

    AnnaŚ.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie stwierdzam, że żyjemy w ciężkich czasach. Żeby tyle nad jedzeniem trzeba było się zastanawiać? :)
    Nie ma chyba nic lepszego dla człowieka (potencjalnie zdrowego!) niż zróżnicowana dieta z UMIAREM. Bo z tym jest problem.

    Bliżej mi chyba do opinii Pana Rotkiewicza. Rzeczywiście też mam takie wrażenie, że wystarczy garść celebrytów( którzy potwierdzą, że na danej diecie schudli/wyzdrowieli), książka, kilka artykułów w prasie/necie, kilka wywiadów w tv z opłaconymi odpowiednio lekarzami/dietetykami i biznes się kręci.
    To jest kolejny, wypromowany trend. Oczywiście pomijam tu skrajne przypadki nietolerancji glutenu, alergii itd.

    Zawsze w takich żywieniowych zawirowaniach jest pewien schemat, na który ja się już nie daję nabrać. Jakiś "autorytet" w dziedzinie medycyny/nauki wydaje książkę/publikuje artykuł/udziela wywiadu itd. w danym temacie i się zaczyna. Tak samo było z odstawianiem mleka/mięsa/jaj/cukru, a teraz przyszła kolej na zboża. Litości!

    Sugerowanie poprawy zdrowia/przypadków uzdrowień po odstawieniu pszenicy to jest właśnie żerowanie na ludzkiej psychice i chęci bycia zdrowym. Jeżeli wypowiada się tak lekarz, to nie ma się co dziwić, że ludzie w to wierzą. Pytanie, dlaczego nikt ludziom nie uświadamia jak się odżywiać, żeby do tych wszystkich chorób nie doprowadzić? :).
    Mało przekonujące jest dla mnie stwierdzenie, że cukrzyk tylko po odstawieniu pszenicy nagle ma super wyniki.

    "Dwie kromki pełnoziarnistego chleba pszenicznego podnosi cukier bardziej niż biały cukier, bardziej niż wiele czekoladowych batonów."

    Że co? Co to ma być? Promocja czekolady? Co zrobi przeciętny Amerykanin po przeczytaniu tego stwierdzenia? Odstawi od jutra zboża, a przerzuci się na batoniki bo tak powiedział jeden z lekarzy :). Lekarz w tym całym biznesie jest po to, żeby swoim autorytetem uwiarygodnił trend.
    Analogicznie mamy z dermatologami.

    Czekam tylko na kolejnego lekarza/naukowca/dietetyka, który zrobi karierę po tym, jak opublikuje książkę pt "jadłem połowę" i będzie opisywał przypadki chudnięcia i wyzdrowienia pacjentów, którzy jedli tylko połowę codziennych porcji. Efekty będą? Oczywiście, że tak.

    Zróżnicowana dieta i umiar w jedzeniu - takiej książki jeszcze nikt nie wydał. Dlaczego? Bo to mało odkrywcze i mało marketingowe. Gwiazdy tego nie wypromują.

    Kiedy ktoś nam odpowie na pytanie: co jeść? Bo wszystko zaczyna być złe.

    W tematyce jedzenia mam skrajne poglądy.
    Zagrożeniem dla ludzi jest obżarstwo, uzależnienie od cukru, ogólny spadek jakości/wartości odżywczych jedzenia i brak własnego zdania.
    Trzeba obserwować swój organizm - na jakie pokarmy reaguje dobrze, a jakich nie toleruje, a nie ślepo podążać za trendami.
    Tylko zdrowy rozsądek może nas uratować :)
    Beja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, umiar - ów złoty środek jest chyba tym do czego powinniśmy dążyć (pomijając różne nietolerancje - w domyśle).
      Jakiś czas temu słuchałam na TED wykładu Dana Buettnera, który przemierzył świat ("niebieskie strefy") w celu odnalezienia eliksiru długowieczności.
      I co odkrył? Ano nic zaskakującego: wszystkie długowieczne te społeczności łączyły te same powiedzmy nawyki: jedzenie oparte na nieprzetworzonych produktach, a zazwyczaj z pracy własnych rąk, ruch na świeżym powietrzu, w ogóle całodzienny ruch (żyjemy w przedziwnych czasach - korzystamy z ruchomych schodów i jednocześnie kupujemy karnety na bierznię), relaksacja poprzez medytację, modlitwę itd, dodatkowe zajęcia, dzięki którym chce nam się, będąc już na emeryturze wstawać z łóżka i ogólnie - szanowanie starszyzny. Wszystkie te społeczności żyły w tych schematach choć oczywiście składowe tych schematów typu: rodzaj pożywienia, czy modlitwy były zdeterminowane przez konkretne środowisko przyrodnicze i kulturowe.
      Nihil novi :) A co do wykorzystywania w różnych przecież debatach tzw dyżurnych ekspertów, czy celebrytów to często (ale nie zawsze, nie popadajmy w paranoję ;) ma to nie najlepszy skutek w kontekście społecznym.
      Na korytarzu oddziału gastroenerologii w ckmsw widziałam ileś miesięcy temu zdjęcie Agaty Młynarskiej, ostatnio zaś widziałam, w dość popularnym chyba programie, promocję jej książki " Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu". Kurde, skoro była na oddziale to ją przebadali, zdiagnozowali i nietolerancję ma, ale skoro jest osobą publiczną, związaną z tzw 4 władzą to powinna zdawać sobie sprawę z konsekwencji tego typu porad.
      Oj temat rzeka.
      AnnaŚ

      Usuń
    2. > Kiedy ktoś nam odpowie na pytanie: co jeść? Bo wszystko zaczyna być złe

      Nie da się zamknąć problemu odżywiania w kilku zdankach. Nie o to chodzi, że wszystko zaczyna być złe, tylko o to, że bardzo często stosujemy formułki, a powinniśmy budować kontekst.

      > Trzeba obserwować swój organizm - na jakie pokarmy reaguje dobrze, a jakich nie toleruje, a nie ślepo podążać za trendami

      Problem polega na tym, że zaburzenia metaboliczne długo nie wysyłają żadnych sygnałów.

      Wielu ludzi z problemami metabolicznymi czuje się całkiem ok.

      Oczywiście zgadzam się z zasadą umiaru i równowagi. Ale w tym konkretnym wpisie chciałbym zadziałać w drugą stronę i odrzeć ten gluten (i podpięte pod niego węgle) z kontekstu czegoś, co można nazwać robocza "zdrową, zrównoważoną dietą, w której pszenica czy owies występują). Chciałbym po prostu wiedzieć, czy gluten, sam w sobie, ma negatywny wpływ na szeroko pojęte zdrowie metaboliczne.

      To oczywiste, że można podejrzany składnik umieścić w szerszym kontekście zdrowego stylu życia i negatywne działania tego składnika zostaną zbuforowane.

      Mnie natomiast chodzi o to, czy gluten można uznać za składową optymalnej/wyidealizowanej strategii.

      I wiele wskazuje na to, że nie.

      Usuń
    3. Patryku, ale czy istnieje coś takiego jak dieta optymalna? Są pewne produkty, co do których nie ma powszechnie podejrzeń i są to przede wszystkim te pochodzenia roślinnego, no i woda.
      Chyba najlogicznej byłoby więc poddawać różne te hipotezy weryfikacji na własnej tkance i obserwować zmiany. Czasem jednak możemy ich w porę nie zauważyć, bo jak bardzo słusznie napisałeś, pewne problemy metaboliczne przez długi okres czasu nie dają znaku (przykład najcięższego kalibru - rak, bezobjawowo rozwija się latami).
      Z drugiej strony William Davis powołuje się na tak wiele przypadków poprawy stanu zdrowia i to często w bardzo krótkim czasie, że właśnie ten czas mnie zastanawia. No bo czy jest możliwe by przez 40 lat jeść ten przykładowy gluten, odstawić go i doświadczyć zaniku tych wszystkich chorób, o których pisze Davis? A przecież nie pisze o jakimś tam znikomym procencie.
      Z uwagą będę więc obserwować kolejne odsłony "procesu" :) i słuchać argumentów obu stron, choć najchętnej (ale to chyba niemożliwe) zobaczyłabym konkretny dowód obciążający lub oczyszczający naszego podejrzanego.ï
      W ogóle to wybacz Patryku mą nadgorliwość i całą tę pisaninę (głupio mi z powodu braków w podstawowych kwestiach), ale choroba, właśnie tego najcięższego kalibru najbliższej mi osoby, każe nadrobić mnóstwooo zaległości i to w krótkim czasie. Będę więc tu wpadać i się dokształcać. Trzeba się uczyć od najlepszych :)

      Pozdrawiam
      Anna Ś

      Usuń
    4. > W ogóle to wybacz Patryku mą nadgorliwość i całą tę pisaninę

      Aniu, nie żartuj, dziękuję za tę energię wkładaną w komentarze :)

      > czy istnieje coś takiego jak dieta optymalna

      Jeśli za optimum przyjąć długie życie w zdrowiu, to jasne, że tak.

      > produkty, co do których nie ma powszechnie podejrzeń i są to przede wszystkim te pochodzenia roślinnego

      Cywilizacyjny nadmiar kwasów omega-6 z pewnością nie jest ok.

      > pewne problemy metaboliczne przez długi okres czasu nie dają znaku

      Właśnie tak najczęściej to wygląda. Brak objawów/subtelne objawy przez lata, a później przypadkowe badanie poziomu glukozy i boom - cukrzyca.

      Nasze ciała/komórki to cuda sztuki przetrwania - potrafią radzić sobie (oczywiście do pewnego krytycznego momentu) nawet przy poważnych zaburzeniach.

      Bez choćby powierzchownego skanowania metabolizmu ciężko coś powiedzieć. Pamiętajmy: hipercholesterolemia, hiperglikemia, hiperinsulinemia, głęboki niedobór witaminy D czy permanentnie niski poziom glutationu - nie bolą.

      > No bo czy jest możliwe by przez 40 lat jeść ten przykładowy gluten, odstawić go i doświadczyć zaniku tych wszystkich chorób, o których pisze Davis?

      W medycynie/naukach przyrodniczych ponoć wszystko jest możliwe.

      Nie czytałem książki Davisa, ale prawda jest taka, że wiele badań pokazuje bardzo dynamiczne efekty diet bezglutenowych (postaram się napisać o tym więcej) czy szerzej: diet niskowęglowodanowych.

      > najchętnej (ale to chyba niemożliwe) zobaczyłabym konkretny dowód obciążający lub oczyszczający naszego podejrzanego

      Moim skromnym zdaniem mission impossible. A wynika to z tego, że ciężko prowadzić proces dotyczący jednego podejrzanego, kiedy działa tak dużo innych czynników mających wpływ na ostateczny efekt zdrowotny.

      Choć jeśli damy sobie przyzwolenie na możliwość skazania/uniewinnienia na podstawie badań eksperymentalnych, to myślę, że klarowny wyrok jest możliwy.

      Wszyscy znamy klasyczny wywód: zła jest przetworzona pszenica, a pełne ziarna są ok.

      Ok, są lepsze od przetworzonego/laboratoryjnego/przemysłowego badziewia, ale czy są optymalnym źródłem węglowodanów?

      That is the question.

      Usuń
    5. " Choć jeśli damy sobie przyzwolenie na możliwość skazania/uniewinnienia na podstawie badań eksperymentalnych, to myślę, że klarowny wyrok jest możliwy."

      I właśnie o taki eksperyment mi chodzi. Rozwinęliśmy metodologię badań i dysponujemy wieloma narzędziami, które mogą maksymalnie przybliżyć nas do prawdy. Pisałam w którymś komentarzu o eksperymencie podwójnie ślepym na dużej próbie itd, bo właśnie tak prowadzony eksperyment - w ściśle kontrolowanych warunkach, zdaje się być optymalny i ucinający wszelkie spekulacje.
      Od tego powinno się wychodzić. Bo gdy dzieje się odwrotnie - najpierw duża wrzawa, szum medialny i studia (choć i to czasami zbyt duże słowo) pojedynczych, niekontrolowanych przypadków, to zaczynam się czuć jak Guliwer odwiedzający Akademię Projektodawców, w której domy chce się budować od dachu po fundamenty.
      Choć z drugiej strony taki ferment publiczny (cokolwiek nie stanowiłoby zaczynu) jest ok, bo prowadzi do nowych odkryć. Bo tak oto zainteresował mnie gluten :)
      Dobra, nie przeginam już i, wolna od uprzedzeń i zbyt
      stereotypowego uogólniania, obserwuję dalej :)
      Anna Ś.

      Usuń
  3. Mam pytanie do Patryka, jak i do osób komentujących, może ktoś coś wie. Mam łysienie androgenowe i od jakiegoś czasu przyjmuję wierzbownicę. Widzę u siebie typowe objawy wzrostu androgenów - pogorszenie skóry, intensywną potliwość. Z tego co czytam w Internecie, wiele osób obserwuje u siebie takie objawy w pierwszych miesiącach przyjmowania tego zioła. Jaki to ma sens? Czemu coś, co ma blokować DHT działa tak, jakby wręcz podnosiło poziom tego hormonu? Czy to jakiś pierwszy skok hormonalny, i potem się to normuje i zaczyna działać, tak jak powinno? Nie wiem, czy czekać na efekty (minął już miesiąc z hakiem) czy odstawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkleję to, co już kiedyś napisałem:

      "Pyt.: czy mogę go [napar z wierzbownicy] włączyć na stałe do mojej diety czy też trzeba zrobić jakąś przerwę w piciu? Czy codzienne picie wierzbownicy nie szkodzi?

      Odp.: Nikt na świecie nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Przyczyna jest prosta: brak długofalowych badań. Co do skuteczności wyciągów/naparów z wierzbownicy w leczeniu acne i/lub łojotoku - brak nawet krótkodystansowych badań klinicznych.

      Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że wierzbownica jest rośliną o olbrzymim potencjale farmakologicznym i całkiem sporo ludzi z powodzeniem stosuje ją regularnie (trądzik, łojotok, łysienie androgenowe, łagodny przerost prostaty, etc.).

      Generalnie nie szkodzi, ale zaszkodzić może. Efekt jest szalenie indywidualny. I zależy, między innymi, od wyjściowej równowagi hormonalnej. Wierzbownica jest postrzegana jako skuteczny antyandrogen, ale badania pokazały, że substancje czynne wierzbownicy są też silnymi inhibitorami aromatazy, enzymu, bez którego ciało kobiety (mężczyzny też) nie jest w stanie produkować estrogenów.

      Pamiętam, że jakiś czas temu (zresztą z polecenia Ziemoliny) napisała do mnie dziewczyna, u której po regularnym piciu naparu z wierzbownicy (z tego, co pamiętam, stosowała też inne roślinne antyandrogeny, ale mniej regularnie niż wierzbownicę) doszło do rozregulowania cyklu. Wiadomo, że w takim przypadku trzeba rekomendować odstawienie naparu i zobaczyć, czy cykl wróci do normy. Nie wiem, jaki był efekt odstawienia, bo dziewczyna już nie napisała. Myślę, że to historia warta odnotowania.

      Ogólnie nie wiemy, czy taki efekt to rzadkość, ponieważ nie mamy badań, na których można by się oprzeć. Ale uważam, że wierzbownica ma tak dużo ciekawych właściwości, że jest mega cennym narzędziem.

      Jest dobrym antyoksydantem, świetnym antyandrogenem, ma działania immunomodulacyjne i przeciwzapalne - hamuje syntezę komedogennych cytokin, etc.

      Nie jest panaceum pozbawionym działań niepożądanych, jest po prostu fajnym narzędziem. W śmiesznej cenie.
      ====================================================================
      Plus: Pomagałem też chłopakowi, u którego zbyt intensywne stosowanie ziołowych miksów antyandrogenowych wywołało lekką ginekomastię jednostronną (wszystko wróciło do normy po zredukowaniu dawek).

      Żyjemy w epoce medycyny opartej na faktach i zioła w wielu przypadkach nie są na dzień dzisiejszy dobrze zbadane w warunkach klinicznych. Znamy ich ogólne dobroczynne właściwości, ale nie wiemy dokładnie, jak działają globalnie.

      Generalnie te wszystkie fitoantyandrogeny są jednak bardzo dobre i stanowią często pomocne narzędzie.

      Połączenie mięty z wierzbownicą wydaje się bardzo fajnym narzędziem, ale nie żadnym panaceum".

      Usuń
    2. > Czemu coś, co ma blokować DHT działa tak, jakby wręcz podnosiło poziom tego hormonu?

      Nie sądzę, żeby ktokolwiek potrafił racjonalnie wytłumaczyć ten efekt. Z prostego powodu: brak tak wysublimowanych i precyzyjnych badań.

      Ja strzelam, że może chodzić o blokowanie syntezy estradiolu, co zaburza delikatne równowagę w mieszkach, a klinicznie dostrzegamy pogorszenie stanu skóry trądzikowej/tłustej.

      Ale to tylko strzał.

      Być może chodzi też o efekt dawki (ilość naparów/tabletek z wyciągiem).

      > Czy to jakiś pierwszy skok hormonalny, i potem się to normuje i zaczyna działać, tak jak powinno?

      Nie mam pojęcia. Hm, generalnie w większości przypadków regularne picie 1-3 szklanek naparu/dzień przekłada się na poprawę stanu skóry.

      Usuń
    3. Potwierdzam, u mnie picie wierzbownicy pogorszyło trądzik, choć zredukowało łojtok do 0. Najlepszy przykład na to że trądzik nie występuje tylko na skórze z której leje się "olej" litrami. Zawsze mnie wkurzało określenie "skóra trądzikowa=skóra tłusta".

      Wolę wit. B6, robi lepszy mat na twarzy niż najlepszy krem matujący. Jak się zacznę tłuścić latem to do niej wróce.

      Usuń
    4. A jeśli chodzi o łysienie androgenowe to polecam, polecam i jeszcze raz polecam alfa-tradiol (ja mam akurat Pantostin ale El-Cranell to to samo, zamawiam na ebayu) . Niby to samo co beta-estradiol w dostępnym u nas Alpicorcie E ale jednak nie to samo.
      Ja po 5 latach od rozpoczęcia choroby mogę wreszcie przeczesać włosy palcami bez obawy że połowa z nich mi zostanie na tej ręce.
      W ogóle, myję głowę bez strachu i czeszę się bez strachu- co za ulga.
      Nie jest idealnie i cośtam jednak jeszcze wypada ale to już nie to co było kiedyś. Tak tylko mówię jakby się komuś miało przydać.

      Usuń
  4. Witam, czytając parę Pana postów chciałam powiedzieć, że marzę żeby mieć takiego lekarza, z taką wiedzą i podejściem do pacjenta :) Piszę tu bo dieta też jest u mnie narzędziem walki z chorobą. Od ok. 14 lat walczę z trądzikiem, mam 28lat a on całkiem nieźle nadal daje o sobie znać :( Czoło względnie czyste, policzki wysypane zazwyczaj, zaskórniki otwarte i zamkniete, również na policzkach, cera często sucha, ale świecąca się, z przebarwieniami. Przeszłam już chyba wszystkie terapie (kolejna dermatolog w ostatnią środę:"no faktycznie wszystko już pani miała", "to co leczymy zoraciem?"- sama zaproponowałam - ale chyba trochę późno na retinoidy...). Oprócz izoteku (szkoda mi zdrowia), maści, kremy(epiduo, duac, aknemycin, klindacne, benzacne, skinoren, zineryt itd.), antybiotyki zewnętrzne i tetralysal 3 krotnie w ciągu tych lat, przed 18. rokiem życia wiele miesięcy z hormonami Diane, czasem zadziałało coś a potem wszystko wracało... żeby ktoś zaproponował jakieś badania... nie a po co... ile poszło pieniędzy i łez już nie pamiętam. Tydzień temu też chciałam w końcu po tylu latach zbadać sobie hormony a odpowiedź:"no wie pani jak coś się dzieje w cyklem czy coś to kierujemy do ginekologa..." szlag trafia człowieka jak uświadamia sobie ile lat zmarnował, bo wiele razy wstydził sie gdzieś wyjść, pokazać bez makijażu...Po roku buszowania w internecie i szukania pomocy stwierdzam, że jak na razie najlepiej pomogłam sobie sama, dzięki informacjom na blogach, minimalna i jak najbardziej naturalna pielęgnacja zdziałała więcej niż pielęgnacja apteczno-drogeryjna w ciągu tych wielu lat. Oczyszczanie organizmu też miało duże znaczenie i zdrowa dieta, niestety mam wrażenie, że pochłaniane latami leki, czy też te hormony Diane (prawie 3 lata z przerwami) napsuły wiele w moim organiźmie. Teraz jest najlepiej od ostatnich wielu lat, ale znów zaczęło się coś dziać i zastanawiam się od czego.. ekologicznego aloesu?podkładu mineralnego? pogody? stresu? zgaduj zgadula co znowu... strasznie męczy takie ciągłe kombinowanie dlaczego? co znów zrobiłam? itp. to niby tylko trądzik, ale kilkanaście lat wstydu i kompleksów potrafią zrozumieć osoby, które to przechodzą.
    Muszę powiedzieć, że nie ufam już lekarzom, nie znam żadnego który sam z siebie chciałby pomóc, dlatego powtórzę, tak bardzo chciałabym mieć takiego lekarza jak Pan.
    Chciałam nakreślić swój problem w miejscu, gdzie może ktoś przeczyta :) mnie zamiast tych wszystkich drogich specyfików jakiś czas ratował żel aloesowy, sok z cytryny i kurkuma, teraz znowu trochę coś się psuje...zrobiłabym sobie sama jakieś badania, wydała kolejną kupę kasy, tylko żebym chociaż wiedziała jakie i do kogo się z nimi udać... Pozdrawiam! i przepraszam za zaśmiecanie przestrzeni blogowej, trochę długo wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podzielenie się swoją historią.

      To smutne, chyba każdy, kto zmaga się z acne tarda, wie doskonale, że trądzik potrafi zawładnąć życiem, a chwilami całkowicie obezwładnić (nie tylko trądzik, każda przewlekła choroba zapalna skóry i problemy z włosami).

      Nie mam zamiaru rozgrzeszać dermatologów, ale zaczynam ich rozumieć: oni po prostu nie rozumieją tego, co dzieje się w głowie kobiety (rzadziej mężczyzny) z takim problemem. Dodatkowo to, co oferują podręczniki dermatologii czy rodzima literatura, to żart. Zostawmy to.

      Kluczem do kontroli acne tarda nie jest ani pielęgnacja, ani złuszczanie, ani ciągła/cykliczna "terapia" retinoidami. Kluczowa jest zmiana środowiska hormonalnego. I powinna się ona zaczynać od radykalnych zmian w diecie.

      > zaśmiecanie

      Bez żartów. Takie komentarze to największy atut tego miejsca :)

      Usuń
    2. "szlag trafia człowieka jak uświadamia sobie ile lat zmarnował, bo wiele razy wstydził sie gdzieś wyjść, pokazać bez makijażu..."

      Ja ostatnio nawet nie spotkałam się z osobą, za którą szalenie tęsknię tylko dlatego, że moja skóra wyglądała fatalnie:( Moje życie przez problemy ze skórą jest naprawdę wywrócone do góry nogami, doskonale cię rozumiem


      "zgaduj zgadula co znowu... strasznie męczy takie ciągłe kombinowanie dlaczego? co znów zrobiłam? itp"

      Też tak czasami mam, że jak mi coś wyskoczy, to szukam winnego, ale prawda jest taka, że to hormony są winne, moja skóra na czole np. jest idealna, chociaż traktuje ją tak samo jak resztę twarzy i to jest dla mnie najlepszy dowód na to, że nie ważne co bym robiła, to nie jest moja wina, że coś mi wyskakuje, tylko moich hormonów



      Usuń
    3. Dziękuję za odzew :) można coś więc zrobić z tymi hormonami? faktycznie dieta ma duży wpływ, muszę koniecznie zagłębić się bardziej w zagadnienia zdrowej diety i skład swojej diety, który wydawał mi się jeszcze niedawno ok...
      Sporo też czytałam ostatnio o wierzbownicy drobnokwiatowej, która właśnie pomaga wyregulować hormony u dorosłych osób cierpiących na trądzik, sama nie nie wiem bo różne opinie są - u jednych pomogło, u innych pomogło, ale po odstawieniu wszystko wróciło, itd. Jednak tu wyniki hormonalne to chyba podstawa... może jakieś wskazówki, książki, bądź nazwiska autorów jak zabrać się za zmianę żywienia? nie mam pojęcia gdzie czegoś takiego szukać...

      Usuń
    4. Nie ma za co :)

      > można coś więc zrobić z tymi hormonami?

      Można, a według mnie - trzeba (jeśli oczywiście chce się zredukować do minimum ryzyko odległych efektów metabolicznych).

      Za podstawę uważam panel badań, bo wtedy wiemy, na czym stoimy.

      Najprostszą interwencją jest długodystansowa dieta polegająca na zredukowaniu poziomów insuliny. To nie jest magic bullet, ale taka dieta jest najbardziej naturalnym sposobem obniżenia tonu androgenowego. Na każdym możliwym poziomie.

      > Sporo też czytałam ostatnio o wierzbownicy drobnokwiatowej, która właśnie pomaga wyregulować hormony u dorosłych osób cierpiących na trądzik, sama nie nie wiem bo różne opinie są - u jednych pomogło, u innych pomogło, ale po odstawieniu wszystko wróciło

      To, że acna tarda wraca po odpuszczeniu różnych metod, nie jest zaskoczeniem. Nawrót jest immanentną i charakterystyczną cechą tego typu zaburzeń. Środowisko hormonalne wraca po prostu do stanu pierwotnego.

      Wierzbownica jest ok, to bardzo fajne narzędzie w kontekście problemów z androgenami, a bonusowo wykazuje działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne, co w przypadku acne jest tak samo ważne jak blokada sygnałów androgenowych.

      Kobiety z acne tarda/PCOS coraz częściej sięgają po fitoterapię (mięta, lukrecja, saw palmetto, śliwa, pokrzywa, niepokalanek, wierzbownica, dynia, etc.).

      Bardzo dobrym narzędziem jest również ocet jabłkowy.

      > może jakieś wskazówki, książki, bądź nazwiska autorów jak zabrać się za zmianę żywienia?

      Warto zacząć od człowieka, który zaczął całą tę rewolucję w biologii acne: artykuły Lorena Cordaina są dostępne w sieci.

      Polecam też te prace:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23444983

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1334192/

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22678562

      Usuń
    5. dziękuję bardzo, przynajmniej wiem już, w którą stronę mam kierować swoje działania :) wyniki muszę zrobić, ale chyba prywatnie bo nie uzyskałam skierowania ani od rodzinnego ani od dermatologa.. pokrzywę znam i uwiebiam, jak piłam jej bardzo dużo to i poprawa była w cerze, ocet jabłkowy też jakiś czas próbowałam ale w końcu zwątpiłam po róznych opiniach na temat jego szkodliwości, co do wierzbownicy to mogłabym ją stosować do końca życia byle na prawdę podziałała :) Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :) Będę z pewnością zaglądać i lecę się dokształcać w zagadnieniach diety

      Usuń
    6. A co jest nie tak z octem jabłkowym?

      Usuń
    7. chciałam pić ocet jabłkowy z wodą rano na czczo, ale słyszałam opinie, że drażni żołądek i wręcz niszczy, więc trochę się wystraszyłam, nie wiem na ile naturalny był u innych taki ocet i na ile można ufać producentowi, że jest naturalny.. najlepiej jest więc może zrobić ocet domowej roboty :)

      Usuń
    8. Hmm, no ja właśnie piję codziennie rano ocet z wodą. Te opinie, które słyszałaś były czymś poparte czy to tak na zasadzie "ktoś coś gdzieś chlapnął/ napisał/ wydawało mu się"?
      W robienie swojego octu nie zamierzam się bawić, kupuję w Rossmannie ocet enerBIO, jest bardzo dobry.

      Usuń
    9. dobrze wiedzieć, bo Twoja opinia, to kolejna opinia z internetu, a wiadomo, że jest ich wiele, ale skoro polecasz ze swojej strony to ja również chętnie wrócę do testów z octem jabłkowym :)

      Usuń
  5. ja z działania Izotekiem jeste zadowolona. Oprócz podwyższonego cholesterolu nic się strasznego nie działo. Fizycznie czuję się ok. Owszem juz widzę, że po odstawieniu około 3 tygodniowym już się delikatnie świecę w ciągu dnia - odstawiłam też Dianę. Może to i zły znak, ale brałam dosć niską dawkę. Co nadal nie zmienia faktu, że skóra odzyskała regenerację poprzez zgaszenie stanów zapalnych. Nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angeliko, nawet krótkie stosowanie izotretinoiny w niskiej dawce (schemat daleki od tego klasycznego, w którym dąży się do wysokiej dawki skumulowanej) ma w wielu przypadkach sens, ponieważ daje skórze odpocząć. Taki efekt też jest ważny.

      Pytałaś też o witaminę D w postaci iniekcji. U nas nie mamy tej postaci i ja generalnie nie jestem fanem mega dawek podawanych w iniekcjach.

      Usuń
    2. oczywiście, że jest ważny, nie tylko biologicznie, psychicznie także. Nie żałuję absolutnie tej kuracji. Myślę, że zdecydowanie wcześniej mogłam podjąć taką kurację a nie się wahać.
      Choć na początku kuracji, kiedy wystapiło mega przesuszenie na twarzy, hmmm..zatęskniłam za starym rodzajem cery :) sama nie mogłam uwierzyć w to co myslałam.
      Liczę się z tym, że trądzik bardzo prawdopodobnie wróci, lecz mam nadzieję,że nie z takim nasileniem.
      Mając takie nastawienie nie będzie mi aż tak przykro- nie mylic z pesymistycznym nastawieniem :) To mój sprawdzony sposób na mnie.
      Nic, póki co powróciłam do wierzbownicy. Niebawem przywitam cudowny Glamid.
      Tabletek typu Diane i innych nie powinnam brać, nawet ginekolog mi już nie przepisze- wyniki z krzywych.
      Podczas stosowania kuracji Izo dzielnie stosowalam kosmetyki do twarzy dla cery mieszanej,dermalogica gentle c.ex. świetnie się sprawdzała (krótszy czas nie robił krzywdy). Kwas hialuronowy z Biochemii Urody, krem nawilżający dla cery normalnej i mieszanej. Nic tłustego.
      Dałam radę, a skóra nie była przesuszona na wiór.
      Wysypów krost nie odnotowałam na twarzy. A ..i carmex najlepszy do ust. Michał miał rację :) żadnych depresji, czy wypadania włosów - tu wręcz rosną jak szalone. Jedynie stawy kolanowe na poczatku kuracji. jakkolwiek żyję i dobrze się czuję :)

      Usuń
  6. Witaj Patryku!!!
    Dobrze, że wróciłeś bo fajnie jest tu zajrzeć i przeczytać coś nowego co przygotowałeś dla nas:-)
    Dzięki Twoim wpisom postanowiłam wybrać się raz jeszcze do dermatologa. Ostatnio byłam bardzo dawno temu bo chyba z 2 lata, później zaszłam w ciążę cera się poprawiła a teraz nie jest za ciekawie.

    Przemyślałam to co kiedyś sugerowali lekarze i chyba ja sama tez do końca bałam się im zaufać być może dlatego leczenie nie przynosiło rezultatów. Nie wiem dlaczego ale boję sie anybiotyków na dłuższą metę, mam wrażenie, że zrujnują organizm.
    Twoje rady dotyczące rosacea ktore mi udzieliłes w mailu przyniosły rezulatat (za co jestem Ci bardzo wdzięczna), chwilę był spokój a teraz znowu powrót. Do tego jest gorzej. Najgorsze jest to, że po kilku latach nadal nie wiem co pogarsza stan skóry. Kumuluję wiedzę, to wszystko co Ty pisałes, próbuję obserwować ale jakoś mi to nie wychodzi.

    Boję się, że teraz mając stan krostkowo-grudkowy rosacea z czasem się rozwinie i jeśli teraz nie zareaguję za jakiś czas będzie gorzej. Przemyślałam to i jestem teraz gotowa przejść leczenie- oby tylko lekarz okazał się cool- podobno jest specjalistą od rosacea.

    Podejrzewam, że będzie to klasyczny antybiotyk i metronidazol w kremie bądz rozex po ktorym mam uczulenie.

    Próbowałam do tej pory łagodnej pielęgnacji, skinoren działa ok ale widzę, że to nie wystarcza- cały czas są małe stany zapalne a moim błędem chyba było traktowanie ich jak stanów zapalnych w klasycznym trądziku, być może dlatego nigdy nie widzę poprawy.
    Zauważyłam pewną prawidłowość- najgorzej jest przed i w trakcie okresu a przecież rosacea podobno nie wspólgra z hormonami- zaczynam już głupieć.

    Do tego dochodzi stały rumień- przecież nie można tak żyć!! Caly czas sobie to powtarzam i myślę sobie, ze przecież w końcu musi się znależc jakies leczenie które podziała.

    Trzymaj kciuki i zostań z nami bo przywracasz nam wiarę!!
    Pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Sylwia,

      Szkoda, miałem nadzieję, że uda Ci się przejąć kontrolę nad skórą i trzymać ją w ryzach. Z drugiej strony - nie można się dziwić, niestety. Rosacea lubi wybuchać i często pacjent nie ma to wpływu.

      > Nie wiem dlaczego ale boję sie anybiotyków na dłuższą metę, mam wrażenie, że zrujnują organizm

      Uściślijmy: mówimy tu konkretnie o doksycyklinie. Dla wielu pacjentów jest to podstawowe narzędzie i stosują ten lek z powodzeniem cyklicznie.

      Oracea to czasami jedyne wyjście.

      > Do tego jest gorzej

      To również nie jest zaskoczeniem. Im dłużej trwa dana choroba zapalna, tym zaostrzenia występuję częściej i reakcje zapalne są bardziej burzliwe. Oczywiście to nie jest żelazna reguła, ale generalnie tak to właśnie wygląda w przypadku przewlekłych chorób zapalnych.

      Skóra po latach zapaleń, bez długich okresów remisji/uśpienia choroby, nie jest tą samą skórą. Wrasta w nią mnóstwo włókien nerwowych i wtedy dużo łatwiej dochodzi do zaostrzeń.

      > Najgorsze jest to, że po kilku latach nadal nie wiem co pogarsza stan skóry. Kumuluję wiedzę, to wszystko co Ty pisałes, próbuję obserwować ale jakoś mi to nie wychodzi

      Tak się nie da; jeśli czujesz, że reakcje skóry to chaos, nie ma sensu czekać i trzeba działać.

      Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z lekarzem o antybiotyku i rozważyć cykliczne stosowanie IPL.

      Odpuścić całkowicie przetworzone jedzenie, oprzeć dietę o proste rzeczy: tłuste ryby, awokado, warzywa, etc.

      > Zauważyłam pewną prawidłowość- najgorzej jest przed i w trakcie okresu a przecież rosacea podobno nie wspólgra z hormonami- zaczynam już głupieć

      Hormony nie napędzają bezpośrednio tej choroby, ale ją modulują. Na wiele sposobów. Np. cykliczny skok estrogenów może sprawiać, że reakcje naczyniowe są silniejsze.

      Wiesz, Sylwia, w takim stanie wystarczy iskierka: peak estrogenów, lekki stres, posiłek oparty o junk food, uszkodzenie bariery skórnej, zmiana składu mikrobiomu i mamy pożar.

      Moje zdanie znasz: nie ma sensu dmuchanie, potrzeba silniejszych narzędzi.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci kolejny raz za odzew:-)
      Tak teraz już zamierzam atakować, i jeszcze jak Twoje zdanie znam to tym bardziej. Ciekawa tylko jestem od czego zacznie lekarz.

      Staram się maksymalnie obserwować po czym jest pogorszenie i chyba kolejny raz popełniłam błąd wprowadzając nowe kosmetyki- lepiej trzymać się tych sprawdzonych.

      Nie do końca rozumiem jak wygląda klinicznie rosacea. U mnie jest tak- pojedyncze zmiany zapalne ale praktycznie pojawiające się na okrągło głownie na policzkach, ostatnio na jednej ze skroni, czasami na czole. A gdy dochodzi do maksymalnego zaostrzenia- skóra jak u krokodyla pokryta łuszczącym martwym naskórkiem, na tym wysypka czerwona szczypiąca i swędząca a na końcu każdej krostki zazwyczaj biały punkcik. Gdy zaczyna się to goić po umyciu można to np zdrapać ręcznikiem po czym czasami pojawia się płyn coś jak osocze. Oczywiście wszystko długo się goi. Czy tak wygląda rosacea?

      Usuń
    3. Wogóle to ja tego nie ogarniam, od prawie 3 miesięcy nie jem słodyczy, pieczywa białego i wogóle praktycznie żadnego pieczywa. Ciemny makaron i ryż, owoce, warzywa. Zero fast food. Zazwyczaj białe chude mięso, raz w tyg czerwone, ryby i masz tu babo placek tez źle!! A jak pod koniec zeszłego roku jadłam wszystko tj i pieczywo i słodycze to jak spojrzalam jak miałam wyciszoną skórę to aż mmnie zgieło. Wszystko na opak. I badź tu mądry człowieku!!!

      Usuń
    4. Sylwio, ciemny makaron i ryż, to nadal są węglowodany, więc może lepiej w ogóle z nich zrezygnować.

      Pozdrawiam Cię :)
      Anna Ś.

      Usuń
    5. Rosacea to enigma i bardzo ciężko o jakieś kategoryczne wytyczne żywieniowe.

      W przypadku acne tarda osią są węglowodany (efekty po wprowadzeniu diet z niskim IG, jeszcze lepsze efekty w trakcie diet LC i VLC), natomiast w przypadku trądziku różowatego nie jest to takie proste.

      Zapalenie w trądziku różowatym może wywołać mnóstwo czynników - i to jest podstawowy problem. Trzeba by skórę włożyć do inkubatora, a to możliwe nie jest.

      Wielkie problemy pojawiają się wtedy, kiedy "pozwalamy" na to, aby okresy zaostrzeń się wydłużały. Dmuchanie nie ma wtedy sensu, trzeba gasić pożar.

      Eksperymentowanie z nowymi kosmetykami w przypadku tej choroby to strzał w kolano, niestety.

      > Czy tak wygląda rosacea?

      Tak może wyglądać. Fundamentami są: stały lub przejściowy rumień i intensywna gra naczyniowa, postępująca nadwrażliwość skóry. Zmiany zapalne (grudki, krosty) są wtórnymi efektami mechanizmów naczyniowych i nerwowych.

      Łuszczenie (wynikające z zapalnego uszkodzenia bariery skórnej) i quasi-wysypka mogą się pojawić - wynikają z totalnej dysregulacji skóry objętej zapaleniem: bariera jest uszkodzona, dzięki temu łatwiej penetrują w głąb skóry czynniki drażniące/alergeny i może dochodzić do wyprysku kontaktowego/wtórnej alergizacji.

      Swędzenie, szczypanie, pojawienie się płynu surowiczego po zdrapaniu zmian - nic zaskakującego.

      Jeśli metody miejscowe nie przynoszą efektów (stała fotoprotekcja, AzA, metronidazol, woda termalna, nawilżanie, Rosacure Fast, bardzo delikatna pielęgnacja/stały zestaw sprawdzonych dermokosmetyków, etc.) i coraz częściej dochodzi do zaostrzeń, to terapia systemowa jest po prostu konieczna.

      I tu złotym standardem jest doksycyklina, którą można łączyć z blokerami receptorów adrenergicznych.

      Usuń
    6. PS Bardzo ważnym, moim zdaniem, aspektem kontroli tej choroby jest również ocena tego, czy pacjent nie ma jednocześnie skóry tłustej/trądzikowej.

      Gruczoły łojowe, a właściwie ich nadmierna aktywność, mogą zaostrzać procesy zapalne w trądziku różowatym. Być może stąd biorą się sukcesy diet LC w kontroli rosacea u niektórych.

      Usuń
    7. ''Trzeba by skórę włożyć do inkubatora''

      Lepiej tego ująć nie mogłeś- potrafisz naprawdę wczuć się w sytuację:-) Czasami sobie myślę, że dopiero jak wyłączyłabym emocje, przestała jeść, myć się, rozmawiać z kimkolwiek i zamknęła na cztery spusty w domu to może wtedy rumień by się nie pojawiał.
      Zwykła rozmowa np z kimś obcym- najmniejsze emocje- zalewam sie na czerwono- ludzie patrzą jak na ufo a to skutkuje jeszcze większym burakiem i koło się zamyka. Masakra.

      Już dawno temu zauważyłam, że rumień się potęguje gdy ze skóry zaczyna wychodzić sebum. Więc kolejny raz Twoje uwagi to strzał w 10tkę.

      Patryku dziękuję Ci za tak szczegółowe wyjaśnienia. Czasami po prostu gdy wszystko się zaostrza i naklada się na siebie tyle objawów, głupieję, mam wrażenie jakbym miała do czynienia z dwoma różnymi chorobami (albo i więcej), stąd te pytania.

      I przepraszam, że zaśmiecam na inny temat pod postem o glutenie.

      Usuń
  7. Witam, bardzo interesujący blog. Zaciekawił mnie temat glutenu. Mój niespełna dwuletni synek zachorował na ASZ, a ponieważ do pediatry zgłaszaliśmy się dwukrotnie w bardzo ostrym stanie, kończyło się na kortyzonie i maściach oraz pocieszeniu, że to nic strasznego. Rozczarowana zaczęłam sama szukać ratunku i postanowiłam wykonać synkowi testy na nietolerancję pokarmową (podstawowy Food Detective, ponoć bada stężenie IgG). Wyszła niska nietolerancja glutenu, mleka krowiego i drożdży, podobno codzienna kumulacja tych produktów mogła zaostrzać chorobę. Dietetyk, u której przeprowadzaliśmy test, zaleciła na początek odstawienie glutenu, pozwoliła jedynie na łyżkę kaszki orkiszowej dziennie. Staram się pilnować diety, mleko krowie staram się mieszać pół na pół z roślinnym i generalnie jest duża poprawa, ale cały czas prześladuje mnie myśl, że nie tędy droga. Przecież przez kilka miesięcy picia mleka i jedzenia zwyczajnego chleba (synek jest jego smakoszem) nic się nie działo. Dlaczego akurat teraz organizm sobie nie radzi z tymi produktami? Gotowa żywność bezglutenowa jest szczerze mówiąc w większości paskudna w smaku (oprócz tej naturalnie bezglutenowej), nie wspominając już o cenach i o tym, że z diety musiałam wyłączyć wiele produktów, które "mogą być" zanieczyszczone glutenem. Szkoda mi mojego malucha, tak uwielbiał bułki z pestkami dyni, chleb z ziarnami, etc. Czuję się zagubiona i nie wiem, na ile ta bezglutenowa dieta to konieczność, a na ile tymczasowa moda w naszym przypadku, może wpływ miały inne czynniki, np. to, że zaczęłam podawać małemu witaminy, żywność staram się kupować tylko bio, etc. Póki co z mieszanymi uczuciami działam po omacku. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Przykro mi z powodu synka. Niestety, chaos informacyjny to naturalne zjawisko, które pojawia się, kiedy próbuje się zrozumieć, co tak naprawdę steruję tą chorobą. Szczególnie w przypadku małych dzieci.

      Nie mamy klarownego patofizjologicznego modelu AZS i nie mamy magicznych leków. Co więcej: środowiska alergologiczne i dermatologiczne bardzo często nie mówią jednym głosem - i chodzi mi tu głównie o rolę diety w patogenezie AZS.

      Dieta/rola alergii pokarmowych i AZS to klasyczny gorący obszar. Z jednej strony mamy potężną krytykę niekontrolowanych diet eliminacyjnych (opartych bardzo często na mitach/intuicji i słabej diagnostyce), z drugiej - wielu badaczy chce widzieć konkretne proteiny pokarmowe jako czynniki zaostrzające przebieg AZS lub wręcz wywołujące świeże zmiany wypryskowe. I bądź tu mądry, rodzicu.

      > Rozczarowana zaczęłam sama szukać ratunku i postanowiłam wykonać synkowi testy na nietolerancję pokarmową (podstawowy Food Detective, ponoć bada stężenie IgG)

      Bardzo chciałbym napisać, że taka diagnostyka coś wnosi, ale nie wnosi nic. Złotym standardem są doustne próby prowokacyjne, choć i te czasochłonne i rzadko stosowane narzędzia nie wyczerpują tematu (choćby dlatego, że reakcje wypryskowe mogą wystąpić bardzo późno).

      > Wyszła niska nietolerancja glutenu, mleka krowiego i drożdży, podobno codzienna kumulacja tych produktów mogła zaostrzać chorobę

      Alergologiczne science fiction. Mogła (w medycynie prawie wszystko jest możliwe; przestrzeń naszej niewiedzy jest kosmiczna) lub nie mogła. Ciężko się do tego odnieść, bo jest to luźne spojrzenie na problem.

      Kumulacja to złe słowo w alergologii. W alergologii mamy akcję i reakcję (szybką lub odległą). I wiemy, że do wywołania reakcji potrzeba czasami bardzo niewiele alergenu. To tłumaczy bardzo częste porażki diet eliminacyjnych - popularne alergeny występują w niewielkich, ale klinicznie istotnych ilościach poza macierzystymi i eliminowanymi produktami.

      > Staram się pilnować diety, mleko krowie staram się mieszać pół na pół z roślinnym i generalnie jest duża poprawa

      Hm, na ile jest to poprawa związana ze zmianami w diecie - nie mam pojęcia, chyba nikt nie ma. Być może jest to ważne ogniwo. Ale na pewno nie najważniejsze w AZS. Dieta, jeśli już ma wpływ, jest tylko jednym z wielu czynników.

      > cały czas prześladuje mnie myśl, że nie tędy droga

      Nie będę udawał, że jestem ekspertem w dziedzinie alergologii i dermatologii wyprysku atopowego u dzieci, ale myślę, że w świetle aktualnej wiedzy można śmiało powiedzieć, że koszmarnym błędem jest ogniskowanie uwagi tylko na diecie i szukaniu w tej przestrzeni panaceum.

      Obsesje na punkcie roli diety w AZS często prowadzą do poważnych zaniechań na płaszczyźnie skóry, a przecież to jest epicentrum wydarzeń.

      Bardzo często mamy do czynienia ze sterydofobią i antybiotykofobią. Te leki stosowane z głową i wyczuciem bywają absolutną koniecznością. Rodzice często jednak odpuszczają intensywne leczenie zaostrzeń i lecą do apteki po emolient nabuzowany haptenami (które mogą w przyszłości wtórnie zaostrzać lub wręcz imitować AZS).

      Bardzo często brakuje regularnej i metodycznej pielęgnacji ukierunkowanej na optymalne funkcjonowanie bariery skórnej, co jest szalenie ważne w przypadku AZS.

      Czasami zamiast o diecie (ja nie wykluczam absolutnie roli diety) warto pomyśleć o terapii proaktywnej, która w dużym skrócie i uproszczeniu polega na tym, że kontrolujemy zapalenie, kiedy zapalenia nie widać. Doskonale wiemy, że w AZS, nawet jeśli nie mamy świeżysz zmian, to skóra objęta jest zapaleniem subklinicznym.

      Ważne jest też trzymanie w ryzach gronkowca i łączenie leków przeciwzapalnych z antybiotykami i środkami odkażającymi.

      Długa kąpiel przed zastosowanie leku przeciwzapalnego zwiększa skuteczność leczenia.

      Ogromne znaczenie w kontroli AZS mają też witamina D i GLA.

      Usuń
    2. > Przecież przez kilka miesięcy picia mleka i jedzenia zwyczajnego chleba (synek jest jego smakoszem) nic się nie działo. Dlaczego akurat teraz organizm sobie nie radzi z tymi produktami?

      Chyba nikt nie zna odpowiedzi na tego typu pytania. "Kiedyś było ok, a teraz nie jest. Co się takiego stało?" - to klasyczna formuła, ale musimy wiedzieć, że układ immunologiczny nie śpi, zmienia się w każdej sekundzie.

      Poza tym tak naprawdę nie wiemy, czy sobie nie radzi (brak odpowiedniej diagnostyki). Strzelamy, że pokarm ma wpływ na AZS u synka. Ale nie wiemy, czy tak jest.

      Bardzo często bywa tak, że pełnej kontroli wyprysku nie uzyskujemy za pomocą diety, a za pomocą metodycznej i skrupulatnej pielęgnacji + intensywnym leczeniem nawrotów (a nie dmuchaniem na pożar w skórze, bo w ten sposób robimy krzywdę dziecku).

      > Czuję się zagubiona i nie wiem, na ile ta bezglutenowa dieta to konieczność, a na ile tymczasowa moda w naszym przypadku, może wpływ miały inne czynniki

      Ja też nie wiem.

      Moim zdaniem z glutenem bardzo często nie chodzi o "dziurawe jelita" czy alergie. Gluten to lepkie badziewie podpięte pod duże ładunki węglowodanowe, co ma wpływ na poziom leptyny. Gluten, jak wynika ze świeżych badań, ma też immanentne/niezależne od węglowodanów, które skleja - może wywoływać lekką oporność na leptynę, co zwiększa jej poziom.

      W skrócie: regularne jedzenie tak uwielbianego przez dzieci pieczywa sprawia, że leptyny we krwi jest po prostu więcej.

      A bardzo dużo wskazuje na to, że leptyna to (oprócz swojej podstawowej funkcji, jaką jest regulacja gospodarki energetycznej) potężny czynnik prozapalny.

      Tak z brzegu: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17634954

      Dlatego bardzo często eliminacja glutenu sprawia, że pacjenci z różnymi chorobami zapalnymi czują się po prostu lepiej.

      Nie wiem, czy tak jest zawsze, ale to na pewno ciekawy (i bardzo racjonalny) trop.

      Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że jesteście w tej chorobie sami. Tak to właśnie jest z przewlekłymi chorobami zapalnymi. Musicie, w miarę możliwości, kombinować.

      Tak jak pisałem: trzeba skupić się na skórze, ale można spróbować usunąć na jakiś czas np. gluten i zredukować praktycznie do zera przetworzoną żywność + wprowadzić suplement z kwasem GLA i witaminę D.

      No i już na sam koniec: szalenie ważne są kwasy omega-3. Regularne jedzenie tłustych ryb (np. pasty z makreli) powinno być standardem. (A jeśli ryby są problematyczne, to kapsułkowany olej rybi + olej z kryla o chyba jeszcze większym potencjale p/zapalnym).

      Znów z brzegu:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25405323

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18241260

      Pozdrawiam i trzymam kciuki

      Usuń
  8. Ps. Nie wspomniałam, że bardzo się cieszę, iż trafiłam na ten blog (choć przeczytałam pobieżnie zaledwie 4 posty). W tym roku mija ok. 25 lat mojej walki z trądzikiem i byłam już bliska tego, by pogodzić się z faktem, iż nawet w trumnie będę miała makijaż korygujący (przepraszam za ten czarny humor...). Ale zamiast tego dojrzałam, by na poważnie wziąć sprawy w swoje ręce. Już nieco zmodyfikowałam dietę i pielęgnację. A teraz zamierzam zrobić po raz pierwszy w życiu (!) badania hormonalne. Ten blog to jak odpowiedź na moje pytania i zabieram się za studiowanie starszych postów. Jeszcze raz pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Patryku, proszę o ew. skorygowanie mojego toku myślenia- moja córka lat 16, waga 42 kg, poziom wit. D poniżej 11.
    (Oczywiście, że jest to młody organizm i nie należałoby ładować leków w postaci Devikapu, ale patrząc na moje obciążenia genetyczne oraz zakładając, że moja córka raczej też będzie tym nieszczęśliwcem )czy należałoby wprowadzić Devikap 0,5 tys do 1 tys ? czy tylko ładować w dziecko ryby i tran (nie lubi tych produktów niestety) ?
    Ja byłabym za wprowadzeniem Devikapu 0,5 tys a po 3 miesiącach kontrola poziomu wit. D. - poprawne to moje myslenie ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Przewlekły proces zapalny niczym arché wielu (większości?) współczesnych nam chorób.
    Natknęłam się wczoraj na artykuł "Podsumowanie roku w anti-aging" (biotechnologia.pl) i w artykule tym przegląd nowych odkryć w kontekście starzenia skóry (od wygładzających podszewek z 0,4% zawartością tlenku miedzi, poprzez Zoe Draelos
    i kremy glikanowe, czy śnieżną algę i wiele innych ciekawych pomysłów) przegląd ten kończy się na ibuprofenie. I jest to oczywiście tylko przegląd, nie mniej jednak zwrócił moją uwagę właśnie ten lek przeciwzapalny. I nie chodzi mi już nawet o właściwości przeciwstarzeniowe w aspekcie skóry, ale całego organizmu, skoro "regularne dawki ibuprofenu przedłużają żywotność drożdży, robaków i muszek owocowych" ( http://biotechnologia.pl/kosmetologia/artykuly/podsumowanie-roku-w-anti-aging,14916)
    Biorąc pod uwagę wszystkie te przewlekłe choroby i to, że
    "bardzo dużo wskazuje na to, że leptyna to (oprócz swojej podstawowej funkcji, jaką jest regulacja gospodarki energetycznej) potężny czynnik prozapalny"
    każe rzeczywiście, poważnie zrewidować nasze myślenie np. na temat diety.
    Ktoś mądry ostrzega nas zresztą przed "Zapalnym zmierzchem i upadkiem cywilizacji zachodniej".
    I celowo piszę o ostrzeżeniu a nie przepowiedni, bo mocno wierzę w jakiś przełom, który nas jednak ocali :)
    No dobra wybaczcie mi ten frazes, ale od kilku dni "przetacza" się przeze mnie stan zapalny.

    Może kogoś zainteresuje:
    http://www.dluzszezycie.pl/artykuly-o-zdrowiu/nowotwory/nowotwory-czynnik-stanow-zapalnych-NF-kB.

    Wszystkiego dobrego :)
    AnnaŚ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny komentarz, Aniu.

      > mocno wierzę w jakiś przełom, który nas jednak ocali

      Fascynujące jest to, że do trzymania w ryzach większości chorób, w których jakąś rolę odgrywa stan zapalny, potrzebujemy prostych narzędzi, a nie futurystycznych leków biologicznych i magicznych substancji p/zapalnych.

      Przykład statyn jest tu idealny.

      I już od bardzo dawna wiadomo, że substancje p/zapalne (np. aspiryna) mogą o wiele więcej, niż tylko hamować klasycznie pojmowane procesy zapalne.

      Usuń
    2. PS Piszą o prostych narzędziach mam na myśli głównie prewencję/profilaktykę. Bo zupełnie inny kontekst powstaje, kiedy np. toczeń eksploduje pełnią, wtedy rzeczywiście ciężko obejść się bez ciężkiej farmakologii.

      Prewencja jest zawsze dużo prostsza niż interwencja w stanie krytycznym.

      Usuń
  11. Patryku, kiedyś chyba pisałeś i coś mi świta że było to 7, ale głowy nie daję...Dieta VLC to ok. 7g węglowodanów dziennie?
    Masakrycznie mało. Wychodzi na to że praktycznie samo mięso i jakieś warzywka, ale też "chude". Smutne to. Jedzenie to też część radości z życia.

    Po drugie chciałam Cię zapytać czy uważasz że mezoterapię skóry głowy można połączyć z Loxonem itp. czy na czas mezo odstawić? W ogóle co sądzisz nt mezoterapii?

    Pozdrawiam Cię i liczę na odp :-)

    A.K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie. 7 gramów to chyba mission impossible. W najbardziej restrykcyjnych formach LC spożycie węglowodanów wynosi jakoś 20-40 g.

      To i tak masakrycznie mało. Są ludzie, którzy odnajdują się w takim systemie, inni nie dają rady, nawet nie tyle metabolicznie, co po prostu mają dość życia bez węgli.

      Samo mięso i warzywka? Nie sądzę, żeby to było rozsądne na dłuższym dystansie (ryzyko zbyt dużego deficytu kcal). Ja utożsamiam diety low-carb ze zwiększoną podażą tłuszczu, a nie z pakowaniem w siebie mięsa.

      Jasne, jedzenie powinno być przyjemne. Problem w tym, że bardzo często utożsamiamy przyjemne z czymś, czego nasze ciało nie potrzebuje. Lub wręcz nam szkodzi. Bardzo złożona sprawa.

      Jeśli chodzi o mezo: regularne głębsze wprowadzanie różnych substancji aktywnych do skóry (w różnych problemach) ma sens, ale jest to drogie narzędzie, a do tego w sumie ciężko o jakiś hurraoptymizm.

      Jeśli chodzi o mezo i problemy trichologiczne, to ciężko nie być sceptycznym:
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3002412/

      Usuń
  12. A poza tym...w kontekście inozytolu. http://www.chiralbalance.com/myo-inositol-d-chiro-inositol/ (tak, nie jest to ncbi, ale zawsze coś :-)).
    Skoro nie mam pewności, że moje ciało prawidłowo konwertuje myo w D-Chiro, co jest podobno częste u kobiet z PCOS, to czy nie lepiej przyjmować po prostu D-Chiro?

    A po drugie, podobno przyjmowaniu inozytolu drastyczne obniżanie cukru mogłoby spowodować insulinooporność (?)

    A.K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby w większości przypadków dochodziło do potężnego defektu w epimeryzacji myo- do D-chiro-inozytolu, to Inofolic nie robiłby nic. A wiemy, że da się uzyskać dobre efekty hormonalne i metaboliczne dzięki obu formom.

      Być może optymalnym rozwiązaniem jest suplementacja z użyciem obu izomerów inozytolu (w stosunku MI:DCI 40:1).

      Problem z metabolizmem inozytolu w PCOS i podobnych zaburzeniach (gdzie osią jest oporność insulinowa) jest oczywisty, ale nie sądzę, żeby suplementacja inozytolem była magią (sami badacze podchodzą do tego ostrożnie).

      Ja napisałem o inozytolu/Inofolicu bardzo ogólnikowo, dlatego wielkie dzięki za ten komentarz. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że istnieją proste narzędzia.

      Oba izomery działają, to pewne: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24351072, dlatego ciężko dissować myo-, a gloryfikować suplementację D-chiro.

      > drastyczne obniżanie cukru mogłoby spowodować insulinooporność

      Skąd ta teoria?

      Usuń
  13. Witam! Mam do Ciebie wielka prosbę czy mógłbyś napisać cokolwiek o samej chorobie Naevus eccrinalis? W internecie nic na ten temat nie mogłam odnaleźć. Jest to dla mnie bardzo ważna informacja. Z góry dziękuję za wszelkie wyjaśnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zostało postawione to rozpoznanie? Na podstawie biopsji skóry?

      Usuń
    2. Tak zostało częściowo wycięte. Zmiany te znajdują się w okolicy skroni. Na rozpoznaniu jest tylko podana łacińska nazwa. Natomiast w internecie nie ma na ten temat żadnych informacji. Lekarze wypowiadają się bardzo oględnie. Ja natomiast dalej nie wiem co to jest i czy wycinać dalej te zmiany czy można w spokoju je zostawić.

      Usuń
    3. Ciężko mi cokolwiek napisać (nie jestem dermatologiem i, przede wszystkim, nie mam wglądu do opisu badania i nie widzę zmiany/zmian).

      Generalnie coś, co opisujemy terminem "[pure] eccrine naevus", utożsamia się klinicznie ze zlokalizowaną nadmierną potliwością, ale nie wiem, czy tak w tym przypadku. W grę wchodzą jeszcze dodatkowe zmiany naczyniowe, wtedy morfologia jest inna.

      Także za mało wiem, by podpowiadać.

      Warto byłoby pokazać te zmiany komuś takiemu jak dr Andrzej Bieniek (przyjmuje we Wrocławiu).

      Usuń
  14. Angeliko, dzisiaj ide po recepte, od nowego roku cos bardzo złego dzieje się z moja twarza, a było dobrze, mało tygo nawet na ramionach cos mi wskakuje czego nie było nigdy wczesniej. Juz jesienia pani dermatolog mnie namawiała, ale jakos bałam sie, ale nie mam wyjścia. jak długo bralas ten lek? Pozdrawaim Atka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Atko ! U mnie raz było dobrze, później źle. Aplituda jak u każdego z tym problemem.
      Swietnie,że chcesz się zdecydować. Dla mnie osobiście była to dobra decyzja. Brałam Izotek 20 mg raz dziennie przez pół roku. Przed tabletkami badania full cholesterol i cały panel wątrobowy i morfologia.
      Później co miesiąc badania lub co 2 miesiące- zależy od lekarza i wyników.
      Atko, w moim przypadku nic złego się nie działo. Zapalenie ust na początku, suchość w nosie (polecam maść do nosa Nisita), oczy w doskonałym stanie bez przesuszenia. Włosy - tu nakładałam olej-najlepiej się sprawdza. Ach Atko każdy podkład na takiej skórze trwa i trwa wieki :)
      Odnośnie pielęgnacji cery - maseczka Dermalogica raz w tygodniu, algi, kwas hialuronowy z BU , filtry z paula's ten bardziej nawilżający-rewelacja, krem nawilżający z Biodermy i Paulas. Twarz myłam żelem. Wszystko do cery normalnej, mieszanej i tłustej.
      Teraz po odstawieniu świeci mi się strefa T, ba wyszedł mały pryszczyk (miesiączka)- ale to nie to samo co kiedyś.
      Cera się wygładziła, zeszło zaczerwienienie z podrażnieniami, teraz włączyłam kwas salicylowy z Paula's. Nic a nic skóra nie piecze, wygląda jeszcze lepiej niż podczas kuracji.
      Stawy bolały, ale i tak mam z nimi problem. Mięśnie też. Włosy zgęstniały. Nie było depresji itd..Ulotkę przeczytałam tylko raz i nie wracałam już do niej. Nie było potrzeby, trzeba słuchać skóry. Ja brałam 20 mg więc i skutki nie były dotkliwe dla skóry jak i dla organizmu. Decyduj się Atko na kurację jeśli możesz, naprawdę warto.
      Możesz do mnie napisać jak będziesz miała pytania.

      Usuń
    2. Włosy zgęstniały PO Izoteku (odreagowały) czy w trakcie (dzięki kuracji)?
      Przetłuszczały się bardzo wcześniej?
      To prawda że po Izo można myć raz na tydzień? ;-)
      Jesteś na jakiś środkach antyandrogenowych? OC?

      Usuń
  15. 1. ja mam z natury gęste włosy, ale odczułam, że i rosną szybciej i zagęściły się.
    2. Ogólnie moje włosy są suche, ale skalp się przetłuszczał i włosy u nasady.
    3. Tak, myłam włosy raz na tydzień, nie przetłuszczały się w ogóle. I nadmierne mycie także im podczas kuracji nie służyło.
    4. Podczas kuracji Izotekiem brałam Dianę, teraz nie biorę tabletek, postawiłam na Mirenę (trądzikotwórczą niestety) - wybór z racji zdrowotnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W piątek zrobiłam badania, we wtorek ja odbiore kolejna wizyta u dermatologa po receptę. jeszcze zastanawiam się czy nie rozpocznę leku po urlopie, na początku czerwca wybieram się na południe, twarzy nie opalam, ale widomo słońca tam nie uniknę. Oczywiście jak tylko poszłam do lekarza, to moja cera poprawiła się o 180stopni. Atka

      Usuń
    2. Jest taki blog "cudzoziemka w kraju kobiet" poczytaj.
      Jest tam wątek upalnych wakacji z Izotekiem w tle.
      Atko, wszystko zależy od Twoich badań, od tego jaką dawkę dostaniesz i co powie twój dermatolog.
      Jeśli nie będzie przeciwskazań także tych urlopowych to nie zastanawiaj się wiele. Skóra odpocznie w okresie wakacyjnym od łojotoku i zapaleń.
      O tak, 180 stopni dobrze jest mi znane. jak poszłam kiedyś do dermatologa to czyraków nie było :) a problem jakkolwiek był.
      Daj znać po wizycie u dermatologa.

      Usuń
  16. @Patryk:
    Wiem, że tutaj piszą głównie kobiety, ale ja jestem akurat facetem. Mam 30 lat, od 12 lat walcze z trądzikiem. Izotek brałem 12 lat temu i on tylko pogroszył mój stan - dodatkowo wypadły mi włosy. Moje pryszcze ropne/cysty występują tylko w obrębie brody i ust. Przeszedłem już diety bezglutenowe, bezmleczne, low GI, suplementacje wszystkim czym popadnie, antybiotyki, naświetalnie lampami, posiewy zmian (wyszły jałowe) i różne cuda na kiju. Nic nie pomaga. Teraz stoję przed kolejna kuracją izotekiem i jestem daleki od zadowolenia z tego powodu.

    Robiłem kilka badań hormonalnych testosteron, prolaktyna, SHBG, kortyzol (tylko rano), estradiol i wszystko wychodzi w normie. Wyniki z morfologi, wątroby i tarczycy wzorowe, pasożytów jelitowych brak. Jedyne z czym dodatkowo mam problem oprócz trądziku to jelita, ale dzięki diecie już na nie nie narzekam.

    Z rzeczy które wyszły w wynikach źle, dosyć znacząco spada mi poziom B12 (co pewien czas) i suplementuje się zastrzykami (co 2 miesiące) - wiem, że takie zastrzyki mogą powodować zapalenie mieszków włosowych, ale czy je biorę czy nie efekt i tak jest ten sam.

    W związku z tym chciałem zapytać co mogę jeszcze zrobić w tej kwestii zanim zjem ten okropny izotek. Dzięki i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo kobiece miejsce, ale byłoby super, gdyby pisało więcej facetów.

      Jeśli chodzi o wyniki badań hormonalnych, to brakuje nam pozostałych androgenów (DHEA lub DHEAS, androstendion), brakuje 17-OHP. I nie ma dobrej diagnostyki chronicznego acne bez przyjrzenia się insulinie. Bez tego ciężko się wypowiadać. To jest kanon. Jest mnóstwo badań homeostazy androgenowej, ale kanon jest łatwo dostępny i nie do zastąpienia.

      Także ja bym poszedł w kierunku pogłębionej diagnostyki hormonalnej (z zastrzeżeniem, że to wcale nie musi dać nam prostych odpowiedzi). Ale bez takiego panelu jesteśmy ślepi.

      > Izotek brałem 12 lat temu i on tylko pogroszył mój stan - dodatkowo wypadły mi włosy

      Jeśli mogę mieć prośbę - możesz rozwinąć ten wątek.

      Czy włosy wróciły do kondycji pre-Izotek, czy terapia izotretinoiną zaowocowała trwałymi zmianami?

      > okropny izotek

      Nie taki okropny. Niesamowicie ważny lek, ale trzeba go umiejętnie stosować i starać się o to, żeby zminimalizować ryzyko nawrotu. A ciężko to robić, kiedy traktuje się izo jak jakiś dermotropowy magic bullet i nie podchodzi się do acne tarda systemowo (= hormonalnie).

      Wielu pacjentom uratował skórę, co do tego nie ma wątpliwości, ale lęk przed nawrotem to wielki problem.

      Usuń
    2. Hej,

      Dzięki za odpowiedź.

      Sprawa wygląda tak. Włosy nie wróciły po izoteku i teraz jestem łysy od jakiś ośmiu lat, ale z tym akurat mogę żyć. Druga sprawa jest taka, że po każdym seksie wypryszcza mnie w okolicy ust. Wiem, że to dziwne, ale naprawdę nie zdarzało mi się takie coś przed izotekiem. Do tego do dzisiaj bolą mnie stawy i mam problemy ze stanami lękowymi. Nie wiem czy to wszystko pochodzi od izoteku, nie mam innych pomysłów w tej kwestii.

      Odnośnie badań jeszcze miałem badany cukier (ale bez krzywej) i generalnie on wychodzi idealnie. Miałem badanie DHEA i też wyszło prawidłowo.

      Czy mógłbyś mi napisać jakie (wszystkie) badania hormonalne muszę zrobić?

      Z dodatkowych dziwnych spraw, kiedy biorę inny lek moklobemid (antydepresant) i do tego suplementuje omega 3+l-glutamina w dużych ilościach 4g dziennie to problem trądziku znacznie się zmniejsza. Totalnie nie mam pojęcia jak to możliwe. Wiem, że stres może nasilać trądzik, ale każdy dermatolog mówi, że to raczej znikomy problem.

      Czy ma to jakikolwiek sens?

      Usuń
    3. Jeszcze parę rzeczy, które chciałem dodać.

      Odnośnie moklomebidu to jedyne, co znalazłem odnośnie jego wpływu na hormony to to, że istnieją sprzeczne doniesienia na temat jego wpływu na kortyzol, HGH. Przy dłuższym stosowaniu wzrasta poziomo testosteronu.

      "There have been conflicting findings with regard to moclobemide altering cortisol levels and whether moclobemide increases growth hormone levels.[8] Testosterone levels increase significantly with long-term use of moclobemide in depressed males.[109]"

      Z dziwnych obserwacji mojego organizmu (rzeczy, które nie zdarzały się przed izotekiem). Może to zbieg okoliczności, albo sprawa totalnie nie związana z problemem, anyway here it comes:

      - po zjedzeniu multiwitaminy lub mięsa wieprzowego na 100% w nocy obudzi mnie "nocturnal emission". Wiem, że sprawa jest normalna u nastolatków, ale ja mam 30 lat i jeżeli jem wyżej wymienione rzeczy codziennie to to samo wydarza się co noc. Druga sprawa jest taka (jak już pisałem), że po każdej ejakulacji wyskakują mi pryszcze/gule w okolicy ust i brody.

      - większość wyników mam perfekcyjnych, więc lekarze po prostu myślą, że jestem debilem :) sam się czasem nad tym zastanawiam

      Usuń
    4. Hej,

      Przykro mi czytać o historii z włosami, ale dobrze, że masz do tego takie podejście. Wiemy, że izo może aktywować masywne telogen effluvium, ale zazwyczaj wszystko wraca do normy. Z drugiej strony istnieją sygnały mówiące o tym, że izo potrafi zmasakrować włosy (szczególnie wtedy, gdy współistnieje problem/tendencja do łysienia androgenowego).

      Ja to widzę tak: wiemy, że mieszki włosowe objęte procesami leżącymi u podstaw AGA dużo łatwiej uszkodzić. Takie mieszki są dużo mniej odporne na całe spektrum czynników. Dlatego kuracja izo może po prostu przyspieszyć to, co nieuchronne (jeśli oczywiście zostawić to w rękach natury).

      Jeśli chodzi o tzw. wysyp związany z aktywnością seksualną, to nie sądzę, żeby był to fenomen indukowany przez izo. Być może jest to czysta koincydencja. Orgazm to duży peak prolaktyny, a wiemy, że istnieją silne związki między prolaktyną a trądzikiem (bromokryptyna bardzo często działa przeciwtrądzikowo).

      17-OHP, androstendion, krzywa insulinowa - myślę, że nawet jeśli te badania nie dadzą na tacy odpowiedzi, to i tak warto je wykonać.

      Piszesz, że testowałeś już wiele diet. Czy któraś była klasyczną dietą low-carb? Diety z niskim IG są ok, ale bardzo często nie dają świetnych rezultatów.

      Wpływ stresu na trądzik (na każdą chorobę zapalną) jest dobrze opisany. Bywa tak, że stan skóry poprawia się pod wpływem leków p/depresyjnych (fluoksetyna. wenlafaksyna, etc.), ale z pewnością nie są to magiczne rozwiązania.

      Usuń
    5. > większość wyników mam perfekcyjnych, więc lekarze po prostu myślą, że jestem debilem :) sam się czasem nad tym zastanawiam

      Heh, bez jaj. Jesteś inteligentnym gościem, to oczywiste.

      Tzw. perfekcyjne wyniki w zestawieniu z problemem klinicznym dają dysonans. Dlatego że lekarze (i pacjenci) chcieliby widzieć związek między androgenami na poziomie osocza krwi a stanem skóry czy włosów. Ale nie zawsze jest to proste.

      Nie wolno zapominać, że skóra jest aktywnym gruczołem.

      Tak czy inaczej, w tym momencie są to jałowe rozważania, bo nie wiemy, czy wyniki badań są perfekcyjne. Pogłębiona diagnostyka to fundament.

      Co do moklobemidu: ciężko spoglądać na ten lek jak na booster testosteronu, który może stać za pogorszeniem stanu skóry. Może/nie może - to jest zbyt złożone, żeby kategorycznie się wypowiadać.

      > multiwitamina/mięso wieprzowe

      Gdybyś nie pisał tak obszernie wcześniej i napisał selektywnie tylko tej zależności, to pomyślałbym, że robisz sobie ze mnie jaja ;)

      Nie mam pojęcia, co unikalnego może być w multiwitaminie czy porcji wieprzowiny, że daje to tak powtarzalne i błyskawiczne efekty.

      Naprawdę bardzo trudno uwierzyć w taką regularność.

      Usuń
    6. Wiem, że trudno uwierzyć w taką regularność sam nie mam pojęcia jak to możliwe po prostu się dzieje. Brałem przez miesiąc saw palmetto i problem ustał, ale z drugiej strony miałem zaburzenia erekcji więc dałem sobie na spokój.

      Co do moklemebidu to właśnie on nie powoduje mojego trądziku on go wygasza, a przynajmniej znikają te bolące podskórne guzy. Tym bardziej jest to dla mnie zadziwiające.


      Postaram się zrobić badania choć nie wiem czy to teraz ma sens bo jade na moklomebidzie właśnie. Czy nie spowoduje to błędów w pomiarach?

      Co do diet to korzystałem z wszystkich. Na tej niskowęglowodanowej zmian było zdecydowanie mniej, ale sama dieta nie wystarczyła, żeby pozbyć się problemu.

      Usuń
    7. > Co do moklemebidu to właśnie on nie powoduje mojego trądziku on go wygasza, a przynajmniej znikają te bolące podskórne guzy

      Ciężko arbitralnie stwierdzić z czego to wynika, ale nie można być zaskoczonym.

      Acne tarda często współistnieje razem z depresją/zaburzeniami lękowymi i zdarza się tak, że leki antydepreseyjne/przeciwlękowe mają pozytywny wpływ na stan skóry. Na pewno ważną płaszczyzną jest wyciszenie osi stresu, ale coraz częściej spogląda się na depresję jak na chorobę zapalną. Leki p/depresyjne bardzo często wykazują właściwości p/zapalne i/lub antyoksydacyjne. Wtedy ich wielokierunkowe działanie łatwo wyjaśnić.

      Moklobemid nie jest tu wyjątkiem - działa p/zapalnie i antyoksydacyjnie:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25745343
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20811738
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21699486

      > Brałem przez miesiąc saw palmetto i problem ustał

      A jak efekty skórne zażywana palmy? Była poprawa?

      > Postaram się zrobić badania choć nie wiem czy to teraz ma sens bo jade na moklomebidzie właśnie. Czy nie spowoduje to błędów w pomiarach?

      Mądrych tu nie ma, ale myślę, że moklobemid nie nałoży maski na ewentualne zaburzenia.

      > Na tej niskowęglowodanowej zmian było zdecydowanie mniej, ale sama dieta nie wystarczyła, żeby pozbyć się problemu.

      Pamiętasz może, ile węglowodanów spożywałeś na tej diecie [g/dobę]? I jak długo trwał ten eksperyment?

      Usuń
  17. Dzięki za artykuły! Jeden szczególnie dał mi do myślenia ten odnośnie moklomebidu i leczeniu wrzodów. Zapomniałem dodać, że jedyna sprawa, która w moim przypadku została wykryta to właśnie wrzody żołądka (już w liceum). Natomiast każdy gastrolog mówił mi zawsze, że to nie ma wpływu na skórę. Żadnych leków na to nie biorę zmieniłem dietę i generalnie żołądek mnie nie boli. Nie mogłem znaleźć żadnych danych na temat wrzodów i stanu skóry. Myślisz, że to ma jakiś sens? Zastanawiam się czy dla eksperymentu nie wrzucić małej dawki inhibitora pompy protonowej.

    Po palmie zmiany w obrębie brody/ust nie zmieniły się. Natomiast dodatkowe gule wyskoczyły na linii żuchwy (w pobliżu uszu).


    Co do diety to niestety nie pamiętam. Cały czas moja dieta bazuje głównie na jajkach i mięsie. Nie jem żadnych zbóż, słodyczy itp. Moja skóra na czole/policzkach jest bardzo zdrowa i wygląda dobrze. Jedyny problem to właśnie obręb ust i brody.

    Odnośnie badań to postaram się je zrobić, przynajmniej te hormonalne.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapomniałem dodać nie mam helicobacter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > Zapomniałem dodać nie mam helicobacter

      Ważna informacja. Z prostego powodu:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16240220

      Przewlekła infekcja H. pylori może w znaczącym stopniu obniżać wrażliwość insulinową.

      Ale na pewno nie jest czynnikiem wywołującym acne tarda.

      W paleosferze od dawna istnieje bardzo silny trend polegający na łączeniu acne z problemami jelitowymi, żołądkowymi czy alergologicznymi. Ale, jeśli już, są to czynniki modulujące.

      Także myślę, że choroba wrzodowa nie ma znaczącego wpływu na trądzik. Jasne, nie chcę tu wydawać kategorycznych sądów, ale wg mnie trądzik to w 100% wynik działania hormonów.

      (Natomiast te wszystkie problemy jelitowe mogą podkręcać oporność insulinową i przez to mieć wpływ na stan skóry. Stąd też popularność probiotyków w wielu problemach skórnych.)

      > Co do diety to niestety nie pamiętam. Cały czas moja dieta bazuje głównie na jajkach i mięsie

      Białka jaj dość nieźle podbijają insulinę. To oczywiście nie musi mieć wpływu, ale wg mnie dużo lepsze efekty można uzyskać na diecie LC opartej o ryby, awokado, żółtka jaj, masło, etc.

      Prośba: daj znać, kiedy będziesz miał wyniki.

      Usuń
    2. Patryku, krótkie pytanko nieco odbiegające od tematu dyskusji - swego czasu poleciłeś mi badanie http://archderm.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=189250 . Czy masz jego pełną wersję w PDF? Jeżeli nie, to może wykupię, ale jakbyś miał, to po co mam płacić :)

      Usuń
  19. Dieta niestety jest jaka jest bo owoców nie toleruje zupełnie (przelewania w żołądku, gazy). Ryby też jem, głównie łososia. Postam się jeszcze poczytać LC i może dodam jakieś nowe pokarmy.

    Odnośnie probiotyków to ten rozdział przerabiałem jedyne co mogę powiedzieć to to, że po probiotykach mój trądzik nasila się i to znacząco.

    Odnośnie wyników to jasne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. porcja wyników:
      DHEA SO4 - 273 ug/dl
      Androstendion - 1,58 ng/ml
      (pozostałe dwa w późniejszym terminie)

      Z niepożądanych wyników:
      - trochę za wysoki cholesterol i bilirubina całkowita

      Usuń
    2. Poczekajmy na komplet wyników, ale, tak jak pisałem wcześniej, nie spodziewajmy się diagnostycznych objawień.

      Wykrywalne odchylenia na poziomie osocza (oczywiście mam teraz na myśli androgeny) występują dużo częściej u kobiet zmagających się z adult acne; u facetów przebiega to bardziej subtelnie (no chyba, że trądzik jest naprawdę nasilony, wtedy dużo częściej wykrywa się hiperandrogenemię) - i to jest problem.

      Bo skoro przeciętny lekarz/endokrynolog funkcjonuje w paradygmacie zaburzeń systemowych (wykrywanych na poziomie krwi), to automatycznie uzna, że jeśli w osoczu jest ok, to jest to trądzik idiopatyczny ("taki typ skóry") i poleci długofalową terapię miejscową (która jest żartem w wielu przypadkach) + Izotek.

      Nie wspominając już o tym, że pominie wątek insuliny, co jest głupotą.

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22447309

      Poruszyłeś mnóstwo ciekawych wątków, ale na końcu i pozostaje niedosyt i pewien dyskomfort, ponieważ nie ma tu prostych rozwiązań i recept.

      Leczenie hormonalne acne tarda u facetów to egzotyka. U kobiet mamy mnóstwo narzędzi antyandrogenowych, u facetów nikt w Polsce, z tego co wiem, nie stosuje klasycznych antyandrogenów.

      (Wielki polski endokrynolog stosował octan cyproteronu, ale to było dawno temu.)

      Wiem natomiast, że bardzo często faceci świetnie reagują na cierpliwą modulację środowiska hormonalnego za pomocą diety. Ale warunki są czasami nie do przyjęcia i ja to rozumiem: dieta musi być ultra low-carb, bogata w DHA (ryby), MUFA (awokado, pestki dyni, oliwa z oliwek, etc.). Takie trochę keto kompatybilne z hipotezą wodnej małpy. Dodatkowo bardzo dobrze sprawdzają się suplementy poprawiające wrażliwość insulinową, spalacze tłuszczu, antyoksydanty i roślinne antyandrogeny.

      Coraz częściej wyłapuję też sygnały o skuteczności bromokryptyny. Oczywiście jej stosowanie w tego typu problemach to klasyczny przykład zastosowania off-label.

      Ale potrzeba cierpliwości i efekty trzeba oceniać nie po kilku tygodniach, ale po kilku miesiącach. Remodeling skóry, która przez lata była objęta procesami zapalnymi, to bardzo długi proces.

      O regularnej aktywności tlenowej nawet nie wspominam, bo to szalenie ważne w tego typu problemach.

      Usuń
    3. No niestety sprawa jest bardzo irytująca zwłaszcza dlatego, że po prostu ją widać bo wszystko to jest na twarzy.

      Odnośnie prolaktyny to mój poziom to 6,40ng/ml (normy:2,64-13,13)

      Kilka innych wyników (pewnie bez znaczenia, ale wkleje):
      SHBG 41,28nmol/l (10-57)
      Testosteron 681,27ng/dl (175-781)
      Progesteron 0,48ng/ml (0,28-1,22)


      Odnośnie zbijania prolaktyny to jest też taki suplement, który nazywa się l-dopa i według badań da się nim obniżyć prolaktynę:
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1255091
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1206326

      Z drugiej strony to dziwne, że moklobemid podwyższa prolaktynę, a jednak po nim jest lepiej (to samo w ssri). Zastanawiam się czy spróbować zbić prolektynę używając l-dopa (akurat mam pod ręką). Aczkolwiek muszę najpierw odstawić moklo i trochę odczekać, żeby nie wylecieć w kosmos :)

      Usuń
    4. > to dziwne, że moklobemid podwyższa prolaktynę, a jednak po nim jest lepiej (to samo w ssri)

      To nie jest takie proste. Nawet jeśli podbija PRL (nie wiemy, jaki jest realny efekt hormonalny u Ciebie), to ma przecież inne mechanizmy działania, o których pisaliśmy ostatnio. Efekt kliniczny jest zawsze wypadkową wielu mechanizmów. Biologia to, niestety, nie probówka, gdzie wszystko kontrolujemy i wyciągamy oczywiste wnioski z obserwacji układów o ograniczonej złożoności.

      Zbijanie prolaktyny, hm. Tu nawet nie chodzi o zbijanie prolaktyny. Bromokryptyna działa na wielu płaszczyznach i dzięki temu może poprawiać stan skóry. Podobnie jak inne narzędzia, które zwiększają ton dopaminergiczny w mózgu (choćby L-DOPA, selegilina czyniepokalanek).

      Problem jest wkurzający na wielu piętrach, to prawda. I niestety, zazwyczaj jest zakodowany tak głęboko (chodzi oczywiście o geny, epigenom, etc.), że wszystko jest względnie ok w momencie interwencji. Później mamy immanentną cechę acne tarda czy PCOS, czyli nawrót.

      Usuń
    5. Hej,

      Czekam jeszcze na jeden wynik DHEA, ale nie spodziewam się tutaj rewelacji. Aktualnie robię jeszcze tydzień tetracyklinę, żeby jakoś w miarę wyjściowo wyglądać. Od maja zaczynam izotek. Przez 10 lat robiłem wszystko, żeby tego uniknąć niestety wszystkie drogi prowadza w to samo miejsce. Pozostaje mi trzymać kciuki o to żeby gra była warta świeczki.

      Usuń
    6. Cześć,

      Na 99% wynik DHEA będzie ok. A nawet gdyby poziom któregoś z parametrów z panelu: 17-OHP, androstendion, DHEA/DHEAS, wolny testosteron był podwyższony, to większość lekarzy i tak rozłoży ręce.

      Tak jak pisałem wcześniej: bez przyjrzenia się wrażliwości insulinowej wszystko jest gdybaniem.

      Cały czas będę się upierał, że najbardziej naturalnym sposobem redukcji tonu androgenowego (rozumianego dużo szerzej niż tylko pomiar kilku parametrów hormonalnych na poziomie osocza) jest dieta ketogeniczna, ale dla wielu pacjentów jest to nie do przyjęcia, co jest zrozumiałe.

      Bardzo chciałbym wierzyć w ostateczny sukces terapii Izotekiem, to oczywiście jest możliwe (izo potrafi na wiele miesięcy wyciszyć skórę na płaszczyźnie androgenowej).

      Usuń
    7. Jak już wspominałem jechałem na podobnej diecie kilka lat temu i stany zapalne faktycznie się zmniejszyły, ale nie na tyle, abym mógł powiedzieć, że było warto.

      Czy wrażliwość insulinową się jakoś bada, gdzie można wykonać takie badanie?

      Kilka miesięcy wyciszonej skóry po izoteku to dla mnie akurat porażka, a nie ostateczny sukces :)

      Usuń
    8. Z tym sukcesem to była kontrolowana ironia, wybacz. Kilka miesięcy wyciszenia to oczywiście definicja porażki. Generalnie jestem bardzo sceptycznie nastawiony do ponownego leczenia izotretinoiną w takich przypadkach, ale oczywiście pacjenci mają pełne prawo mieć nadzieję, że tym razem izo zadziała - uspokoi gruczoły łojowe na wiele lat lub pozwoli przetrwać trudny okres aż do naturalnego uspokojenia tych gruczołów, które często występuje z wiekiem.

      > Jak już wspominałem jechałem na podobnej diecie kilka lat temu i stany zapalne faktycznie się zmniejszyły, ale nie na tyle, abym mógł powiedzieć, że było warto

      Tego wątku (modulacji środowiska hormonalnego za pomocą diety i suplementów) nie zamkniemy. Ja nigdy nie upierałem się przy tym, że dieta to magic bullet w acne tarda czy PCOS, bo często potrzebne jest farmakologiczne zmniejszenie drive'u androgenowego. Ale będę się upierał przy tym, że bardzo często pacjenci opierają swój sceptycyzm odnośnie diety na doświadczeniach, które zawierały błędy.

      Prawda jest taka, że bardzo często pacjenci z różnymi fenotypami hiperandrogenowymi jedzą węglowodany (różne, bardzo często dominują te postrzegane jako zdrowe) praktycznie codziennie.

      Tak czy inaczej, ciężki wątek.

      > Czy wrażliwość insulinową się jakoś bada, gdzie można wykonać takie badanie?

      Z przykrością muszę napisać, że zdecydowana większość endokrynologów w tym kraju nie ma pojęcia o tym problemie. Najbardziej popularnym narzędziem jest tu wskaźnik HOMA-IR (do jego wyznaczenia wykorzystuje się stężenie insuliny i glukozy na czczo), ale jest to słaby wskaźnik, szczególnie u osób młodych i szczupłych, czyli u tych, u których występuje acne tarda.

      Dużo lepszym badaniem jest po prostu badanie poziomów insuliny po obciążeniu glukozą.

      Usuń
    9. Tak z ciekawości muszę zapytać czy sam dłuższy okres stosowałeś dietę ketogeniczną? Od 10 lat nic innego nie robię jak zmieniam diety i generalnie o ile widzę sens stosowania ich w przypadku kiedy ktoś jest otyły, ma epilepsje czy jakieś reakcje alergiczne na dane potrawy to w moim przypadku okazało się to tylko niepotrzebnym katowaniem organizmu - przynajmniej w moim odczuciu (wliczając w to kilkudniowe głodówki "lecznicze").

      Nie wiem jak teraz postrzegana jest na przykład dieta keto natomiast kiedy ja się tym zajmowałem to miała tyle samo zwolenników co przeciwników. Ci ostatni niejednokrotnie (wliczając w to lekarzy gastrologów) mówili mi, że na dłuższą metę będę miał z tego powodów więcej problemów niż to wszystko warte.

      Oczywiście dochodzą też dodatkowe problemy typu nie możesz nic zjeść spontanicznie z przyjaciółmi, bo żadne danie w restauracji nie spełnia założeń tej diety. Nie możesz jechać w podróż bez walizki jedzenia, które i tak w między czasie się popsuje. W przypadku kiedy jesteś chudy to stajesz się jeszcze bardziej chudszy - tak było w moim wypadku. Przez kilka miesięcy nawet czujesz się względnie dobrze potem natomiast tendencja zaczyna się odwracać i jest po prostu gównianie.

      Nie wiem być może ktoś się tym wyleczył z trądziku, ale co z tego jak jakość takiego życia według mnie też nie jest za ciekawa.


      Usuń
    10. To, co napisałeś, jest jedną z najfajniejszych wypowiedzi nt. keto, jakie czytałem w ostatnim czasie.

      Oczywiście, że eksperymentowałem na sobie (staram się wchodzić w mild ketosis co jakiś czas/cyklicznie); najdłużej trwało to ok. 8 miesięcy. I generalnie zmagałem się z podobnymi problemami jak Ty; największym było oczywiście chudnięcie (w przypadku osób naturalnie szczupłych wygląda to po prostu źle). Plus - nie żebym był wielkim fanem pizzy i kanapek z Burger Kinga, ale faktycznie chwilami czułem się jak hardkorowy asceta żywieniowy. Drugi problem to jakość snu. Natomiast ogólne samopoczucie, poziom energii, skóra - tutaj wszystko było super.

      > Nie wiem być może ktoś się tym wyleczył z trądziku

      Kurczę, nie chciałbym tak stawiać sprawy. Nie sądzę, żeby można było się *wyleczyć* (na takiej zasadzie, na jakiej leczymy np. anginę czy grzybicę) z tego typu zaburzeń (przewlekłe, wieloletnie, nawracające po klasycznym cyklu leczenia izo postacie acne). Możemy trzymać je w ryzach lekami/maskować, możemy zbudować bardzo skuteczny schemat pielęgnacji.

      Natomiast ja jestem przekonany, że cykle ketogeniczne to bardzo skuteczna metoda obniżenia drive'u androgenowego i zapalnego.

      Izotretinoina na poziomie skóry jest również silnym antyandrogenem.

      Jest w tej naszej wymianie zdań pewne napięcie - i bardzo dobrze. Gdyby z pacjentami zawsze dało się prowadzić takie rozmowy, byłoby cudownie. Ktoś, kto obserwuje to z boku, może pomyśleć, że jesteś anty-keto i pro-izo, ja z kolei: anty-izo, pro-keto, ale to nie jest takie proste.

      Podstawowe pytanie pozostaje: czy ktoś, kto przez lata wykazuje silny drive androgenowy, może mieć idealną skórę dzięki prostym metodom?

      Usuń
    11. Coś jeszcze: mam dobrą koleżankę (jest świetnym biologiem), z trądzikiem walczy od jakichś 20 lat (obecnie ma 35 lat). Nie posądzam jej o żadną dysmorfofobię trądzikową (zresztą śmiejemy się z tego), ale ma lekką obsesję na punkcie skóry (co jest częste u ludzi, którzy latami zmagają się z acne). Ona mówi otwarcie, że nie wyobraża sobie funkcjonowania nawet z lekkim trądzikiem i interesuje ją tylko i wyłącznie krystaliczna skóra. Po porażce izo, i leków poprawiających wrażliwość insulinową stosowanych w monoterapii (wysoka dawka metforminy przez wiele miesięcy bez antyandrogenów) koleżanka uważa, że jest skazana na regularne przyjmowanie antyandrogenów.

      I, kurczę, coś w tym jest. Ona również uważa, że w wielu przypadkach keto jest świetnym narzędziem, ale dla niej jest to narzędzie zbyt niewygodne (obaj wiemy dlaczego).

      Obiecaj, że będziesz dawał znać, jak przebiega terapia izo.

      Usuń
    12. Hej,

      Sorry, za to "napięcie" to chyba akurat wynika z mojej frustracji - taka "autofrustracja".Natomiast absolutnie nie mam pretensji do ciebie, wręcz przeciwnie cieszę się, że poświęcasz swój czas, żeby w ogóle odpisać.

      Natomiast co do wspomnianej frustracji to człowiek patrzy te 10 lat w tył i widzi ile różnych rzeczy spróbował. Od medycyny klasycznej i tonach leków po jakieś alternatywne rzeczy typu diety, głodówki, suplementy, akupunktura, ziołolecznictwo. Do tego dochodzi jeszcze kilku znachorów - wiadomo tonący brzytwy się chwyta. Poprzedni rok miałem spokojny, trądzik praktycznie cały znikł to był dobry rok. Myślałem, że już ten problem mam za sobą, a tu znowu koszmar powrócił. Po tylu latach walki z tym trudno wykrzesać z siebie resztki sił, a tym bardziej nadziei, że jednak i mój problem w końcu odejdzie w niebyt. Na chwilę obecną są to tylko pobożne życzenia.

      Co do izoteku to on dodatkowo nasila moją frustrację. To nie jest lek do którego podchodzę łatwo i przez ostatnie 10 lat sukcesywnie odmawiałem go przy każdej wizycie u dermatologa. W chwili obecnej po prostu nie mam już żadnej alternatywy. Mój problem to nie jest tylko kwestia estetyczno-wizualna do tego dochodzi jeszcze psychika (zaniżone poczucie własnej wartości), ale też po prostu ból, bo w momencie kiedy jest gorzej to ciężko po prostu otworzyć usta bez cierpienia. Oczywiście nie chciałbym zamienić siekierki na kijek, bo życie już kilka razy boleśnie nauczyło mnie, że zawsze może być gorzej.

      Chyba mam tak samo jak twoja koleżanka. W tym względzie to albo wszystko, albo nic. W sumie jest to smutne, bo coraz częściej człowiek myśli, że została mu tylko podróż w jedną stronę na Golden Gate Bridge zakończona skokiem na główkę.

      Aktualnie muszę odczekać kilka tygodni przed izotekiem. Dlatego, że jechałem na antybiotykach i chciałbym dać trochę czasu wątrobie na regenerację plus zminimalizować ryzyko wystąpienia pseudotumor cerebri.

      PS. znalazłem swoją starą kartę w odmętach mojej dokumentacji medycznej i poprzednią kurację izotekiem (roaccutane) miałem tylko przez 2.5 miesiąca - dawka kumulacyjna 3500 - na ówczesną wagę powinna to być dawka ~9900. Nie wiem z czego to wynikało. Może z tego, że w tamtym czasie ten lek był zarezerwowany dla ludzi z mocnym trądzikiem, a u mnie on był tylko tak jak i dzisiaj na brodzie i w okół ust. Alternatywna opcja jest taka, że po prostu nie było jakiejkolwiek poprawy. Szczerze mówiąc nie pamiętam. Nie wiem czy to błąd w sztuce czy co. Pamiętam tylko, że 3 tygodnie później znowu jechałem antybiotyk plus parę miesięcy później wypadły mi włosy. Suchą skórę mam do dzisiaj.

      Wybacz te wylewanie smutów, od czasu do czasu muszę, żeby nie ześwirować totalnie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    13. Za nic nie przepraszaj. Po to założyłem ten cyfrowy notatnik, żeby można było wymieniać myśli właśnie w taki sposób.

      Wracając do przeszłości i skumulowanej dawki izo: wiemy doskonale, że im wyższa dawka skumulowana, tym mniejsze ryzyko nawrotu. I w twoim przypadku to kreśli całkiem optymistyczny scenariusz - być może jeśli tym razem dawka skumulowana będzie wysoka, to uzyskamy trwałe efekty.

      Co to znaczy wysoka dawka? Klasyczny cykl to ok. 150 mg/kg masy ciała, ale powoli zaczynają się pojawiać wyniki badań dotyczące leczenia wyższą niż klasyczna dawką (> 200): http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24173086

      Jasne, to i tak nie daje gwarancji *wyleczenia*, ale bardzo mocno zmniejsza ryzyko nawrotu.

      > Poprzedni rok miałem spokojny, trądzik praktycznie cały znikł to był dobry rok. Myślałem, że już ten problem mam za sobą, a tu znowu koszmar powrócił

      Było naprawdę nieźle aż tak długo? Blisko ideału?

      Coś się wydarzyło przed pogorszeniem? Odpuściłeś dietę? Duży stres? Infekcja? Intensywny trening na siłowni (suplementy anaboliczne, proteiny serwatkowe)?

      Usuń
    14. Tak czytałem te dokumenty odnośnie wysokości dawek. Oczywiście w momencie kiedy pierwszy raz brałem izo to byłem po prostu gówniarzem i miałem wszystko w dupie. Zdałem się całkowicie na wiedzę lekarza. Nie wiem czy dobrze zrobiłem na dwoje babka wróżyła. Z resztą nie ma co dywagować na temat co by było gdyby :)

      2014 był niezły naprawdę, jedna/dwie krosty od czasu do czasu się pojawiły, ale generalnie to było niebo, a ziemia względem stanu poprzedniego.

      Nie mam pojęcia dlaczego tak wyszło. Diety restrykcyjnej nie miałem, jadłem nawet słodycze bezglutenowe i jogurty owocowe bezglutenowe - cały rok.

      Przed pogorszeniem miałem bardzo dużo stresów w dość krótkim okresie czasu. Właściwie to kumulacje, która od dawna się mi nie zdarzyła no i wypisz wymaluj wszystko poszło w cholerę. (antydepresanty odłożyłem 4 miesiące przed pogorszeniem)

      Usuń
    15. To w ogóle jest bardzo częste zjawisko: spotkałem już mnóstwo pacjentów, którzy byli w przeszłości leczeni izotretinoiną (bez trwałego efektu) i w bardzo wielu przypadkach dawka skumulowana była daleka od klasycznej. Być może wynikało to z tego, o czym piszesz: kiedy Roaccutane wchodziło na nasz rynek (jakoś na początku lat 2000., może ciut wcześniej), izo była lekiem postrzeganym jako narzędzie do walki z ciężkimi postaciami acne (np. conglobata) i kiedy u pacjentów z lżejszymi (ale nie mniej uciążliwymi) postaciami dochodziło do dużej poprawy, dermatolodzy wycofywali się z dalszego leczenia izo proponując dalsze leczenie miejscowe.

      Błąd w sztuce? Nie, ponieważ ten klasyczny cykl leczenie to tylko propozycja, chociaż rozumiem taki odbiór wycofywania się z dążenia do wysokiej dawki skumulowanej. Skoro można w ten sposób zredukować ryzyko nawrotu, a leczenie jest dobrze tolerowane, to rzeczywiście można się dziwić.

      W sumie to wciąż nie brakuje dermatologów, którzy mówią wprost, że izo jest "strzelaniem do komara z armaty" w przypadkach klasycznego acne tarda. Dla mnie taka retoryka jest jałowa.

      Masz rację, gdybanie nie ma teraz sensu. Myślę, że w tym momencie jesteś przekonany do tego, żeby zastosować wysoką dawkę skumulowaną (co najmniej tę klasyczną).

      Kurczę, rok to ogrom czasu w acne, naprawdę można było być optymistą, jeśli skóra wyglądała dobrze na tak długim dystansie. Spontaniczne remisje i okresowe poprawy pojawiają się często, ale nigdy nie trwają tak długo.

      Można tylko gdybać, co przyczyniło się do nawrotu. Być może właśnie odpuszczenie diety na dłuższym dystansie: wyższe poziomy insuliny/IGF-1 --> więcej androgenów/zwiększona ekspresja receptora androgenowego --> trądzik.

      Być może nałożył się na to potężny stres i odstawienie leków.

      Nawrót prawie nigdy nie jest gwałtowny. Zazwyczaj pacjenci obserwują swoistą ewolucję stanu skóry i stopniowe pogarszanie.

      Bardzo często mówi się o protekcyjnym działaniu regularnej pielęgnacji przeciwzapalnej w kontekście redukcji nawrotu (czy to po leczeniu izo, czy to po naturalnym przygaszeniu fenotypu acne tarda). I ja całkowicie się z tym zgadzam. Pielęgnacja jest szalenie ważna. Zresztą bardzo często pacjenci, którzy, np. dzięki izo, wygasili trądzik (nie powrócił mimo upływu lat), są tak przywiązani do pielęgnacji, traktują to jak swoisty rytuał.

      Trzymam mocno kciuki :)

      Usuń
    16. Hej,

      Możliwe, że wszystko razem się nałożyło i oto jestem :) Zobaczymy jak pójdzie z izo. Wiadomo skutki uboczne spędzają mi sen z powiek.

      Btw. widziałem w komentarzach tutaj, że kilku ludzi zmaga się z trądzikiem różowatym. Śledzę zagraniczne fora i ostatnio u dwóch ludzi zadziałał suplement, który w składzie ma dwie główne substancje nicotinamide riboside i pterostilbene. Sam jestem dosyć sceptycznie nastawiony, ale
      a) znalazłem kilka artykułów naukowych na temat pozytywnego wpływu nicotinamide riboside na skórę
      b) całkiem niezła ekipa noblistów stoi za jednym z dostępnych "leków": http://www.elysiumhealth.com/team

      Odnośnie samego wpisu na forum to tutaj:
      http://www.rosaceagroup.org/The_Rosacea_Forum/showthread.php?32708-Greetings-I-finally-found-some-relief


      To tak na marginesie. Ja sam zakupiłem jedno opakowanie N(R) Niagen NAD+ tak na próbę przed izo dojdzie za 2 tygodnie. Obecnie wcinam l-dope, ale efekt póki co jest porównywalny z placebo (no może poza faktem, że trochę zwiększyła mi się kreatywność).

      pozdrawiam



      Usuń
    17. Wow, niesamowite, ale to elysium jest straszne drogie. Ciekawe, czy stosowanie nicotinamide riboside i pterostilbene w formie osobnych suplementów da podobne efekty, bo wydaje mi się, że to może być kwestia jakości elysium (w sensie dobrej jakości składniki, przyswajalność etc.).

      Usuń
    18. ludzie z forum stosują tylko nicotinamide riboside (do tego dieta) i podobno to wystarcza. Z drugiej strony to tylko dwie osoby...

      Jeden z zamienników:
      http://www.amazon.com/Niagen-Nicotinamide-Riboside-capsules-bottle/dp/B00K6W5SMW

      Nie da się ukryć, że to drogie. Słyszałem, że sam proces chemicznego uzyskiwania (syntezy) tej substancji jest kosztowny.

      Usuń
    19. A jaka jest różnica między tym preparatem a zwykłym nicotinamid? Wie ktoś?
      Bo ja biorę własnie ten drugi, ale nie znam się na tyle na lekach żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie.

      Usuń
    20. To pytanie wymaga większej wiedzy chemicznej od tej, którą obecnie ja posiadam. Tutaj jest wątek na forum osób, które mają podobne pytania:
      http://www.longecity.org/forum/topic/71738-is-nicotinamide-riboside-nr-broken-down-into-nicotinamide-nam-before-its-absorbed/

      Usuń
    21. kolejny ciekawy link:
      http://www.longecity.org/forum/topic/75094-nicotinamide-riboside-current-news-and-updates/

      Usuń
  20. Patryku przyjmuję 30mg glukonianu cynku, 1000mg vit C (kwas askorbinowy) i 500mg PP a także 500mg rutyny dziennie. Czy to w przypadku rosacea są dawki lecznicze? Bardzo Cię proszę o informację.
    pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czy bierze się to non stop i robi np jakieś przerwy po kilku miesiącach czy tylko w okresach zaostrzenia??

      Usuń
    2. > Czy to w przypadku rosacea są dawki lecznicze?

      To nie są substancje, których stosowanie w przypadku tej choroby jest tak sformalizowane jak choćby stosowanie doksycykliny, ale według mnie stosowanie podobnych schematów powinno być standardem.

      > I czy bierze się to non stop i robi np jakieś przerwy po kilku miesiącach czy tylko w okresach zaostrzenia?

      Stosowanie tego typu schematów to wielka improwizacja (brak długofalowych badań), ale myślę, że najbardziej rozsądne jest stosowanie cykliczne i obserwacja.

      Usuń
    3. Dziękuję Ci za odpowiedź.
      Nawet jeśli to improwizacja to wolę spróbować i obserwować jak skóra zareaguje:-)
      Liczę na tą doksycyklinę ale do wizyty u lekarza jeszcze 3tygodnie i musiałam jakos zareagować bo jeszcze trochę i oszaleję z tą wstrętną chorobą.
      Pozdrawiam, Sylwia.

      Usuń
  21. Patryku, to wspaniale, że znów piszesz. Można zwariować od ciągłego poszukiwania nowych sposób walki z trądzikiem. A co powiesz o tym ?https://www.drmcdougall.com/health/education/health-science/stars/stars-video/nina-randa/ kompletne przeciwieństwo tego co to tej pory myślałam... i meczy mnie myśl żeby spróbować chociaż miesiąc :-) bo od pół roku trzymam dietę dla cukrzyków, z racji diagnozy PCOS biorę Belare, stosuje retinoidy zew. A efektów zero... zastanawiam się nad sensem tego leczenia. Powiedziałam o tym lekarzowi prowadzącemu. Pocieszyl mnie mówiąc, że to nie jest terapia celowana, ale przy moich wynikach wysoki testosteron, prolaktyna, niedoczynność tarczycy oraz nieprawidłowy stosunek lh i fsh, musimy od czegoś zacząć i może wtedy coś wypłynie na wierzch. Czy to możliwe ? pozdrawiam Nina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Nina,

      > https://www.drmcdougall.com/health/education/health-science/stars/stars-video/nina-randa/ - kompletne przeciwieństwo tego co to tej pory myślałam

      Trzeba zacząć od tego, że teenage acne ≠ adult acne. W przypadku acne vulgaris w wieku burzy hormonalnej często wystarczy minimalna zmiana w diecie, żeby wygasić trądzik i doprowadzić do samoograniczenia choroby.

      Te dziewczyny zrezygnowały z junk carbs i mieszanych posiłków (dużo węglowodanów + dużo tłuszczu), przeniosły akcent na węgle o niskim IG [zakładam, że to nie ściema i że nie stosują 20 mg izo jako dodatku do magicznej diety low-fat]. Jeśli taka strategia działa w ich przypadku, to super. Ma to endokrynologiczny sens.

      Problem polega na tym, że mnóstwo kobiet z PCOS odżywia się dokładanie tak jak chciałby ten McDougall: mało mięsa, zero nabiału, węglowodany o niskim IG, warzywa, owoce. I wciąż mają problemy ze skórą.

      Ziemniaki w PCOS, wow. Myślę, że to głupi pomysł (mimo że nic nie mam do ziemniaków).

      Przeczytałem newsletter McDougalla nt. acne: http://www.nealhendrickson.com/mcdougall/031100puacne.htm

      "A high-fat diet increases the amounts of fats in and on the skin (sebum)".

      Ciężko się odnieść do wypowiedzi, wokół której nie ma żadnego kontekstu. W ogóle jest to bzdura. Jasne, jeśli do posiłku zbudowanego z wysokiej dawki węgli dorzuci się tłuszcz nasycony, to jest to najgorsze, co można zrobić w zaburzenia typu PCOS. W skrócie: wysoki poziom insuliny uniemożliwia spalanie tłuszczu i ostatecznie mamy: zwiększone stężenie wolnych kwasów tłuszczowych, zwiększony poziom glukozy i zwiększony poziom insuliny.

      Bardzo zła kombinacja dla gruczołów łojowych. Czynniki transkrypcyjne odpowiadające za lipogenezę szaleją w takich warunkach.

      kcal z tłuszczu nasyconego i węgli (szczególnie junk carbs) nie idą w parze.

      Ten człowiek nie zdaje sobie chyba sprawy z tego, że tłuszcz jest najmniej insulinogennym makroskładnikiem i jeśli zbuduje się dietę low-carb high-fat, to stan skóry i środowisko hormonalne w PCOS poprawiają się:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1334192/

      Co jeszcze: odradzanie oliwek czy awokado jest debilizmem.

      Brak tłustych ryb? Ciężko to w ogóle komentować.

      Gość jest typowym fenomenologiem i nie ma pojęcia o programowaniu płodowym w PCOS. Uważa, że jeśli na Kitawie nie ma acne tarda/PCOS, to wynika to wprost z ich diety. Ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że ludzie na tej zmitologizowanej rajskiej Kitawie nie są tak zandrogenizowani jak kobiety z PCOS, u których problemy wdrukowane są w geny i epigenom. Jasne, dieta Kitawian jest super dla nich, ale niekoniecznie dla kogoś, kto walczy z PCOS.

      Usuń
    2. > od pół roku trzymam dietę dla cukrzyków, z racji diagnozy PCOS biorę Belare, stosuje retinoidy zew. A efektów zero... zastanawiam się nad sensem tego leczenia

      Lekarz przyjrzał się insulinie?

      Jak obecnie poziom TSH? Niedoczynność jest leczona?

      Usuń
  22. To fakt, u mnie jednym i nie wiem czy kluczowym czynnikiem pierwszego napadu stanów zapalnych jak i łojotoku na twarzy był b. silny stres.
    Po przejściu na dietę ogólną i zmianie pielęgnacji było b. dobrze jak na acne tarda, i znowu wątek silnego stresu i powtórka.
    Kolejny atak stanów zapalnych- tuż przed wizytą w szpitalu (gonitwa myśli -stres).
    Aktualnie wychodzą mi jakies pojedyncze pryszczyki tylko na jednym poliku, ale nie są problematyczne na tym etapie, łojotok choć umiarkowany występuje nadal w strefie T. Moja dawka izo to 3600 na 55 kg. Jeśli miałabym powtórzyć kurację - mówię TAK.
    Ostatnio do pielęgnacji włączyłam tonik/wodę ze srebrem - rewelacja.
    Na puntkowe zmiany koncentrat dwufazowy z Lierac - druga rewelacja.
    Kwas salicylowy 2% co dwa/trzy dni - z nim już pozostanę na lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszło 65,5 mg/kg. Angeliko, rozważałaś wyższą dawkę skumulowaną?

      Trzymasz dietę?

      Usuń
    2. Patryku, ja mogę sobie rozważać, natomiast dermatolog zakończyła leczenie.

      Już przy 4 miesiącu na izo wypisała 2 kolejne opakowania i kazała się pokazać miesiąc po skończonej kuracji. Co dawało 3 miesiące bez wizyty (badania musiałam donosić co miesiąc na recepcję-kpina).
      Pani dermatolog z góry założyła czas terapii po 1-2 miesiącu na izo.
      Efekty wg pani dermatolog są świetne, mogę się z tym zgodzić NA TYM ETAPIE, gdzie izo zapewne jeszcze działa w moim ciele.
      Oczywiście mówiłam jej, że trądzik powróci-(insulina,pcos), że może to za krótki okres.
      Powiedziała, że owszem może powrócić, ale nie nasilony. Eh szkoda pisać.
      Poprzez wycieczki do kilku dermatologów i otrzymanych terapii leczniczych zastanawiam się, czy faktycznie miałam/mam trądzik ;) a tak całkiem poważnie, zazwyczaj 3 lub 4 okrutne w jakości pryszcze, które nękały moją twarz plus silny łojotok w strefie T z długą historią, plus inne choroby, to najwidoczniej za mało, żeby podejść z logiką do leczenia.

      Osobiście pociągnęłabym na dawce 20 mg choć z 3 miesiące dłużej, żeby dobić do tych 100.
      Wyników nie miałam masakrycznych ( cholesterol utrzymywał się w granicy 250, triglicerydy w granicach 211 podczas tych 6 miesięcy)-reszta ok, wątrobowe także ok. Morofologia znakomita jak na moje wcześniejsze problemy, czyli brak problemów z wbc, hemoglobiną.
      Skutki uboczne z Izo namacalnie znikome.
      Widocznie zdarzyło się cudowne ozdrowienie wg. pani dermatolog.
      Dietę w miarę trzymam, choć ostatnio pędzona sałata mi nie służy i musiałam ją niestety odstawić.
      Suplementy biorę nadal teraz z wit.A.
      Moja koleżanka też była leczona dawką 20 przez pół roku u tej samej dermatolog, trądzik powrócił fakt w mniejszym nasileniu, choć łojotok dał jej się we znaki dosyć ostro.
      Poszła do innego dermatologa, dostała 40 mg przy drugim podejściu. Przerwa pomiedzy jedną a drugą kuracją to około max 1,5 roku.
      Patryku, jakie podejście lekarza takie i efekty.Mam na myśli głównie dermatologa.

      Usuń
  23. Dziekuję za odpowiedź.miałam robiony test obciążenia glukozą, pani ginekolog wykluczyła insulinopornosc. A co do tarczycy zlecone powtórzenie badań. Na kolejnej wizycie zapytalam co z tą tarczycą. Uzyskałam odpowiedz ze najpierw trzeba zająć się Fsh i lh bo tam jest największy bałagan. hmm ja się nie znam i w to wierzę, ale pojawiają się wątpliwości, bo juz kiedyś brałam yasminel i nie widziałam efektów. Czy czas wybrać się do endokrynolog? Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz może pod ręką wyniki testu obciążenia glukozą i poziomów insuliny?

      > Uzyskałam odpowiedz ze najpierw trzeba zająć się Fsh i lh bo tam jest największy bałagan

      Ciężko się do tego odnieść, bo nie widzę wyników. Badany był poziom przeciwciał pod kątem Hashimoto?

      Z OC bywa różnie - generalnie bardzo pomagają, bywa że redukują trądzik do zera, ale nie zawsze. Zależy to od wielu czynników: oporności insulinowej/hiperinsulinemii, genetycznie uwarunkowanej odmienności w budowie/funkcji SHBG, hiperprolaktynemii (w tym tej rzadko diagnozowanej, czyli czynnościowej), etc.

      Często, kiedy w monoterapii OC nie ma poprawy, stosuje się dodatkowe leki (np. metforminę, spironolakton), próbuje się diety low-carb, włącza się witaminę D i inne suplementy. Nie istnieje żaden odgórny schemat postępowania w takich przypadkach - lekarz musi po prostu kombinować.

      Są przecież pacjentki z PCOS, które walczą nie tylko z acne, problemem są też hirsutyzm i łysienie - wtedy bardzo rzadko skuteczna jest monoterapia OC. I podobnie może być w przypadkach izolowanego acne.

      Usuń
  24. Hej, Patryku czy torbiele na jajnikach to poważna sprawa? Byłam 2 tygodnie temu na usg i na prawym jajniku mam torbielkę krwotoczną o śr. 10 mm. Mówiłam lekarzowi, że własnie bardzo boli mnie w dole brzucha po prawej stronie, ten ból narasta też gdy odwiedzam toaletę, no ale on nie przepisał mi żadnych leków. Jestem młodą osobą i nie wiem czy martwić się na zapas czy samo przejdzie? Na obecną chwilę biorę leki przeciwbólowe i rozkurczające, tyle.

    Majka

    OdpowiedzUsuń
  25. ja kiedyś miałam torbiel, ale to był czas po odstawieniu tabletek anty. Byłam u ginekologa, moja torbiel nie wymagała leczenia farmakologicznego jak i nie nadawała się do zabiegu usunięcia, sama znikła z czasem (do około pół roku). Więcej problemów z torbielami nie miałam jak i nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy martwić się skąpą i krótką, acz regularną menstruacją przy pcos? Do przekwitania mi jeszcze jakieś 30 lat zostało, a mimo to od 3 lat mam skąpe cykle (kiedyś bardzo obfite). Byłam z tym u endo i powiedział że możemy wprowadzić luteinę ale co z tego skoro w momencie odstawienia problem powróci. Zaznaczam że nie odchudzam się, a hormony mam zbadane i nie ma się do czego przyczepić.

    Mi taki stan rzeczy nie przeszkadza tak (ba, jest wręcz wygodny) bardzo jak przeszkadza mi np. problem z włosami ale zastanawiam się czy powinnam się tym martwić.

    A.K.

    P.S. Czy mleko pozbawione laktozy jest wciąż szkodliwe dla cery trądzikowej?
    P.S. 2. Czy to możliwe żeby Inofolic spowodował pogorszenie problemu z włosami?

    OdpowiedzUsuń
  27. Patryku w akcie desperacji pobiegłam do dermatologa i przepisał mi doksycykline 100mg na miesiąc czasu i żel finacea. Miejmy nadzieję, że ta paskuda ustąpi teraz:-) oczywiście cały czas zamierzam kontynuować suplementy- cynk, vit c, vit PP, rutynę.
    pozdrawiam i jeszcze raz Ci dziekuję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Sylwia,

      Zbudowałaś fajny schemat wspomagający - na uwagą zasługuje szczególnie mega dawka rutyny. Dorzuciłbym do tego jakiś suplement z witaminą E - może to być syntetyk w wysokiej dawce (u nas to 300 mg), może to być coś lepszego (miks tokoferoli i tokotrienoli) i witaminę K2.

      Jeśli chodzi o doksycyklinę, wg mnie miesiąc to zbyt krótki dystans, ale rozumiem, że w grę wchodzi dłuższa terapia, gdyby tolerancja i efekty były ok.

      PS I jeszcze raz zwrócę uwagę na IPL.

      Tu próbka możliwości tego narzędzia: http://www.iskin.co.il/_Uploads/dbsAttachedFiles/19iplrosaceapaper.pdf

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za info:-)
      Póki co znalazłam w lodówce tran i zaczęłam go pić, pamiętam, że w znacznym stopniu zniwelował suchość skóry jakiś czas temu. W między czasie rozejrzę się za vit.E o ktorej piszesz.

      Po kuracji antybiotykiem będę próbowała przejść przez serię zabiegów laserem, muszę się tylko rozejrzeć za kimś kompetentnym, żeby nie spaskudził mi twarzy.

      Nie chcialabym się niepotrzebnie zniechęcać ale przejrzalam kilka forum i trochę się rozczarowałam, ludzie z rosacea piszą o nawrotach choroby po odstawieniu kilkomiesięcznej kuracji.
      Zastanawiam się czy pacjent może jakoś wpłynąć na to aby do tego nie doszło?
      Rozumiem, że fundamentalnym elementem jest długość leczenia i określona dawka, ale zeby tyle czasu brać lek i żeby potem okazało się, że to psu na bude, trochę to jednak zniechęca jak się czyta.

      Za 2 tyg mam wizytę u kolejnego dermatologa więc na pewno będę go atakować o kontynuację leczenia- zresztą dziś sama się zdziwiłam jak ta kobieta powiedziała, że leczenie tylko na miesiąc i nie odnioslam wcale wrażenia, że miała na mysli dłuższy okres czasu. Powiedziała tylko, że jak nie będzie efektów, to zeby wrócić.

      Usuń
    3. Jedynie 4 dni minęły od rozpoczecia antybiotyku a już widać efekty:-)
      po pierwszej nocy znikła opuchlizna spod oka, jeszcze jest daleko do tego jak powinno być ale pomału widać poprawę i co najważniejsze nie pogarsza się, oby tak dalej.
      Podejrzewam, że duże wspomaganie dają tu suplementy.

      Patryku, ile według Ciebie powinna trwać antybiotykoterapia w przypadku rosacea? dawka powinna być modyfikowana z czasem czy pozostać taka sama od początku?
      Pozdrawiam, Sylwia.

      Usuń
  28. Hej, mam pytanie, jaką rutynę dokładnie kupujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taką:
      http://www.iherb.com/Solgar-Rutin-500-mg-250-Tablets/8570#p=1&oos=1&disc=0&lc=en-US&w=rutin%20solgar&rc=17&sr=null&ic=1

      Usuń
  29. Witaj Patryku, sledze regularnie wpisy od dłuższego czasu choć do tej pory się nie ujawnialam, i próbuję wyciagac wnioski :) borykam sie z acne od ok 20 lat, w końcu zdesperowana sięgnęłam po izotek, ktory przyjmuje od miesiąca. Waze ok 52 kg,poczatkowa dawka to 20mg przez 2 tyg. ,następnie przez kolejne 2- 40 mg. Niestety od kilku dni zaczęłam miec bole brzucha,następnie zauważyłam slad krwi na stolcu, oraz trochę luzniejszy stolec...odstawilam lek,gdyz tak jest napisane w ulotce,ale czy to oznacza ze ta kuracja jest definitywnie nie dla mnie? Byla by wielka szkoda,bo naprawdę widac efekty...dodam tylko,ze dotychczas nie mialam nigdy problemów jelitowych, blad dietetyczny,infekcje raczej moge wykluczyc/nikt w moim otoczeniu nie ma objawow, brak goraczki.../. Czy izo rzeczywiście może wywolac nieswoiste zapalenie jelit, i raczej nie powinnam wracac do tego leku,nawet mniejszej dawki? Bylabym b. Wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam serdecznie, Kasia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Patrykiem, ale postaram się odpowiedzieć.

      Krwawienie z przewodu pokarmowego nigdy nie jest dobrym objawem. W najlepszym przypadku krwawienie może być spowodowane hemoroidami i przesuszeniem skóry znajdującej się w okolicach odbytu. W tym wypadku krew powinna być czerwona/świeża. Natomiast w gorszych wypadkach może dojść do uszkodzenia jelit bądź też chorób zapalnych jelit (jelito wrzodziejące, nieswoiste zapalenie jelit - są to przypadki stwierdzone medycznie i występujące w literaturze jako skutek uboczny terapii izotretynoiną). Tutaj sprawa jest już znacznie bardziej poważna. (Generalnie w takich wypadkach stolec powinien być ciemnawy/czarnawy).

      W każdym bądź razie jeżeli faktycznie bolą cie jelita. To najlepiej po prostu odstawić lek tymczasowo, po czym skonsultować się z lekarzem prowadzącym i najlepiej dodatkowo z jakimś gastrologiem.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź, :) lek odstawilam,krwawienie ustapilo /krew byla jasna w niewielkich ilościach/. Nadal pobolewa mnie w dole brzucha po stronie lewej, ale mniej niż poprzednio. Lykam probiotyki. Szkoda ze tylko miesiąc bralam te leki,bo teraz po 5 dniach bez leku juz pojawiają się pierwsze pryszcze:(. Może jak bóle brzucha ustąpia, dermatolog pozwoli mi wrócić np do mniejszej dawki. Czy z Izotekiem jest tak ze nalezy dazyc do przyjecia dawki kumulacyjnej? Tj czy przy dawce 20 mg/dobe leczenie powinno trwac ok roku? I czy będzie ono równie skuteczne jak dawki wieksze ok 1mg/kg? Z gory dziękuję za odpowiedź. KM

      Usuń
    3. (nie jestem Patrykiem)

      Odnośnie powrotu do izo to jak zawsze jest to twoja decyzja, natomiast konsultacja z lekarzem jest wskazana. Jelita to bardzo ważna sprawa, trądzik przy tym to błahy problem (choć sam wiem jak ciężko jest żyć z tym badziewiem na twarzy).

      Przy izo dąży się do uzyskania dawki kumulacyjnej tj. od 120mg/kg do 220mg/kg. Zależnie od twojej wagi dawkowanie i czas kuracji powinna wyliczyć twoja lekarka. Natomiast co do samej dawki to różne tutaj są podejścia. Niektóre artykuły mówią, że większa dawka w krótszym czasie to mniejsze ryzyko nawrotów, inne z kolei, że różnica w efektach jest statystycznie niewielka.

      Usuń
    4. Koleżanko wyżej jak z jelitami? Wszystko gra?

      Usuń
    5. Z powodu zawirowań życiowych malo czasu by tu zaglądnąć na spokojnie- jelita" uspokoily się", krew juz się nie pojawila, bóle brzucha ustapily...nie wrocilam do izoteku...i poki co- dramatu nie ma...czasem jakis niewielki pypec się pojawi taki przy powierzchni, ale juz nie takie głębokie gule. Czy to możliwe by miesiac brania izoteku tak wyciszyl skore? Zauwazylam ze bardzo mi sluzy zwykly mediderm pod makijaz i krem na azs exomega z a-dermy na noc.
      Mam jednak inny problem- od ok. Swiat majowych "czuję" ikolice stawow srodrecza i srodstopia, symetrycznie takie niewielkie pieczenie/bol/dyskomfort-nie wiem jak to nazwac..z palcami jest okej...czuje cieplo i zimno prawidlowo,stawy nie wyglądają na opuchnięte ani zaczerwienione,ja je odczuwam jako cieplejsze,ale inni juz nie,...jak się budzę nad ranem to pierwsze co czuję to te stawy,trochę mnie jeszcze piety bolą zaraz po wstaniu tak ze nie moge na nich stanac,ale pi chwili chodzę juz sprawnie...myślalam ze sobie coś wymyslam ale trwa to juz 1,5 miesiaca i nie przechodzi. DO reumatologa terminy za kilka miesięcy. ..zastanawiam sie czy to moze byc rzs? Mam 35 lat-to chyba taki wiek na ta chorobe...w rodzinie nie ma rzs. Zrobilam bad:ob niskie, w morf trochę niedokrwistości :( ale przez pomyłkę nie wykonano mi RF..chyba zrobie jeszcze sama przeciwciala-bo zanim się dostane do reumatologa minie trochę czasu...zastanawiam się czy izotek moze miec cos wspólnego z rzs.wiem ze daje bole stawow, ale zeby po tym jak przestanie się go juz brac? Czy może byc przyczyna / czynnikem wyzwalajacym? Bo pewnie trzeba mieć jakieś genetyczne predyspozycje do tej choroby. Przepraszam za to ze nie dalam znac wcześniej. Pozdrawiam. K

      Usuń
    6. Cieszę się, że jelita się uspokoiły.

      Jeśli chodzi o stawy, to bez badań ciężko się tu rozpisywać. Oczywiście, jeśli dolegliwości będą się nadal utrzymywać, konieczna jest wizyta u reumatologa.

      Nie znam dokładnie literatury w tej materii, ale nie sądzę, żeby można było powiedzieć, iż izo indukuje/wyzwala RZS. Bardziej prawdopodobne jest to, że izo może wywołać zapalenie stawów, które z kolei może klinicznie wyglądać jak początek RZS.

      Tak czy inaczej, bez wizyty u specjalisty możemy tylko gdybać.

      Stosujesz obecnie jakieś leki p/zapalne albo myślałaś o serii zabiegów fizykoterapeutycznych?

      Usuń
  30. Dziewczyny, przepraszam, że nie na temat glutenu:
    Czego ma używać na dzień do zwykłej pielęgnacji osoba ze skórą dojrzałą tłustą odwodnioną i wrażliwą?
    Wszystkie proponowane przez Ziemolinę kremy nawilżające La Roche - zwłaszcza Hydraphase - potwornie drażnią i powodują wysyp podskórnych krost, rozwalają pory.
    Seria Aknicare, z którą wiązałam nadzieje, też drażni i powoduje zaczerwienienie skóry, tłuszcz się leje, pory rozpulchniają. Nie wiem - czy to ja tak paradoksalnie reaguję, czy te specyfiki są tam po prostu wyłącznie umiejętnie reklamowane. Podpowiedzcie coś, proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że należałoby odbudować barierę ochronną skóry. Delikatny żel do mycia twarzy - dobra była seria z Tołpy, serum hialuronowe np. z Biochemii Urody. Są preparaty typu cicalfate - weź próbkę.
      Dlaczego Twoja cera jest tak wrażliwa i odwodniona ?

      Usuń
    2. Cicalfate - skorupa na twarzy, próbowałam. Na krótko najlepiej działa parafina, ale po paru dniach skóra staje się twarda i sucha. Kremy półtłuste powodują wysyp. Żele do mycia, nawet Lipicar Surgras - wysuszają na wiór i z kolei ścieńczają skórę. Nawilżacze - rozpulchniają, nie wchłaniają się. Sera z BU - drażnią, może chodzi o propylen/butylen glikol.
      Naprawdę próbowałam mnóstwa rzeczy, samoróbki, apteka. Pewnie idę w złym kierunku. Może to łzs? (Bez łuszczenia?)
      Najlepiej działa glicerynowe mydło i półgodzinne odczekanie, aż skóra całkowicie wyschnie, tylko co dalej? Coś co wygładzi skórę i spowoduje, że nie będzie się czerwienić.
      Oleje po paru dniach stosowania tylko wysuszają.Silikony dają bardzo nieprzyjemne odczucie. No po prostu - brak pomysłu.

      Usuń
    3. ciężko mi coś doradzić, pewnie wodę termalną też używałaś. Polecam Tobie udać się do dermatologa i ew, później do alergologa.

      Usuń
    4. Przypomniałam sobie, że mogłabyś spróbować olej kokosowy z firmy organique. To jedyny produkt, który nie podrażniał mojej koleżanki. A ona na wszystko reaguje wysypem alergicznym. Z konserwantów w żelu hialuronowym widzę konserwany: Phenoxyethanol (0.7%), Ethylhexylglycerin (0.05%). Na ten pierwszy koleżanka ma uczulenie. Często wysyepuje on w różnych kosmetykach.
      jakkolwiek udaj się do lekarza.

      Usuń
    5. poczytaj jeszcze o atopowym zapaleniu skóry. Może to Ciebie dotyczy.

      Usuń
  31. Dziękuję za wskazówki.
    Co do oleju kokosowego - nie wchłaniał się, wysuszał, bardzo mocno drażnił: zaczerwienienie i swędzenie. Emolienty z parafiną były za ciężkie, a humektan powodował podskórne wodne krostki.
    tak źle i tak niedobrze.
    Na razie odstawię wszystko.
    Może odezwie się ktoś, kto doświadcza podobnych reakcji na własnej skórze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy ma to do siebie, że jest wysoce komedogenny (zapycha). Olejek arganowy (argan oil) w tej kwestii wypada znacznie lepiej i nie jest zapychający. Niestety skóra to tylko metody prób i błędów.

      Usuń
  32. Ja też mam cerę tłustą, dojrzałą, a jednocześnie od ponad 20 lat walczę z trądzikiem, przez co z wiekiem skóra staje się coraz bardziej wrażliwa, nadrekatywna i podatna na odwodnienie. U mnie również kompletnie nie sprawdzają się polecane przez Zielmolinę kremy nawilżające czy filtry.
    Jeśli chodzi o mycie to polecam, przynajmniej na jakiś czas zrezygnować z żeli na rzecz płynów micelarnych (bezkonkurencyjna jest tutaj Bioderma Sensibio), ewentualnie stosować żele typu Physiogel/ Ziaja Fizjoderm bez wody. To naprawdę bardzo pomaga w przypadku odwodnionej skóry. Jeśli jednak chcesz koniecznie zostać przy żelach, to wypróbuj Pharmaceris R kojący żel myjący (z serii dla cery z trądzikiem różowatym) - jest bardzo delikatny, to chyba mój ulubiony żel do twarzy. Z kremów nawilżających możesz spojrzeć na lekki brzozowy Sylveco - nie jest wcale taki lekki, ale u mnie się sprawdzał, cudów nie robi, ale całkiem fajnie nawilża i łagodzi (w sklepach i aptekach, które mają Sylveco można bez problemu dostać próbki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a próbowałaś płyn micelarny z Biodermy dla dzieci taka duża butla jak sie nie mylę. ? dla mnie był lepszy niż sensibio. delikatniejszy.
      Jeśli jest atopowe zapalenie skóry to niemalże wszystko uczula i podrażnia. Bariera lipidowa skóry jest jak siatka a to powoduje m.in. wnikanie alergenów z kosmetyków. Warto zacząć od lekarza i postawić jakąś diagnozę.

      Usuń
    2. Biodermy dla dzieci nie próbowałam, ale chętnie spojrzę - dzięki za podpowiedź.
      A co do lekarza, to jak najbardziej się zgadzam.
      Ja na szczęście z azs-em się nie zmagam, to byłby już gwóźdź do trumny przy wszystkich moich skórnych problemach ;)

      Usuń
  33. Patryku, proszę, napisz o ŁZS. I o tym, jak to odróżnić od AZS.
    Pewnie wiele osób ma ten problem.
    Moja cera np. odpowiada opisowi łagodnej postaci ŁZS przedstawionej na blogu Ziemoliny, ale zachwalany tam Kerium DS potwornie podrażnił mi twarz: skóra stała się buraczkowa. zewnętrznie sucha, pod spodem tłusta, pojawiła się drobna kaszka.
    Czego szukać - jakich substancji - które mogłyby pomóc w zwykłej pielęgnacji?
    Dziewczyny, co jest w tych kremach, że albo drażnią, albo rozwalają pory, albo się nie wchłaniają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, są też takie, które nie szkodzą i dobrze działają. Trzeba tylko znaleźć coś odpowiedniego dla siebie.

      Usuń
  34. Można prosić o jakieś wskazówki? Jeśli piszesz "bez przesady" i "trzeba coś znaleźć odpowiedniego", to zakrawa po prostu na ironię.

    Szukałam wśród rekomendowanych: La Roche Posay, Avene, Vichy, Neostrata, Aknicare, Pharmaceris, Iwostin, A-Derma, Physiogel, Ziaja, humektan i reszta serii emolientów, Skinoren - przy czym "szukałam" = wypróbowałam. Odpowiedniego dla siebie nie znalazłam.
    (Problem, z którym się mierzę: cera dojrzała, wrażliwa, sucha na zewnątrz ale tłusta. Po kremach nawilżających, które w dodatku rozszerzają pory - bardzo znacznie - staje się wiotka. Filtry drażnią. Tłuste/półtłuste kremy się nie wchłaniają. Żele do mycia - nawet najłagodniejsze - wysuszają. Micele podrażniają. Podejrzewam ŁZS.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, myślałaś o tym, żeby zrobić wymaz z twarzy? może skóra jest zasiedlona przez patologiczne bakterie albo grzyby i dlatego źle reaguje na kremy.

      Usuń
    2. Na razie odstawiłam wszelkie reklamowane kremy (ostatni - Kerium DS prawie spalił mi skórę, taka była rozogniona). Myję wodą i mydłem dla dzieci i... żadnych podrażnień. Tylko co dalej i jak długo tak można, bez jakiejś podstawowej pielęgnacji na dzień. Tu nie mam pomysłu. Na noc niczego nie będę używać.

      Usuń
  35. Patryku,
    czy stosowanie srebra koloidalnego na skórę jest bezpieczne? Zakupiłam tonik i stosuje go od kliku dni - bardzo ładnie matuje w zasadzie żaden krem ani tonik nie dawał mi takiego rezultatu jak srebro koloidalne.Jednak mam wątpliwości bo naczytałam się wiele negatywnych opinii na jego temat chodzi o chorobę zwaną argyrią.Czy srebro koloidalne stosowane zewnętrznie również może powodować takie skutki? Bardzo proszę o odpowiedź, z góry dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są różne rodzaje srebra koloidalnego, lepsze i gorsze, argyrie powoduje srebro o zbyt dużych cząsteczkach (?chyba), jak stosujesz zewnętrznie ten tonik z alter medica to nic ci nie będzie:)
      Naprawdę są efekty? czytałam, że pomaga przy gronkowcu, ale planowałam kupić jakieś lepsze na iherb, teraz już sama nie wiem

      Usuń
    2. spróbuj najpierw z Alter medica. Ja stosuje go dwa razy dziennie. jest świetny. Koi też skórę.

      Usuń
    3. Stosuję właśnie z altermedica i matuje skórę dość dobrze, dlatego zaczęłam go stosować również na skórę głowy, która mi się także mocno przetłuszcza, ale tutaj nie widzę takiego efektu.

      Usuń
  36. hej, ja zupelnie z innej bajki, bo wiem ze tym tez sie zajmujesz - uniknelam leczenia izotekiem b. zaawansowanych zmian tradzikowych przyjmujac wysokie dawki lecytyny oraz super dophillus.. Bez zadnych zmian w diecie i pielegnacji. Co Ty na to?
    Pozdrawiam. Allie

    OdpowiedzUsuń
  37. Angeliko, jak Twoja buzia po izo? U mnie 3 tydzień, skóra mnie piecze, mam bardzo przesuszona brodę i usta. Czy możesz podac mi maila? nie bede sie tu rozpisywała. Atka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ANGELIKAF127@GMAIL.COM

      Usuń
    2. buzia jest w stanie prawie idealnym. Nie ma stanów zapalnych. Stosowanie toniku z kwasem salicylowym pomaga jak i tego toniku ze srebrem + woda termalna.

      Usuń
  38. Dzięki wielkie za to, co dla nas robisz. Dzięki Tobie po 7 latach walki z acne wreszcie zajęłam się sprawą hormonów, a teraz czekam na wizytę w szpitalu (podejrzenie chorób nadnerczy - wysoki poziom 17-OHP, testosteronu i androstendionu - choć podejrzewam, że i PCOS mogło się rozwinąć). Za kilka dni USG jajników i badanie wrażliwości insulinowej. Jak się więcej wyjaśni to opiszę wszystko dokładniej, podobno lubisz te nasze historie.

    Wreszcie wiem w którą stronę zmierzać. Dziękuję, Patryk!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie ma za co.

      Fajnie czytać, że ktoś dzięki tym mini-wskazówkom podąża w dobrym kierunku.

      I tak jak kiedyś pisałem: diagnostyka i diagnoza to dopiero wstęp. Pamiętam, że ktoś ironicznie napisał w komentarzach, że to "sprytne" - odnośnie tego, że jestem takim zwolennikiem pełnej diagnostyki hormonalnej, gdy w rzeczywistości diagnoza nie oznacza jeszcze rozwiązania problemów. To przecież oczywiste.

      > podejrzenie chorób nadnerczy - wysoki poziom 17-OHP, testosteronu i androstendionu - choć podejrzewam, że i PCOS mogło się rozwinąć

      Wysoki bazowy poziom 17-OHP zawsze wymaga wykonania testu z syntetycznym ACTH, ale NCAH to jednak rzadkość. 17-OHP bardzo często, tak samo jak androgeny nadnerczowe, jest podwyższony w PCOS.

      Trzymam kciuki i będzie mi miło, jeśli napiszesz kiedyś więcej. Tak, Wasze historie to najlepsze, co można tutaj znaleźć :)

      Usuń
    2. > I tak jak kiedyś pisałem: diagnostyka i diagnoza to dopiero wstęp.

      Jasne, zdaję sobie z tego sprawę. Póki co wprowadziłam więcej ruchu (daje mi to fantastycznego, endorfinowego kopa), kombinuję z suplementami, z dietą niestety wciąż mam problem. Cholerne uzależnienie od cukru. Choć i tak jest o wiele lepiej niż kilka miesięcy temu. Polecasz może jakąś dobrej jakości gorzką czekoladę? Może w ten sposób udałoby się opanować ten okropny cukrowy głód.

      Jeśli okaże się, że z nadnerczami jest wszystko ok, a wprowadzone zmiany nie będą wystarczały, wtedy pomyślę nad OC i może metforminą (albo jak do tej pory Inofolic). Choćby na jakiś czas, żeby dać skórze wreszcie odetchnąć. Chyba wytworzyło się już u mnie to, co nazywasz quasi-rosacea. Już naprawdę ciężko dobrać mi pielęgnację do tak chaotycznej skóry. No ale nic, będę próbować.

      > 17-OHP bardzo często, tak samo jak androgeny nadnerczowe, jest podwyższony w PCOS.

      I to jest w tym momencie dla mnie bardzo pocieszające :)

      Usuń
    3. > Póki co wprowadziłam więcej ruchu (daje mi to fantastycznego, endorfinowego kopa)

      Tak trzymać. Ruch jest szalenie ważny. Plejotropowe, wielopłaszczyznowe efekty aktywności fizycznej w zaburzeniach typu PCOS są nie do przecenienia. Nawet minimalna zmiana w kompozycji ciała na korzyść tkanki mięśniowej i redukcja tkanki tłuszczowej wisceralnej/tłuszczu wątrobowego (nawet u osób szczupłych) przekłada się na poprawę kontroli glikemii i obniżenie dobowej insulinemii (co daje szansę na "naturalne" obniżenie poziomu androgenów).

      Komórki gruczołów łojowych napędzane są nie tylko androgenami, ale też insuliną/IGF-1. Uwielbiają też stałe wysoki (i nie mam tu wcale na myśli klasycznie definiowanej hiperglimeii) poziom glukozy we kwi. W przeszłości leczono trądzik przy pomocy leków mocno zbijających cukier.

      > z dietą niestety wciąż mam problem. Cholerne uzależnienie od cukru

      Niestety, myślę, że większość z nas ma ten problem. Żeby nie zgrywać purysty, przyznam się, że ostatnio regularnie zajadam się McFlurry'ami.

      > Polecasz może jakąś dobrej jakości gorzką czekoladę?

      Najczęściej kupuję w Almie tę: http://thebelgian.com/products/34/dark-bars-with-85-cocoa/Bars + wypatruję zawsze Lindta w promocji.

      > Chyba wytworzyło się już u mnie to, co nazywasz quasi-rosacea

      Niestety, lata zapaleń (+ często agresywnego leczenia miejscowego) robią swoje z układem naczyniowym skóry. W takim stanie trzeba zmienić strategię.

      > I to jest w tym momencie dla mnie bardzo pocieszające

      Bez względu na to, co przyniesie pogłębiona diagnostyka: głowa do góry :)

      W ciemno można obstawiać, że problemów z nadnerczami nie ma, ale poczekajmy. PCOS to niestety znak czasów.

      Usuń
  39. (tutaj ja ten od moklaru)

    - raz jeszcze przeszedłem na dietę low GI (jako już ostatnia deska ratunku przed izotekiem) i muszę powiedzieć, że przynajmniej ropne pryszcze znikły w 95% już w sumie po 2 tygodniach. Problemem jest natomiast czerwona twarz w okolicach ust i nosa - dermatoza okołoustna i jak dotąd dieta nie bardzo w tej kwestii pomaga. Na dniach idę skonsultować się z dermatologiem czy dalej izotek czy nie. Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ten od Moklaru" :)

      Fajnie, że tu wpadasz. Super, że dzięki diecie skóra wygląda lepiej.

      Jeśli chodzi o dermatitis, to niestety dieta nie jest ekspresowo działającym lekiem przeciwzapalnym i być może trzeba będzie wejść z leczeniem.

      Trzymam kciuki.

      Usuń
  40. Ja Ci powiem tak szczerze Patryku, że jak nie jem w ogóle słodyczy, fast foodów, produktów mlecznych, produktów mącznych czy z wysokim IG, czy nie piję kolorowych napoi, to nie mam kompletnie żadnych problemów z cerą ani z żołądkiem ani z okresem i tak dobrze się czuje... Masakra, bo już miesiąc ta moja ''dieta'' trwa czyli dużo warzyw, owoców, wody, ziół itp. a już mi się zbiera na jakaś pycha czekoladę... ;-( Ale wiem, że nie mogę no. Trzymajcie kciuki! ;)

    Iza

    OdpowiedzUsuń
  41. Z tymi słodyczami to jest masakra. Wszyscy je lubimy, a tak ciężko się z nimi rozstać ;). Jak jestem gdzieś w sklepie to mam wrażenie, że wszystkie słodycze krzyczą do mnie: "zjedz mnie!" :)

    A tak przy okazji - ostatnio odwiedziłam dermatologa (co za idiota wymyślił znowu skierowania do dermatologa?!), bo już miałam dosyć problemów z cerą no i teraz leczę na brodzie trądzik "normalny", a na policzkach mam cerę naczyniową i prawdopodobnie rozwija się trądzik różowaty! I tutaj w związku z tymi słodyczami też zauważam zależność ich ze zwiększonym rumieniem. Jak tylko sobie więcej "pozwolę", to na drugi dzień budzę się z większym zaczerwienieniem i krostkami. Przynajmniej na razie tak obserwuję, ale jest to krótki czas. Ładniejszy stan cery to jest jednak dobra motywacja do tego, aby słodycze ograniczać do minimum. U mnie jest to jeden dzień w tygodniu.
    Plus ogólnie mam cerę tłustą. Help! Nie potrafię sobie jakoś poradzić z pielęgnacją, bo wygląda na to, że każdy fragment buzi muszę smarować czymś innym. Zwariować można. Macie może jakieś propozycje pielęgnacji dla cery tłustej, naczyniowej?
    Beja

    OdpowiedzUsuń
  42. Patryku, co z hirsutyzmem przy PCOS? Ginekolog powiedziała mi, że antykoncepcja daje dobre efekty przy trądziku, a z owłosieniem można walczyć tylko kosmetycznie. Czy OC nowej generacji nie działa w przypadku hirsutyzmu? Jeśli nie, to co innego? Proszę o pomoc :(

    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co powiedziała pani ginekolog, to oczywiście bzdura.

      Jasne, łatwiej uzyskać remisję zmian trądzikowych, a w przypadku hirsutyzmu musimy przygotować się na cierpliwą walkę (ze względu na długość trwania cyklu włosowego) i generalnie zaleca się podejście wielopłaszczyznowe: i ingerencję w środowisko hormonalne (jeśli występują zaburzenia), i walkę czysto fizyczną/kosmetyczną.

      Tak z brzegu: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8690104 - tu akurat połączono OC ze spironolaktonem i po 9 miesiącach leczenia uzyskano dużą redukcję hirsutyzmu.

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16595223 - tu stosowano OC nowej generacji w monoterapii i po 6 oraz 12 miesiącach uzyskano znakomite rezultaty.

      Usuń
  43. hej,

    czy alergia na roztocza może być przyczyną zmian trądzikowych na twarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IMHO - nie. Żadna choroba zapalna (alergia, zapalenie jelit, etc.) nie wywołuje de novo zmian trądzikowych. Może być jedynie modulatorem/zwiększać ogólny ton prozapalny ustroju. Lub obniżać wrażliwość insulinową i w ten sposób wpływać na skórę trądzikową.

      To jest oczywiście tylko moja opinia, no ale nie istnieją żadne badania, które rzucałyby światło na związek alergii z trądzikiem.

      Trądzik pojawia się zawsze wtedy, kiedy zwiększa się napięcie osi insulina/IGF-1-androgeny.

      Usuń
  44. Patryku napisałeś:
    „Jasne, jeśli do posiłku zbudowanego z wysokiej dawki węgli dorzuci się tłuszcz nasycony, to jest to najgorsze, co można zrobić w zaburzenia typu PCOS. W skrócie: wysoki poziom insuliny uniemożliwia spalanie tłuszczu i ostatecznie mamy: zwiększone stężenie wolnych kwasów tłuszczowych, zwiększony poziom glukozy i zwiększony poziom insuliny.

    Bardzo zła kombinacja dla gruczołów łojowych. Czynniki transkrypcyjne odpowiadające za lipogenezę szaleją w takich warunkach.

    kcal z tłuszczu nasyconego i węgli (szczególnie junk carbs) nie idą w parze.”

    Czy to znaczy, że połączenie mięso i warzywa (przecież to też węgle) nie jest dobre? To w takim razie jak komponować posiłki? Rozumiem dietę rozdzielną, ziemniaki, ryż itd, gdy jednak je odrzucimy i głównym źródłem węglowodanów są warzywa...?

    A.D.2

    OdpowiedzUsuń
  45. > Czy to znaczy, że połączenie mięso i warzywa (przecież to też węgle) nie jest dobre?

    To jest bardzo dobre połączenie. Oczywiście wszystko zależy od indywidualnych problemów metabolicznych/hormonalnych, porcji, rytmu dobowego, etc., ale ciężko spoglądać na tak skomponowany posiłek jak na insulinogenną, lipidowo-węglowodanową bombę.

    Mnie chodziło raczej o zwrócenie uwagi na to, że duże porcje kwasów nasyconych i insulinogennych węglowodanów to po prostu zła kombinacja w kontekście PCOS i w każdym innym problemie, w którym mamy gorszą wrażliwość insulinową (przewlekła infekcja HCV, miażdżyca, T2DM, etc.).

    Ciężko o super klarowne, "kwantowe" menu w PCOS czy izolowanym acne tarda, bo nie jesteśmy androidami z Blade Runnera. Znamy tylko ogólną zasadę: obniżenie insulinemii (i przy okazji glikemii) jest bardzo ważnym narzędziem.

    W świetle tego, co wiemy obecnie, trudno nie przypisywać insulinie ogromnej roli.

    Dodatkowo: jemy zdecydowanie za mało tłustych ryb i za mało kwasów jednonienasyconych.

    OdpowiedzUsuń
  46. > co za idiota wymyślił znowu skierowania do dermatologa?!

    Heh, psikus zdegradowanego Arłukowicza.

    A tak serio, ciężko to w kulturalny sposób komentować.

    > na brodzie trądzik "normalny", a na policzkach mam cerę naczyniową i prawdopodobnie rozwija się trądzik różowaty!
    > Plus ogólnie mam cerę tłustą. Help! Nie potrafię sobie jakoś poradzić z pielęgnacją, bo wygląda na to, że każdy fragment buzi muszę smarować czymś innym. Zwariować można

    Klasyczna dermo schizofrenia. Helena Rubinstein (autorka klasycznej typologii) tego stanu by nie ogarnęła. Z jednej strony skóra jest tłusta, z drugiej naczynka "wypełzają" bliżej powierzchni/rumień jest stałym gościem, bariera jest uszkodzona/skóra łatwo się odwadnia, Malassezia czuje się jak w domu, łatwo dochodzi o alergizacji, etc.

    Idei i narzędzi jest wiele, ale generalnie chodzi o to, żeby z jednej strony zadbać o to quasi-rosacea i żeby odejść (lub chociaż zmniejszyć częstotliwość stosowania) od agresywnych narzędzi (drażniące preparaty z kwasami, retinoidy).

    Woda Avene - wiadomo, świetna rzecz.

    Bardzo często czytamy o przejściu na minimalizm: zamiast naszpikowanych badziewiem gotowców można wypróbować proste toniki/sera oparte o przeciwzapalne wyciągi: z oczaru, lukrecji, zielonej herbaty.

    Z narzędzi aptecznych fajną kombinacją w przypadku skóry trądzikowej i jednocześnie naczyniowej jest zestaw Aknicare + Rosacure Fast.

    Maski algowe do cery naczyniowej może nie są zbawieniem, ale potrafią fantastycznie regulować taką skórę i jednocześnie łagodzić acne tarda.

    Suplementacja jest również bardzo ważna: rutyna, witamina E, witamina B2 i kwas pantotenowy to bardzo fajne substancje wygaszające taką schizofreniczną skórę. GLA to również cenne narzędzie p/zapalne i wzmacniające barierę skórną.

    Sporo mówi się też o bardzo ważnej roli witaminy K2 we wszelkiego rodzaju problemach naczyniowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Patryku za porady.

      "Heh, psikus zdegradowanego Arłukowicza. "

      Aż się boję myśleć kto będzie następny :). Zastanawiam się tylko o co właściwie chodziło z tymi skierowaniami do specjalistów?! Że niby najpierw jakieś leczenie ma podejmować lekarz rodzinny, dopiero jak nie daje rady to kieruje do specjalisty?
      Skrócić kolejki do specjalistów można w jeden sposób: kazać pacjentom stanąć bliżej siebie ;)

      "żeby odejść (lub chociaż zmniejszyć częstotliwość stosowania) od agresywnych narzędzi (drażniące preparaty z kwasami, retinoidy). "

      I to prawie teraz kiedy przymierzałam się do redermicu R, bo jako stara baba (32 lata ;)) chciałam działać p/zmarszczkowo.

      Mój minimalizm kosmetyczny jest dramatycznie minimalistyczny :). Póki co wygląda to tak:
      Wieczorem: cetaphil do mycia (nie mogłam się przyzwyczaić do tego, że to dziadostwo się nie pieni), woda termalna, niverosin na policzki, na brodę leki davercin płyn lub duac - stosuję je naprzemiennie.
      Rano: cetaphil, niverosin na naczynka, a na brodę wysuszoną nocnymi lekami - alantandermoline lekki krem. Na resztę twarzy nie stosuję nic. Zwłaszcza teraz jak jest ciepło, a cera i tak mi się przetłuszcza stwierdziłam, że nie będę na siłę nawilżać. Nie czuję też żadnego ściągnięcia po umyciu.

      Ogólnie to pani doktor wypytała mnie też o sprawy żołądkowe/helicobacter - wiem, że nie mam, bo jestem po gastroskopii (nie powiem, że miło wspominam), ale tak się zastanawiam czy nie zbadać się jeszcze na pasożyty? Też mogą powodować jakieś nasilone skórne objawy?
      Beja

      Usuń
    2. > I to prawie teraz kiedy przymierzałam się do redermicu R, bo jako stara baba (32 lata ;)) chciałam działać p/zmarszczkowo

      Nie da się ukryć, że przekroczenie "magicznego" progu "30" u kobiet to dobry moment na wejście z różnego rodzaju stymulantami skóry. I tu retinol/retinoidy są wręcz paradygmatem. Jeśli, z jakichś powodów, skóra źle reaguje na te klasyczne narzędzia, to można pomyśleć o czymś innym.

      Do grona świetnych narzędzi anti-aging dołączył niedawno kwas azelainowy, choć on też potrafi drażnić skórę naczyniową/pro-rosacea. Z tych bardziej łagodnych: lipofilna postać witaminy C jest super, a moja mama jest zachwycona serum Caudalie. Także spokojnie, bez wyrzutów sumienia można wypróbować coś innego niż Redermic R.

      > cetaphil do mycia

      Skórę można oczyszczać na milion sposobów, ale ja od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie innego sposobu niż Aleppo (choć żel Vivetia kusi od czasu do czasu).

      Jeśli chodzi o przetłuszczanie skóry latem, to warto pomyśleć o glukonianie cynku, wyciągu z lukrecji i EGCG. No i Aknicare to jeden z moich KWC.

      EGCG należy się odrębny wpis w kontekście acne tarda. Wydaje się, że ta molekuła trafia w najczulsze punkty trądzikowej kaskady.

      Jelita a rosacea: ciężko tu kombinować, bo chyba nie ma obecnie w literaturze dermatologicznej jakiegoś związku między "robakami" a rosacea, choć w medycynie wszystko jest możliwe. Natomiast związek z HP jest dość dobrze opisany. W przypadku HP trzeba też pamiętać o jego występowaniu w jamie ustnej.

      W ogóle trądzik różowaty to ogromny poligon do rozważań i badań dotyczących związku mikrobiomu ze skórą.

      Wiemy, że u niektórych pacjentów eradykacja HP ma olbrzmy wpływ na stan skóry. U pacjentów z rozpoznanym SIBO rifaksimina (antybiotyk redukujący rozrost flory bakteryjnej) potrafi zredukować zmiany praktycznie do zera. Rosacea może pojawić się w chorobie Crohna. Te wszystkie ścieżki prowadzą do przewodu pokarmowego/mikrobiomu, ale ciężko powiedzieć, czy każdy pacjent z klasycznym trądzikiem różowatym ma jakiś, jawny czy subkliniczny, problem w jakimś odcinku układu pokarmowego (zapalenie dziąseł, IBD, SIBO, IBS, zaburzenia składu flory, etc.). Być może.

      Ale my tu najczęściej piszemy o pewnej ewolucji i nakładaniu się quasi-rosacea na acne tarda. Jeśli przyjmiemy, że punktem wyjścia zmian naczyniowych i immunologicznych w rosacea są gruczoły łojowe, wtedy bardzo łatwo wytłumaczyć mechanizm powstawania quasi-rosacea i zarazem efekty działania izotretinoiny w obu jednostkach.

      Usuń
    3. Z tą pielęgnacją to muszę coś pokombinować. Jak trochę podleczę trądzik to zacznę działać p/zmarszczkowo, bo na razie nie chcę tego mieszać z antybiotykami, żeby skóry dodatkowo nie podrażniać. Może spróbuję coś lżejszego z retinoidami, bo po Redermicu C to mam wrażenie skóra była jeszcze bardziej zaczerwieniona. Kiedyś dobrze tolerowałam Effaclar K. Skóra po nim była taka "gęściejsza" :).

      U mnie ten trądzik nie jest jakoś mocno nasilony (są to głównie pojedyncze ropne zmiany na brodzie), więc wydaje mi się, że jest w miarę do opanowania lekami miejscowymi. Niedługo idę na kontrolę, to zobaczę co powie pani doktor.
      Muszę powiedzieć, że żałuję, że poszłam tak późno do dermatologa.Tyle lat się męczyłam z takimi zmianami, bo mi się to wydawało jakoś "normalne". Ale jak przekroczyłam 30-stkę, to stwierdziłam, że mam dość tych wyskakujących ropnych zmian, bo wyglądam jak nastolatka. I jak się okazało nadawało się to jednak do leczenia - nie był to problem tylko kosmetyczny, jak przez lata myślałam. Teraz jak mówię koleżankom, że leczę trądzik to mi nie wierzą. Bo cera na pierwszy rzut oka wygląda całkiem dobrze. W makijażu oczywiście ;).
      Dlatego namawiam wszystkie osoby ze średnio nasilonym trądzikiem na wizytę u dermatologa. Ja po miesiącu leczenia już widzę poprawę. Buzia jest w dużo lepszym stanie, mniej zmian zapalnych (aczkolwiek jeszcze mi dziady wyłażą ;)), mniej przebarwień.

      Muszę też napisać parę słów na temat samej wizyty. Byłam z NFZ, normalnie w swojej przychodni. Lekarka w wieku ok 60 lat, bardzo dokładnie obejrzała moją skórę w świetle dziennym - nawet specjalnie podeszłyśmy do okna. Od razu zwróciła też uwagę na moje zaczerwienione policzki, zanim ja jej o tym powiedziałam. Wypytała też o sprawy żołądkowe. O badaniu hormonów póki co ani słowa, ale myślę że to zależy od tego jakie efekty będą po leczeniu miejscowym. Wcale nie poczułam się zlekceważona tym, że przyszłam "tylko" z trądzikiem. Jak na pierwszą wizytę było ok. Zobaczymy co dalej. Dostałam nawet próbki Cetaphilu - ta firma tak opanowała dermatologów, że już wszyscy to rozdają :)
      cdn.
      Beja

      Usuń
    4. Wiemy, że u niektórych pacjentów eradykacja HP ma olbrzmy wpływ na stan skóry.

      I takie komentarze lubię!

      Pamiętam jak kiedyś na blogu wyśmiewałeś teorię o związku jelit z acne, cieszę się że wrażenie osoby zafiksowanej na hormonach było mylne :)

      Na yt jest vlogerka, która od lat zmaga się z trądzikiem i chorobą Crohna i bardzo ciężko mi przypuszczać że jej zmiany są tylko wynikiem spapranych hormonów, nie wierzę że przewlekły stan zapalny układu pokarmowego nie mógł się przyczynić do przewlekłego stanu zapalnego skóry.

      Ba, śmiem nawet twierdzić że mogła z hiperandrogenizmem nie mieć nic wspólnego.

      Acne to nie tylko hormony, co tłumaczy czemu jedne kobiety wspaniale reagują na OC, a inne mogą je brać w nieskończoność i nic się nie wydarzy.
      To wszystko nie takie proste i nie takie jednoznaczne.

      Usuń
  47. Ostatnio czytałam o kosmetykach Paula's Choice. Wydają się nawet sensowne. Może bym się zdecydowała na jakieś serum, ale tyle tego mają, że nie wiadomo co wybrać. Chyba pozostanę przy aptecznych kosmetykach.

    Odnośnie oczyszczania twarzy, to był taki moment, że mi się bardzo dobrze sprawdzała kostka Dove! :). Z racji tego, że jest syndetem a nie mydłem to dobrze ją tolerowałam. Tak samo jak LRP Lipikar Surgras. O Aleppo ostatnio jest głośno, ale ja jakoś tego nie ogarniam. Są różne rodzaje, stężenia czy jakoś tak i nie jestem w temacie. Może coś wypróbuję, ale muszę się zagłębić w temat. Byle nie będzie podrażniać ani wysuszać. Przy okazji przypomniał mi się stary jak świat Boniderm. Nigdy go nie stosowałam, ale można znaleźć sporo pozytywnych opinii na jego temat. Pomimo tego, że jest ohydny w użyciu.

    Mam jeszcze taką zagwozdkę odnośnie stosowania preparatów ziołowych do pielęgnacji. Czy przypadkiem dla cer wrażliwych, a taką jest chyba cera tłusto-trądzikowo-naczyniowa, nie lepiej będą się sprawdzać typowo "chemiczne" preparaty? Może stąd taki fenomen stosowania cetaphilu napakowanego parabenami? Tyle pozytywnych opinii, a skład niby taki fatalny. Może skóra wrażliwa lubi chemię w czystej postaci? Naturalne kosmetyki kojarzą nam się z czymś dobrym, a tymczasem wiele składników roślinnych może podrażniać skórę.
    Pozdrawiam,
    Beja

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja Tobie polecam kosmetyki Paulas Choice. Głównie BHA o ile nie jesteś uczulona.
    Niektóre z nich kupuję na Ebay, ponieważ w Polsce ich nie ma i o ile prawo się nie zmieni to ich nie będzie, np. Resist BHA 4% czy 9%.
    Seria Resist dla skóry mieszanej je ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angeliko,

      Paula's Choice mają polską stronę internetową i sklep :). Wybór duży i tak jak pisałam - nie wiadomo co wybierać. Co jeszcze przetestowałaś z tej firmy?
      Beja

      Usuń
    2. tak, mają sklep w Polsce. Jak pisałam wcześniej, niektórych kosmetyków nie można dostać u nas.
      Przetestowałam wiele z ich kosmetyków, z wiadomych przyczyn są to głównie kosmetyki skierowane w kierunku cery mieszanej z acne.
      używam ich od ponad roku. La Roche, Vichy nie istnieją już dla mnie.
      Polecam tonik bha 2% ten resist. W miarę delikatny, choć nie używałam tego w wersji żelu. Z serii Skin Balancing też jest ok, ale resist jest delikatniejszy/kojący
      .Serum z serii Resist Ultra light *nie czytaj na Wizażu głupot. Jest świetny. Serum z serii Skin balancing z retinolem używam co drugą noc. Jest tam niewiele retinolu, ale działa tak jak powinien przy problematycznej cerze.
      Żel do mycia twarzy z serii Skin balancing - pierwszy żel, który w widoczny sposób utwierdził mnie w przekonaniu, że żel do mycia twarzy ma znaczenie w pielęgnacji skóry.
      Z serii Resist - mam próbki, ale nie próbowałam jeszcze.
      Tonik z serii Skin Balancing - doświadczenie jak powyżej. Z serii Resist - czuć power.
      Serum Intensive wrinkle - wersja podróżna - stosuję pod oczy co drugi/trzeci dzień, ponieważ jest to serum na bazie oleju. Nie podrażnia.
      i filtry- są mega. Z serii Resist 50 spf matujący. Ulubieniec. Filtry z tej firmy używa się z przyjemnością jak kremu. Dziala,
      Ten z spf 30 z tej serii jest bardziej nawilżający. Był dobry podczas stosowania izoteku.
      Serum Skin resist pure radiance skin. Serum które używam na dzień przed filtrem. Moim problemem są plamy hormonalne na twarzy. nie wyświeca się nie wiadomo jak, rozświetla - mika w składzie. fajnie łagodzi -niacynamid. Tak, działa łącznie z tym wszystkim co mam.
      Seria Resist foam BHA 4% z Ebay, stosuję raz w tygodniu. Nie podrażnia, efekty widać nastepnego dnia. Resist 9 % hmm cholernie go mmało a cena z kosmosu. Głównie stosuję na nos raz na 1.5 tygodnia, okolice w okół nosa i czoło. ilość mininalną.
      Resist C15 co drugi dzień na dzień. Uwielbiam.
      Spf 25 z serii resist dla skóry suchej (próbki przetransportowane do pojemnika air less) pod oczy.
      Krem nawilżający z serii resist - można go sobie odpuścić.Lepszy jest z tej serii skon balance.
      Maseczka z serii Skin Balancig- to nie tylko glinka. Efekt jest świetny.

      Kosmetyki są cholernie wydajne. Serum w zasadzie skierowane do cer problematycznych sa na bazie silikonu. Nie, nie zapychały i nie zapychają.
      Kosztują dużo, więc polecam zacząć od próbek. Mam nadzieję, że pomogłam.
      Nie uważam, że jest to multum kosmetyków. Każdy z nich sie dopełnia a przy tym nie podrażnia a efekty są. Nie daj się zwiesć na BHA z Biochemii Urody. Tam jest alkohol, w Paulas Choice tego nie ma.
      Z aptecznych to polecam Hascoderm, Glamid. Acnikare także, Bioderma
      pore refiner. Teraz ich nie używam.

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję za tak obszerne info.
      Co do cen tych kosmetyków - są jakie są, ale ja wolę zainwestować w kilka dobrych produktów niż obkupić się w drogeryjne badziewia, które nie działają :).
      Jeżeli polecasz jeszcze jakieś inne firmy z dobrymi kosmetykami to pisz :). Ja przez ostatnie lata bazowałam głównie na tych znanych, aptecznych markach, dlatego chętnie przetestuję coś innego.

      Pozdrawiam,
      Beja

      Usuń
  49. Witam Autora,

    Trafiłem tutaj całkiem przypadkowo, poszukując rozwiązania problemu łojotoku i chce dodać od siebie, że wszystkie wskazówki i porady jakich Pan tutaj udziela są w 100% trafione. Korzystając z podobnych strategii rozwiązałem problem acne (postać zapalną i zaskórniki ). W moim przypadku ciągła dieta ketogeniczna (6 miesięcy) plus suplementy tj; ECGC,resweratrol, sylimaryna(cyklicznie), witaminy A,C,E, = brak acne (od 3 miesięcy nie miałem żadnego stanu zapalnego). Przy okazji od ok 2 miesięcy nie wypadają mi włosy. Został łojotok, już nie taki jak 6 miesięcy temu, ale jest. Nie omieszkam więc, skoro już tutaj jestem, zadać pytania, czy zna Pan jakieś ciekawe suplementy(byle nie silne blokery DHT) lub kosmetyki, które mogą zmniejszyć łojotok?

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    Mateusz Piotr.

    OdpowiedzUsuń
  50. @Patryk
    Dziękuję za szybką odpowiedź. Gdzieś wyczytałem, że z 40g węglowodanów jednorazowo w posiłku organizm jest sobie w stanie poradzić. Nie wiem, czy taka sztywna reguła może mieć ogólne zastosowanie, a druga wątpliwość, to czy nie lepiej już pójść na całość w kierunku ketozy, zwłaszcza, że jako mężczyzna (dobrze po trzydziestce) miałbym ją lepiej znosić. Jedyna obawa to typowe uprzedzenie do nadmiernej ilości tłuszczy.

    @Mateusz Piotr
    Dający nadzieję wpis. Możesz napisać coś więcej o diecie?

    A.D.2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. {Dający nadzieję wpis. Możesz napisać coś więcej o diecie?}

      Wszystko zależy od tego co Chcesz wiedzieć?
      Jadam dwa posiłki dziennie - ok godziny 6:30 i obiadokolacje ok godziny 17.
      Posiłki składają się z zielonych warzyw nieskrobiowych, białka, tłuszczy nasyconych, jednonienasyconych.
      Spożycie węglowodanów oscyluje między 10 a 20 gram dziennie (licząc błonnik wychodzi pewnie trochę więcej)
      Najważniejsze to zjeść tyle tłuszczu aby pokryć zapotrzebowanie organizmu na energie ( u mnie - ok 400 gram/dzień - Piątek=głodówka (200 gram). Tak to w dużym skrócie wygląda. Jeżeli miałbyś jakieś bardziej sprecyzowane pytania to "wal śmiało" :-)

      Mateusz Piotr


      Usuń
    2. "Jadam dwa posiłki dziennie - ok godziny 6:30 i obiadokolacje ok godziny 17."

      Ja mam pytanie: jak można oblecieć cały dzień na dwóch posiłkach o tak rozległych porach? Jak duże są to posiłki? Możesz podać jakieś przykładowe menu? Rozumiem, że posiłki masz tak skomponowane, że nie jesteś w połowie dnia pół przytomny?
      Beja

      Usuń
    3. Taki schemat wymusza moja praca,wiec musialem się jakoś wkomponować z źywieniem. Nie, nie chodzę pół przytomny, generalnie głód zaczynam czuć w porze mojego posiłku. Przykładowy jadłospis? Proszę :-) 7 kurzych żółtek, na maśle i cebuli z dodatkiem pieczarek do tego ok 150 gram oliwek, jedno awokado - śniadanie. Obiad jest juz bardziej bogaty w tluscze i bardziej zróżnicowany, poniewaz wieczorem chodzę na treningi klubowe. Wyglada to mniej wiecej tak: 300 gram brokułów al dente, 200 gram karkówki, 150 gram oliwki, 80 gram roztopionego masła, olej kokosowy, plus różne dodatki smakowe typu przyprawy. Oczywiście nie jadam codziennie tego samego - nie jest to jakiś horror żywieniowy :-)

      Usuń
    4. Muszę przyznać, że menu prezentuje się nieźle! Na śniadanie to bym do Ciebie wpadła ;-)

      Beja

      Usuń
  51. U mnie najlepsze efekty przynosi zasada mniej posiłku, ale częściej.
    Wciąż czekam Patryku na post o żywieniu psów. Wątek interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  52. Wielkie dzięki za komentarz, Mateuszu Piotrze.

    Poruszyłeś mnóstwo ważnych wątków. Z dietą ketogeniczną wystartowałeś pół roku temu - a jak to wyglądało wcześniej? Jakieś eksperymenty z mniej restrykcyjnymi wariantami low-carb?

    Jak to sobie zaprojektowałeś? Masz zamiar kontynuować czy rozważasz test ze zwiększeniem ilości węglowodanów?

    Z bardziej szczegółowych kwestii: jak masa ciała/masa mięśniowa w czasie keto? Żadnego dramatycznego zejścia?

    Żadnych problemów z poziomem energii i snem?

    Wybacz lawinę pytań, ale zawsze jestem bardzo ciekawy, jak przebiega taka rewolucja w systemie odżywiania.

    Bardzo się cieszę z efektów, które opisujesz. Jasne, keto per se nie jest magicznym narzędziem u wszystkich (u niektórych bywa), ale w połączeniu z wyselekcjonowanymi suplementami, odpowiednim rytmem dobowym, aktywnością fizyczną możemy w ten sposób drastycznie obniżyć coś, co fenomenologicznie możemy określić tonem androgenowym.

    Nic tak jak keto nie reguluje dobowego profilu insulinemii i glikemii, a to musi się przełożyć na ton androgenowy - i na poziom androgenów w osoczu, i na konwersję słabszych androgenów do T/DHT w skórze/mieszkach, i na poziom SHBG, i na ekspresję receptora androgenowego, etc.

    Jeśli chodzi o utrzymującą się, mimo ogólnej poprawy, nadprodukcję sebum, to można dorzucić wysokie dawki witamin B2 i B5, cynk, L-karnitynę/ALC, saw palmetto z likopenem (Prostatan to rozsądna kombinacja). Ja osobiście uwielbiam kapsułkowany olej z pestek dyni i apple vinegar.

    Miejscowo można pomyśleć o Aknicare (lotion + krem) czy toniku z wyciągiem z zielonej herbaty (standaryzowanym) i glukonianem cynku.

    Wiadomo, że nie zawsze uzyskamy w ten sposób efekt sebusupresyjny podobny do niskiej dawki izotretinoiny czy flutamidu, ale warto kombinować.

    OdpowiedzUsuń
  53. Witaj Patryku, dzięki za odpowiedź.

    <<>>>

    Przed dietą ketogeniczną moje żywienie wyglądało następująco: duże ładunki glikemiczne ( produkty zbożowe - codziennie, mnóstwo owoców, słodycze, napoje gazowane, znikome ilości tłuszczy). Byłem tak zdeterminowany nękającymi mnie stanami zapalnymi, a były one na prawdę mega, że za radą znajomego, który w ten sposób poradził sobie z acne, postawiłem wszystko na jednej szali. Nie od razu było kolorowo, jednak cierpliwość się opłaciła.

    <<>>

    Kontynuuję nadal. Zwiększyłem trochę liczbę węglowodanów ----> Czerwiec ----> truskawki, czereśnie, nie odpuszczę :-) - na szczęście nie dzieje się nic złego.

    <<>>

    Zejście wyniosło ok 18 kg w przeciągu 2 miesięcy (tyle też miałem nadwagi - więc nie dramatyzuje ).

    <<>>

    Problemy ze snem występowały przez jakiś czas, na szczęście wszystko się unormowało. Podaż kalorii staram się bilansować do wagi. Nie dokucza mi głód ani "spadki mocy" chociaż w początkowej fazie bywało różnie.

    <<>>

    Dzięki wielkie za rady, na pewno skorzystam. Palmy się boję ( za dużo opinii o efektach ubocznych - spadek libido etc. ) Nie rozważałem wit B2 i B5 więc dorzucę, cynk przyjmuję. Ocet jabłkowy stosuję na co dzień (rewelacyjnie wpływa na smak potraw). Miejscowo stosuję Hascoderm 2x/tydz, Effaclar K 3x/tydz, Krem Bioderma Legere 4x/tydz. Czy mógłbyś, Patryku podać nazwę tego toniku ze standaryzowanym wyciągiem z zielonej herbaty? Mam jeszcze jeden problem; moja skóra totalnie nie toleruje wody, momentalnie się ściąga. Masz na to jakąś radę?

    Mateusz Piotr.

    OdpowiedzUsuń
  54. Dziękuję za odpowiedzi, MP.

    Jeszcze jeden wątek, jeśli pozwolisz: włosy przestały wypadać (rozumiem, że mamy tu kontekst typowo męski), a czy ich ogólna kondycja/struktura uległy zmianie in minus - włosy nie stały się cieńsze, słabsze, bardziej suche czy łamliwe?

    18 kg w 2 miesiące, wow. Keto to jednak mega metaboliczna liposukcja.

    Jeśli chodzi o tonik z ekstraktem, to stawiam na gotowca (tonik z Apis) i dorzucam do niego wyciąg z Mazideł + inne ingredienty.

    Takie szybkie ściąganie/odwadnianie skóry być może jest efektem uszkodzonej bariery (jest to bardzo częsta skóry z trądzikiem, potęgowana dodatkowo leczeniem miejscowym), więc warto byłoby wzmocnić barierę. Doustnie może się sprawdzić jakiś olej z GLA (ogórecznik, wiesiołek, czarna porzeczka), a miejscowo bardzo lubię ten krem: http://www.labo-uriage.pl/produkty/hyseac-krem-regenerujacy/, do którego dorzucam ceramidy (http://mazidla.com/kategorie-poproduktow/humektanty/kompleks-ceramidowy-sk-influx-v.html?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=561&category_id=40) i/lub olej z pestek malin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patryku, czy dodajesz do kremu ceramidy i olej tak na "oko" czy rozrabiasz krem w jakiś proporcjach?

      Stefania

      Usuń
  55. {Jeszcze jeden wątek, jeśli pozwolisz: włosy przestały wypadać (rozumiem, że mamy tu kontekst typowo męski), a czy ich ogólna kondycja/struktura uległy zmianie in minus - włosy nie stały się cieńsze, słabsze, bardziej suche czy łamliwe?}

    Generalnie stan włosów się nie zmienił (wydają(z naciskiem na wydają) się bardziej sprężyste i trochę lepiej się układają), po prostu od jakiegoś czasu (ok 2.mies) podczas mycia głowy, nie mam nic na rękach, w wannie też nic nie leży. Wcześniej wystarczyło jak przejechałem ręką po włosach to zbierałem "kłaki". Teraz jest dobrze. Oczywiście posiadam zakola i dosyć wysokie czoło i nie liczę na odrost. Zresztą, odkąd pamiętam to jakość moich włosów była daleka od ideału vel czupryny "latynoskie".

    {18 kg w 2 miesiące, wow. Keto to jednak mega metaboliczna liposukcja.}

    Tak jest w istocie :-). Chociaż wyglądam "szkieletowato" to czuje się o niebo lepiej.

    Zaopatrzę się ( na tyle na ile pozwolą finanse ) w polecane przez ciebie suplementy i kosmetyki. Zacznę stosować i podzielę się efektami na Twoim (sorry za przejście na ty) blogu.

    Jeszcze raz dzięki wielkie Patryku.

    Mateusz Piotr



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, naprawdę fajnie, że napisałeś, tym bardziej, że brakuje tu męskiego pierwiastka/punktu widzenia. I żadnego sorry, żaden ze mnie "pan autor", jestem tylko gościem, który siedzi trochę w hormonach.

      I byłoby super, gdybyś się odezwał za jakiś czas z jakimś update'm.

      > Chociaż wyglądam "szkieletowato" to czuje się o niebo lepiej

      Damn keto. Skąd ja to znam. Obecnie jestem daleko od ketozy, ale na pewno wrócę. Forma fizyczna, już po adaptacji, jest super, ale drżę trochę przed zmianą sylwetki.

      Bardzo fajnie, że keto działa u Ciebie na płaszczyźnie włosów. Ciężko oczywiście liczyć na odrost, bo do tego potrzebne są silniejsze narzędzia, ale już sama stabilizacja jest świetnym efektem.

      Być może w niedalekiej przyszłości odrost w łysieniu androgenowym nie będzie mission impossible (Cotsarelis to ktoś, komu może się to udać).

      To ja dziękuję! :)

      Trzymam kciuki i mam nadzieję, że wpadniesz tu jeszcze kiedyś.

      Usuń
    2. "Mam jeszcze jeden problem; moja skóra totalnie nie toleruje wody, momentalnie się ściąga."

      Ja bym Ci tutaj akurat poleciła do mycia emulsję Cetaphil, jeśli jeszcze nie stosowałeś. Można ją używać z wodą lub bez. To, co wyróżnia ten produkt od innych to konsystencja - zostawia na skórze taki przyjemny film, więc nie powinieneś mieć uczucia ściągnięcia. Przynajmniej na poziomie oczyszczania twarzy.

      "Chociaż wyglądam "szkieletowato" to czuje się o niebo lepiej. "

      Szkieletowato, czy po prostu szczupło? W czasach gdy panuje epidemia nadwagi i otyłości tak opatrzyliśmy się w sylwetki z nadprogramowymi kilogramami, że czasem szczupła osoba o poprawnej wadze jest uznawana za wychudzoną :-).
      Panuje też mit, że wyznacznikiem siły mężczyzny jest dobrze zbudowana sylwetka! Bzdura. Niejeden paker ma gorszą kondycję fizyczną od "szkieleta" ;-)
      Ogólnie gratuluję zrzuconych kilogramów i wytrwałości, bo domyślam się, że łatwo nie było. Samo planowanie posiłków to już była chyba niezła jazda biorąc po uwagę wcześniejsze odżywianie.
      Beja

      Usuń
    3. {Ja bym Ci tutaj akurat poleciła do mycia emulsję Cetaphil, jeśli jeszcze nie stosowałeś. Można ją używać z wodą lub bez. To, co wyróżnia ten produkt od innych to konsystencja - zostawia na skórze taki przyjemny film, więc nie powinieneś mieć uczucia ściągnięcia. Przynajmniej na poziomie oczyszczania twarzy.}

      Nie wiem, boje się tej marki. Miałem kiedyś krem matujący z filtrem (jeszcze przed ketozą) i zrobił z mojej twarzy jakąś dziwną formę, którą do dzisiaj wspominam w koszmarach. Oczywiście krem to nie emulsja i może kiedyś się skuszę :-)

      {W czasach gdy panuje epidemia nadwagi i otyłości tak opatrzyliśmy się w sylwetki z nadprogramowymi kilogramami, że czasem szczupła osoba o poprawnej wadze jest uznawana za wychudzoną :-). }

      O tak. Już ponoć miałem raka i zjada mnie od środka, nie mówiąc o zmuszaniu do zrobienia badań, które tak czy owak wykonałem dużo wcześniej, jak i dosyć niedawno wychodząc z bardzo dobrymi parametrami.

      {Panuje też mit, że wyznacznikiem siły mężczyzny jest dobrze zbudowana sylwetka! Bzdura. Niejeden paker ma gorszą kondycję fizyczną od "szkieleta" ;-)}

      Wyznacznikiem siły na pewno nie jest sylwetka, chociaż wielu mężczyznom się przydaje ;-) Osobiście podchodzę do tego spokojnie. Nie jestem typem narcyza i nie wszystko musi być perfekcyjne.

      {Ogólnie gratuluję zrzuconych kilogramów i wytrwałości, bo domyślam się, że łatwo nie było. Samo planowanie posiłków to już była chyba niezła jazda biorąc po uwagę wcześniejsze odżywianie.}

      Dziękuję Beja, ale sam nie dałbym rady, po prostu pogubiłbym się w tym wszystkim ( nakierował mnie dobry znajomy ) jak i opinie mądrych ludzi w sieci. Odnośnie posiłków; Tak, było ciężko, ale na tym etapie, jak to mówią; "mam to we krwi".

      Pozdrawiam

      Mateusz Piotr

      Usuń
    4. Patryk

      {Kurczę, naprawdę fajnie, że napisałeś, tym bardziej, że brakuje tu męskiego pierwiastka/punktu widzenia. I żadnego sorry, żaden ze mnie "pan autor", jestem tylko gościem, który siedzi trochę w hormonach}

      Najzwyczajniej w świecie, starałem się podejść z szacunkiem do faceta, który ma gigabajty więcej wiedzy w temacie niż ja.

      {I byłoby super, gdybyś się odezwał za jakiś czas z jakimś update'm.}

      Odezwę się na pewno. Będę tutaj "cyfrowym królikiem doświadczalnym" ;)

      {Damn keto. Skąd ja to znam. Obecnie jestem daleko od ketozy, ale na pewno wrócę. Forma fizyczna, już po adaptacji, jest super, ale drżę trochę przed zmianą sylwetki.}

      Tak z ciekawości, na ilu w/w bazujesz obecnie?

      {Bardzo fajnie, że keto działa u Ciebie na płaszczyźnie włosów. Ciężko oczywiście liczyć na odrost, bo do tego potrzebne są silniejsze narzędzia, ale już sama stabilizacja jest świetnym efektem.}

      Pytanie czy to keto czy "magiczne" trio - ECGC,Resrewatrol i Sylimaryna?

      {Być może w niedalekiej przyszłości odrost w łysieniu androgenowym nie będzie mission impossible (Cotsarelis to ktoś, komu może się to udać).}

      I miejmy nadzieję, że mu się uda. Będę musiał pośledzić Jego wykłady, a widzę, że na Youtubie coś jest.

      Usuń
    5. Zamiast Cetaphilu do używania bez wody polecam po prostu płyn micelarny - moi faworyci to Bioderma Sensibio i Sylveco płyn lipowy. Delikatne, nie ściągają, nie wysuszają, nie podrażniają, mają bardzo dobre składy.

      Usuń
    6. > Tak z ciekawości, na ilu w/w bazujesz obecnie?

      Ciężko opisać jak jem obecnie za pomocą prostego rozkładu makroskładników. Wygląda to bardzo różnie i chyba nie ma sensu uśrednianie. Węglowodany (różne) dominują, ale nie jest to jakiś hiper high-carb, bez względu na ilość i jakość węgli staram się "buforować" rozkład kcal spożyciem MUFAs; przy węglowodanach szalenie ważny jest rytm dobowy/timing, a każda manipulacja rozkładem makro w stronę np. MUFAs pozwala na jeszcze lepszą kontrolę insulinemii/glikemii. Do tego sporo ruchu/suplementy "spalające" (pomagające trzymać insulinę niżej) i myślę, że dzięki temu nie mam wielkich wyrzutów sumienia pozwalając sobie od czasu do czasu na hedonistyczny high-carb.

      > Pytanie czy to keto czy "magiczne" trio - ECGC,Resrewatrol i Sylimaryna?

      Nie lubię kategorycznych odpowiedzi w przypadku, kiedy nie mamy wielkiego wglądu w jakieś mikrośrodowisko (np. mieszka), ale wydaje mi się, że fundamentem jest tu keto i bardzo wyraźne zmniejszenie tonu androgenowego. Nie sądzę, żeby taka kombinacja stosowana bez keto dała takie efekty.

      > Odezwę się na pewno. Będę tutaj "cyfrowym królikiem doświadczalnym"

      Super! Trzymam za słowo :)

      Chciałbym poruszyć jeszcze dwie kwestie, jeśli pozwolisz.

      Wątek genetyczny: czy w najbliższej rodzinie ktoś ma/miał podobne problemy (acne tarda, łojotok, wczesne łysienie, obraz podobny do PCOS u kobiet, etc.)?

      I druga sprawa: u Ciebie przejście od klasycznej diety zachodniej do keto było ostre. Jak do tego doszło? Skąd inspiracja do rewolucyjnego przejścia na keto?

      Miałeś jakieś założenia pierwotne - w stylu: bez względu na wszystko (brak efektów) trzymam dietę kilka miesięcy?

      Usuń
    7. {Wątek genetyczny: czy w najbliższej rodzinie ktoś ma/miał podobne problemy (acne tarda, łojotok, wczesne łysienie, obraz podobny do PCOS u kobiet, etc.)?}

      Trudno mi jest jednoznacznie stwierdzić jak było w rodzinie. Jedynie z obserwacji wiem że Mama nie miała żadnych problemów ze skórą i włosami. Ojciec na pewno borykał się z nadprodukcją sebum (pamiętam jak nie raz świeciła mu się skóra twarzy, jednak nie miał acne). Ojcu zakola pojawiły się tak około 40 roku życia (wydedukowane ze zdjęć). Jak było z dziadkami, tego nie jestem w stanie stwierdzić bo po prostu nie dociekałem. W każdym razie, rodzeństwo i kuzynostwo zmaga się z większymi lub mniejszymi postaciami acne/łojotoku (u niektórych są to tylko zaskórniki zamknięte. Oczywiście jestem świadom, że to kwestia genetyki.

      {I druga sprawa: u Ciebie przejście od klasycznej diety zachodniej do keto było ostre. Jak do tego doszło? Skąd inspiracja do rewolucyjnego przejścia na keto? }

      Katalizatorem było acne. Nie jakaś tam łagodna postać z paroma małymi stanami zapalnymi, lekkim łojotokiem i lekko rozszerzonymi porami. To był potwór który deformował twarz; potężne cysty, łój lał się litrami, a pory wyglądały jak kratery na księżycu. Chodziłem po dermatologach i jedyne co dostawałem to antybiotyki i jakieś leki miejscowe, które tylko potęgowały problem. Uwagę zwrócił mi znajomy (trener piłkarski de facto, który kilka lat temu miał podobne problemy), twierdząc, że mogą to być duże zaburzenia metaboliczne przez co powinienem zrobić badania hormonalne, a jak nie mam kiedy to spróbować diety niskowęglowodanowej, najlepiej ketogenicznej, na kilka miesięcy plus wspomóc się aktywnością fizyczną. Na keto przeszedłem z dnia na dzień, a w przekonaniu, że warto to ciągnąć utwierdziły mnie efekty, które pojawiły się już po tygodniu; łojotok się zmniejszył, ropne cysty zaczęły zamierać i znikać, pory wyraźnie się zmniejszyły. Po dwóch tygodniach, skóra ładnie się oczyściła. Zacząłem dorzucać suplementy. Skóra jeszcze nie raz kaprysiła; pojawiały się napady wzmożonego łojotoku, wyskakiwały jakieś pojedyncze, małe stany zapalne. Jednak od ok 3 miesięcy jest wręcz idealnie ( jedynie gruczoły nie chcą się zdecydować czy produkować łój w nadmiarze czy nie, bo coraz częściej się zdarza, że cały dzień na skórze nie ma tłuszczu, by następnego dnia nos i czoło się świeciło ). Nie widzę powodu aby rezygnować z diety. Abstrahując już od powyższego miałem sporą nadwagę, a forma fizyczna spędzała sen z powiek. Fakt, zwiększyłem dawkę w/w 40-50g/ na okres Czerwca, ale od Lipca wracam do ketozy.

      Pozdrawiam,

      Mateusz Piotr

      Usuń
  56. > Gdzieś wyczytałem, że z 40g węglowodanów jednorazowo w posiłku organizm jest sobie w stanie poradzić. Nie wiem, czy taka sztywna reguła może mieć ogólne zastosowanie

    Taka "sztywna reguła" nie może mieć absolutnie ogólnego/szerokiego zastosowania. Nawet nie wiadomo, co w tym konkretnym kontekście oznacza "podadzić sobie" i nie wiadomo, co to za węglowodany. Tak jakby carbs były toksynami, które trzeba "utylizować".

    W odżywianiu wszystko zależy od celu i kontekstu. Inaczej (i z innymi efektami) odżywia się Phelps, a inaczej 60-letni pacjent dryfujący w stronę cukrzycy typu 2 i potężnych problemów metabolicznych. Ten pierwszy może zajadać się junk carbs, a u tego drugiego nawet pozornie mała porcja ziemniaków z kefirem może dać hiperglikemię/hiperinsulinemię i wiele innych negatywnych efektów, jeśli nie stosuje leków i nie zmienił stylu życia.

    > druga wątpliwość, to czy nie lepiej już pójść na całość w kierunku ketozy, zwłaszcza, że jako mężczyzna (dobrze po trzydziestce) miałbym ją lepiej znosić. Jedyna obawa to typowe uprzedzenie do nadmiernej ilości tłuszczy

    Rozsądnie jest zaczynać powoli, np. od zmniejszenia proporcji makroskładników (low-carb, ale nie keto) i zmiany timingu (wieczór to najgorszy czas dla węglowodanów), być może to da fajne efekty. Keto uznaję jednak za ostateczność.

    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22678562 - już sam wariant low GI daje bardzo fajne efekty na poziomie histologicznym - gruczoły łojowe się zmniejszają. Klinicznie to wcale ni musi dać cudownych efektów, chodzi po prostu o to, żeby mieć świadomość tego, co robimy.

    OdpowiedzUsuń
  57. Hej, Patryku napisz mi co mam jeść, jeśli mam trądzik różowaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Patrykiem ani żadnym specjalistą, jednak postaram się choć trochę ostrożnie doradzić:
      Dobrze byłoby wyłączyć z diety składniki pro-zapalne: węglowodany tj:
      -zboża
      -cukry proste
      -warzywa skrobiowe
      Zwiększyć podaż tłuszczy nasyconych i jednonienasyconych
      Włączyć profilaktykę przeciwzapalną np; ja (nie mam trądzika różowatego) przyjmuję cyklicznie aspirynę ( 6 dni w miesiącu ) , jednak bardzo fajnie wycisza skórę (nie jestem czerwony jak burak bo intensywnym wysiłku).
      Nie wiem na ile takie postępowanie sprawdza się w t.różowatym ( w końcu to też jednostka zapalna) ale myślę, że powinno podziałać. Trzeba mieć tylko świadomość, że nic nie działa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Musisz się nastawić na dłuższy dystans. O pielęgnacji pewnie wiesz wszystko, więc nie będę się wypowiadał, zresztą moja przy acne, raczkuje.

      ---------------------------------------------------------------------------

      Jeszcze pytanie do Patryka.

      Doradzałeś wysokie dawki witamin B2 i B5 - w PL tego nie dostanę. Myślisz że te mogą być ok?

      http://biovea.net/pl/product_detail.aspx?PID=3972&TI=GGLPL&C=N&gclid=CM_0rZibssYCFYPVcgod3vILBw

      http://biovea.net/pl/product_detail.aspx?PID=3218&TI=GGLPL&C=N&gclid=CJfonf-assYCFcHbcgodGqcLpQ

      Mateusz Piotr.

      Usuń
    2. Odnośnie B5 najwydajniej wychodzi wersja w proszku. http://www.myprotein.pl/sports-nutrition/witamina-b5-w-proszku/10530130.html

      Usuń
  58. Jeśli masz acne rosacea to koniecznie włącz wodę termalne , świetna jest firmy avena, krem do twarzy rosacure fast z synchrolina, coś łagodnego do mycia twarzy i coś w rodzaju Rosex . A co do aspiryny to jeśli jesteś wogole alergikiem tzn na pyłki czy cokolwiek to bym odradzała bo mogą pojawić się krwotoki z nosa.
    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  59. Jaki Patryku byłby najlepszy panel badań hormonalnych w przypadku przewlekłego i trudnego doleczenia trądziku wieku dorosłego?

    OdpowiedzUsuń
  60. (tutaj kolega moklar :-))

    co u mnie? niestety musiałem przerwać dietę, a i na niej idealnie nie było (po dłuższym ćwiczeniu na siłce dalej mnie wysypywało to samo po seksach :/). Natomiast przerwałem ponieważ znacznie pogorszył mi się poziom żelaza, witaminy d3, wapnia i magnezu. Jasne, że najpewniej wynikało to z tego, że nie jadłem warzyw (praktycznie same mięso i tłuszcze), ale po nich mnie wysypywało. Myślałem, żeby po prostu uzupełniać braki suplementami, ale dalej przypominało mi to łatanie kolejnej dziury w dachu. Tak na marginesie to testosteron spadł mi z poziomu 700 do 350 ng/dL :-)

    Izoteku jeszcze nie zacząłem łykać, ale decyzja ta jest bliższa niż kiedykolwiek. Dwa dni temu byłem u innego wojskowego dermatologa i on stwierdził, że jest to przewlekłe zapalenie mieszków włosowych według niego. Nie znalazłem obiecujących informacji i rezultatów na temat leczenia zapalenia mieszków włosowych izotekiem, dlatego też dalej się waham. Choć prawdę mówiąc nie mam już innego wyboru.

    to w sumie tyle, mam nadzieję, że reszta czytelników jakoś się trzyma. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

< >