czwartek, 10 września 2015

Trądzik po wprowadzeniu doustnej antykoncepcji

Czytelniczka się nie podpisała (szkoda), ale poruszyła bardzo ciekawy wątek wystąpienia zmian trądzikowych po wprowadzeniu chyba najbardziej popularnego narzędzia antyandrogenowego, jakim są doustne środki antykoncepcyjne.

Scenariusze są dwa: pierwszy, dużo częściej występujący, polega na tym, że po wprowadzeniu danego preparatu OC zaostrzeniu ulega trądzik, który do tej pory miał lżejszą postać; drugi, występujący rzadziej, to trądzik de novo, zmiany pojawiają się na skórze, która wcześniej nie zaznała acne.

W obu przypadkach logika się buntuje: dlaczego coś, co ma działać antyandrogenowo [cały czas bierzemy pod uwagę tylko preparaty nowej generacji, w których aktywność androgenna składowej gestagennej jest zerowa/minimalna], wywołuje efekt proandrogenowy?

I dla pacjentek, i dla endokrynologów jest to efekt paradoksalny, ale ciężko o wielki szok: preparatom OC nowej generacji, powszechnie stosowanym w różnych problemach androgenowych, daleko do idealnego, "czystego" antyandrogenu. I choć w zdecydowanej większości przypadków efekty antyandrogenowe są wyraźne, skóra niektórych kobiet pokazuje, że nie kieruje się statystykami i czasami mamy do czynienia z efektem paradoksalnym.


Polskie Towarzystwo Ginekologiczne w swoich wytycznych z 2011 roku dotyczących leczenia hormonalnego acne sugeruje trzy narzędzia: preparaty podobne do Diane-35, preparaty z dienogestem i OC z drospirenonem. I choć doskonale wiemy, że wszystkie te narzędzia wykazują ogromny potencjał antyandrogenowy, to wystarczy rzut oka na ulotkę:



żeby zobaczyć, iż nie są to perfekcyjne antyandrogeny (trądzik jako jedno z działań niepożądanych).

Zatem: generalnie sprawdzają się świetnie w problemach skónych/androgenowych, ale nie są idealne.

Dobrze podsumowuje to czytelniczka: "No i te zdziwione komentarze w sieci- brałam OC i pogorszyła mi się skóra- ale jak to, przecież na OC skóra może się tylko polepszyć".

Najbardziej interesująca jest jednak ta część: "Zawsze mnie zastanawiało czemu na jednych to działa, a dla innych do gwóźdż do trumny. Może to działa na zasadzie huśtawki- jeśli ktoś jest w głębokiej nierównowadze hormonalnej to pomaga, a jeśli ma mało dramatyczną sytuację hormonalną to pogarsza?".

Niestety, ciężko jest tłumaczyć efekty paradoksalne na pograniczu dermatologii i endokrynologii, ponieważ działa tu zbyt wiele mechanizmów hormonalnych, na zbyt wielu płaszczyznach. No i nikt do tej pory nie pokusił się o zebranie grupy kobiet, u których trądzik pojawił się de novo po wprowadzeniu OC nowej generacji, i zbadanie takich kobiet (wykonując choćby prosty panel hormonalny).

Moim zdaniem nie da się przewidzieć wystąpienia takiego efektu. Pierwotny stan hormonalny pacjentki nie ma tu znaczenia, ponieważ większość kobiet - i tych z problemami hormonalnymi, np. PCOS czy tzw. idiopatycznym hirsutyzmem, i tych bez żadnych problemów, które stosują OC w celach czysto antykoncepcyjnych - reaguje w sposób książkowy: obniżeniem globalnej produkcji androgenów, wzrostem stężenia SHBG, wyciszeniem skóry, etc.

Dużo wskazuje na efekt lokalny/zmiany w równowadze receptorowej i hormonalnej na poziomie mieszka, a tych efektów nie ocenia się powszechnie (w problemach hormonalnych cały czas funkcjonujemy na poziomie surowicy). Według mnie działają tu mechanizmy zależne od składowej gestagennej (co pokazuje choćby zastosowanie izolowanego dienogestu w postaci Visanne - trądzik jest wtedy bardzo częstym działaniem niepożądanym) i są bardzo podobne do tych, które warunkują trądzik przedmiesiączkowy, ale to już temat na dłuższą analizę.

W tym świetle ciężko uważać monoterapię OC za idealne działanie antyandrogenowe i nie można być zaskoczonym, jeśli już trądzik się pojawi lub ulegnie zaostrzeniu. I oczywiście nie można nagle demonizować OC: większość pacjentek jest zadowolona ze stanu skóry podczas stosowania np. Belary.

Wiemy, że czasami reakcja na lek zależy od subtelnej zmiany w genomie (która warunkuje np. aktywność jakiejś składowej CYP albo np. minimalną zmianę w budowie danego receptora) - i tak zapewne jest w przypadku paradoksalnej reakcji na OC. Przecież nie jesteśmy klonami.
5 GATTACA: Trądzik po wprowadzeniu doustnej antykoncepcji Czytelniczka się nie podpisała (szkoda), ale poruszyła bardzo ciekawy wątek wystąpienia zmian trądzikowych po wprowadzeniu chyba najbardzie...

91 komentarzy:

  1. Patryku, pomóż mi. Mam 22 lata i podejrzenie PCOS. Nie chcę brać tabletek hormonalnych. Czy istnieją jakieś inne leki, które leczą PCOS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zbyt rozległy temat, ale tak, istnieją - na OC w PCOS świat się nie kończy.

      Jeśli istnieje insulinooporność (i nie ma znaczenia to, czy pacjentka jest szczupła [bo może być skinny fat], czy ma problemy z masą ciała), to za podstawę uznaje się obecnie poprawę wrażliwości insulinowej, co przekłada się też na niższy ton androgenowy (hiperinsulinemia podkręca androgeny na wiele sposobów).

      Bardzo popularnym antyandrogenem jest obecnie spironolakton.

      No i totalnym fundamentem są zmiany w diecie i rytmie jedzenia.

      Usuń
  2. Patryku drogi i ja przeszłam przez tabsy anty, ale nie widziałam większej poprawy na mojej skórze. Mam niedoczynność tarczycy, Hashi, PCOS, insulinooporność - trądzik i łysienie androgenowe w pakiecie (mam 27 lat). Obecnie biorę Euthyrox, Spironol i Glugophage XR + dieta i poprawy brak, ostatnio wręcz moja twarz szaleje, szybko się przetłuszcza, wyskakuje mnóstwo zaskórników, skóra swędzi i rumień na polikach nie chce mnie opuścić. Czytam Cię regularnie, ale dotychczas nic nie pisałam. Teraz tracę powoli nadzieję, że będzie kiedykolwiek lepiej. Co robić? Jakieś sugestie? Czy mogę napisać prywatnego maila, by się poradzić, bo już sił i pomysłów mi brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      Wybacz, ale mam wiele pytań.

      Jakie tabletki stosowałaś?

      Jak długo stosujesz schemat Spironol + Glucophage (jakie dawki)?

      Opisz króciutko tę dietę.

      I najważniejsze: czy lekarz prowadzący monitoruje zmiany w środowisku hormonalnym?

      Usuń
    2. Hej,
      dawno to było, więc nie wszystko pamiętam, ale stosowałam Jasminelle, Jasmin, Cycloprognova (jeszcze jakieś inne były, ale nie pamiętam nazwy), miałam epizod kilkumiesięczny z Bromergonem i Hydroxykortyzonem.
      Najpierw brałam spironol 25 + 3xMetformax 500 (chyba 3 lata) dzięki temu w miarę uregulowały się miesiączki (po prostu się pojawiały mniej więcej co miesiąc, co u mnie nie jest oczywiste:/). Później doktorka stwierdziła, że zmienimy na Glucophage XR 2 tab. na noc 750mg i spironol 25mg. Skarżyłam się na problemy jelitowe od dłuższego czasu (zaparcia, bóle brzucha, rumień na policzkach, zawroty głowy, prawie zasłabnięcia, mdłości) i kazała mi odstawić Gluco i Spironol na tydzień, odstawiłam na 2tyg. ale poprawy nie było, więc wróciłam do Spironolu 25mg i Metformax 500XR 2tab na noc. (Miałam tragicznie niskie ciśnienie, dlatego na czas upałów doktorka stwierdziła, że Spironol to niezbyt dobre rozwiązanie i mam wrażenie, że ta przerwa 2 tyg. podniosła androgeny i dlatego teraz mam takie pogorszenie stanu skóry). Do tego okazało się, że moja ferrytyna i żelazo są niskie.

      Dieta opiera się na warzywach, owocach, jajach, kaszach, czasem jem mięso, orzechy i nasiona, olej lniany, quinoa, chia, olej kokosowy do smażenia. Unikam nabiału i glutenu, bo zauważyłam, że mój brzuch lepiej się ma jak ich nie jem. Staram się jeść 3 posiłki dziennie. Kiedyś mocno pilnowałam diety, teraz bywa różnie, bo już sama nie wiem co jeść, bo są dni kiedy nie mam apetytu, często bywa tak, że po posiłku mam wzdęty brzuch i uczucie ciężkości, a do tego wyskakuje rumień na buzi. Czasem wręcz mam wrażenie, że lepiej się czuję jak nic nie jem, no ale wtedy drżą ręce, jestem drażliwa i bardzo słaba. Właśnie uświadomiłam sobie, że ja osoba, która zawsze dbała o to co kładzie na talerz, obecnie nie mam racjonalnej diety :(
      Aha, gastrolog stwierdził, że mam chyba zapalenie woreczka żółciowego i kazał jeść białe pieczywo i kupić leki za 200zł. Nie zrobiłam tego, bo już nie mam kasy na kolejne leki, badania itp. Po białym pieczywie czuję się fatalnie, więc od razu zarzuciłam ten pomysł.

      Najczęściej monitoruje hormony tarczycowe (co 3-4 mies.(ostatnio wspomniała lekarka, że mam słabą konwersję ft4 do ft3 i rozważa wprowadzenie nowego leku). Średnio raz w roku badam androstendion, testosteron, DHEAS, FSH, LH, prolaktynę itp. Okazuje się, że męskie hormony sa nieznacznie podwyższone lub w normie, więc dalej wcinam spironol.

      Teraz mam zrobić sporo badań i zastanawiam się, czy krzywą cukrową i insulinową powinnam zrobić po tym jak wieczorem wezmę Metformax XR, czy noc przed badaniem nie brać?

      Usuń
  3. PS Ogromnie dziękuję za zainteresowanie mną (moim przypadkiem). Oczywiście odpowiem na każde pytanie o ile tylko będę znała odpowiedź.
    Aha, moja twarz często jest opuchnięta. Przez ostatnie 3 miesiące było w porządku, od miesiąca znów księżyc w pełni (nie wiem, czy to istotne, ale wolę powiedzieć)
    Myślałam o wejściu w dietę paleo i o protokole autoimmunologicznym, czy uważasz, że to dobry pomysł w moim przypadku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co dziękować. To w sumie tylko luźna wymiana zdań.

      > Przez ostatnie 3 miesiące było w porządku, od miesiąca znów księżyc w pełni (nie wiem, czy to istotne, ale wolę powiedzieć)

      Ja też nie wiem, czy to istotne i jaka jest przyczyna (nikt nie wie, dopóki nie podrąży się problemu), ale na pewno warto zwrócić uwagę. Czy oznaczane były kiedyś poziomy ACTH i/lub kortyzolu?

      No i być może modyfikacja leczenia Hashimoto jest bardzo ważna.

      > Myślałam o wejściu w dietę paleo i o protokole autoimmunologicznym, czy uważasz, że to dobry pomysł w moim przypadku?

      Myślę, że warto rozważyć, tym bardziej, że obecna dieta raczej Ci nie służy i uważasz ją za chaotyczną.

      Ktoś w rodzinie miał podobne problemy?

      > Miałam tragicznie niskie ciśnienie, dlatego na czas upałów doktorka stwierdziła, że Spironol to niezbyt dobre rozwiązanie i mam wrażenie, że ta przerwa 2 tyg. podniosła androgeny i dlatego teraz mam takie pogorszenie stanu skóry)

      Niestety, spironolakton potrafi bardzo uprzykrzyć życie pacjentom z prawidłowym ciśnieniem, nawet w takiej dawce.

      Natomiast mamy jakieś informacje z tego odstawienia: ta niska dawka spironolaktonu dawała jakąś osłonę skórze, nawet jeśli ta nie była idealna.

      Jak to wyglądało, kiedy regularnie stosowałaś metforminę i spironolakton? Skóra wyglądała względnie ok?

      > Właśnie uświadomiłam sobie, że ja osoba, która zawsze dbała o to co kładzie na talerz, obecnie nie mam racjonalnej diety

      Wszystko zależy od tolerancji i od tego, jak nisko możesz zejść z węglowodanami, ale dobrym rozwiązaniem w PCOS jest low-carb i przesuniecie ciężaru węglowodanowego na godziny poranne/wczesnopopołudniowe.

      Najgorsze, co można zrobić w niekontrolowanym PCOS z insulinoopornością, to bazować na junk carbs i dużych ładunkach glikemicznych + jeść węgle w większych ilościach wieczorami.

      A jak z regularną aktywnością fizyczną?

      > Teraz mam zrobić sporo badań i zastanawiam się, czy krzywą cukrową i insulinową powinnam zrobić po tym jak wieczorem wezmę Metformax XR, czy noc przed badaniem nie brać?

      Przed wykonaniem krzywych zaleca się odstawienie metforminy.

      Usuń
    2. PS A jak problem z włosami? Jest lepiej?

      Usuń
  4. Kortyzol badałam jakiś czas temu, był w normie. ACTH miałam robiony dawno temu (chyba w związku z guzkiem na nadnerczu, którzy jedni widzą, a inni mówią, że to tylko zgrubienie).
    W mojej rodzinie niedoczynność tarczycy i HAshi jest powszechne (mama, siostra, dziadek).
    Od kiedy pamiętam miałam niskie ciśnienie i ratowałam się kawą. Odkąd biorę spironolakton to ciśnienie zawsze było niskie, ale ostatnio aż endo się przestraszyła (60/40). Szczerze powiedziawszy nie łączyłam pogorszenia skóry z 2 tyg przerwą w braniu tego leku, wydawało mi się, że to zbyt krótki czas, a jednak.
    Wcześniej met+spirono dawały całkiem niezłe rezultaty. Oczywiście miałam trądzik i nieustannie na twarzy było kilka zaskórników zamkniętych ale nie w takiej ilości jak teraz. No i rumień na polikach jest raz mniejszy, raz większy ale jest. Zaczęłam sobie wkręcać, że to może po lecie skóra się buntuje, eh. Ostatnio często boli mnie żołądek i wzdęcia, czasem mdłości po posiłku (przyczyna nieznana), dlatego lekarka myślała nad odstawieniem tych leków, co jak widać nie jest chyba dobrym pomysłem(?)
    Z regularną aktywnością słabo. Jak ćwiczę, to często mam zawroty głowy i rumień utrzymuje się bardzo długo, dlatego odpuściłam ćwiczenia :/
    Junk Carbs jadam bardzo sporadycznie, muszę zacząć się pilnować bardziej. Tyle się nasłuchałam od lekarzy, że dieta nie ma znaczenia, a rodzina patrzyła na mnie jak na hipochondryka, że w pewnym momencie nieco odpuściłam z dietą i ćwieczeniami, no i mam za swoje.
    2 lata temu z włosami było tragicznie, dostałam od dermatolog Dermovate i włosy nie migrowały już w tak zastraszających ilościach. Później było całkiem dobrze, a od kilku miesięcy znów lecą, są zminiaturyzowane i nie chcą odrastać. No i łojotok na głowie, więc androgeny się rozszalały.
    Ile dni wcześniej odstawić metforminę przed badaniem krzywej?
    Czy mogę się jakoś wesprzeć suplementami i kosmetykami do twarzy? Skóra po kremach się świeci, swędzi i jest czerwona. O migdale nie wspomnę. Ostatnio spróbowałam effaclar duo+, następnego dnia tragedia na twarzy, którą do teraz leczę i końca nie widać. Jakieś sugestie, by przetrwać ten czas?
    Aha, jeszcze coś mój progesteron w ostatnich badaniach był w szczątkowych ilościach. Natomiast CMV 383,600 U/ml.
    Mam teraz zrobić badania: kortyzol, ACTH, Na, K, krzywa glukozowa, insulinowa i kortyzolowa (pani w labolatorium powiedziała, że nigdy nie robiła 4 pobrań do kortyzolu, słyszałeś kiedyś o czymś takim?), androstendion, DHEAS, testosteron i 17 OH-PG, tarczycową trójkę, chyba dobowa zbiórkę moczu, wit.D, B12 (także miesięczna wypłata wędruje na badania...) Opornie mi idzie umawianie się na te badania, opornie...Bo z moich doświadczeń wynika, że zrobię badania, wydam mnóstwo pieniędzy a i tak nic z tego nie wynika oprócz chęci wciskania tabsów anty, które usilnie odmawiam (doświadczenia 10 letnie) :( Wybacz moje żale, ale mam wrażenie, że psują mi się hormony, coś ewidentnie jest nie tak, mam problemy jelitowe, idę do podobno dobrego gastrologa i słyszę, że mam jeść biały chleb, mleko i gotowane owoce bez skórki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skóra i włosy pokazują, że trzeba ponownie przyjrzeć się hormonom. Badanie są teraz szalenie ważne, zobaczymy, jakie będą wyniki i jak odniesie się do nich endokrynolog.

      Dalsze stosowanie spirnolaktonu przy tak niskim ciśnieniu (i ogólnym samopoczuciu) nie ma chyba sensu. Oczywiście o wszystkim decyduje endokrynolog.

      Odnośnie badań - napisz maila, tak będzie chyba wygodniej.

      Usuń
    2. Witajcie,

      przepraszam że dodaję komentarz pod Waszą dyskusją, która zmierza w tym momencie w kierunku zamkniętej wymiany zdań. Poruszany na blogu wątek (za który serdecznie dziękuję!) jak i problem opisany przez As Mac, trafiają w sedno także moich problemów ze skórą. Dlatego jeśli będzie to możliwe, zarówno o Twoje wyniki As Mac, jak i Twoje konkluzje Patryku chętnie przeczytam i ja, w formie kontynuacji komentarzy. Dzięki za to świetne miejsce!

      Atramentowa

      Usuń
    3. Patryku, jak zrobię badania to napiszę. Muszę zaczekać z niektórymi na odpowiedni dzień cyklu. Czy wystarczy jeśli metforminę odstawię 1 dzień przed badaniem krzywych, czy przerwa powinna być dłuższa?

      Atramentowa, nie wiem, czy zdecyduję się upublicznić tu wszystkie wyniki, ale jak będę coś więcej wiedziała, napiszę pokrótce co się dzieje (ewentualnie zgramy się mailowo), dobrze?

      Usuń
    4. Według mnie wystarczy jeden dzień przerwy.

      Myślę, że panel androgenowy (całkowity i wolny testosteron, androstendion, DHEAS) i krzywa insulinowa sporo nam powiedzą, ale poczekajmy.

      Mam jeszcze pytanie dotyczące okresu, w którym stosowałaś Bromergon i glikokortykosteroid (doustnie w niskiej dawce?): jak się wtedy czułaś i co działo się ze skórą i włosami - było lepiej?

      Wykryto hiperprolaktynemię?

      Usuń
  5. Ha, dostałam skierowanie na "testosteron" bez wytycznych czy wolny, czy całkowity ;/ Rozumiem, że warto zrobić obydwa?
    Szczerze powiedziawszy ze skórą od pierwszego okresu zawsze miałam problem (raz było gorzej, raz lepiej nieco i nie pamiętam jak było wtedy, gdy brałam bromergon i glikokortykosteroid (tak doustnie i w niskiej dawce, ale jaka to dawka nie pamiętam, bo było to jakieś 6 lat temu). Włosy bardzo zaczęły mi wypadać około 2 roku temu, wcześniej były gęste i trzymały się głowy - nawet mi zazdroszczono takiej czuprynki.
    O ile dobrze pamiętam, to jeden z lekarzy wspomniał o hiperprolaktynemi, ale stwierdził, że to typowa choroba zestresowanych, zapracowanych kobiet sukcesu i stwierdził, że nie ma się co przejmować...(nie muszę wspominać chyba, że to już nie jest mój lekarz). Po bromergonie nie czułam się zbyt dobrze, nie wpłynął na uregulowanie cykli, a bywało kiedyś i tak, że prawie rok nie miałam okresu. Później prolaktyna była chyba w normie, więc nie zawracano sobie nią głowy. O ironio, czasem mam wrażenie, że jak miałam większe odchylenia w hormonach, to moje włosy i skóra wyglądały lepiej niż teraz, gdy są znacznie mniejsze wahnięcia, eh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > dostałam skierowanie na "testosteron" bez wytycznych czy wolny, czy całkowity ;/ Rozumiem, że warto zrobić obydwa?

      Tak, w tym miejscu w 100% zgadzam się z wytycznymi PTG odnośnie diagnostyki i leczenia hormonalnego acne: http://polskietowarzystwoginekologiczne.com.pl/pliki/Kompleksowa_terapia_hormonalna_u_kobiet_z_tradzikiem-rekomendacje_2011.pdf

      Oznaczamy poziom i całkowitego, i wolnego (całkowity najczęściej jest w normie).

      W wytycznych dotyczących diagnostyki brakuje androstendionu, a to przeoczenie uważam za porażkę.

      > O ironio, czasem mam wrażenie, że jak miałam większe odchylenia w hormonach, to moje włosy i skóra wyglądały lepiej niż teraz, gdy są znacznie mniejsze wahnięcia, eh

      Rzeczywiście, pozornie brakuje to logiki. Ale musimy wziąć pod uwagę to, że skóra jest fabryką hormonów. I lata wysokiej systemowej androgenemii (i często insulinemii) zmieniają jej lokalną gospodarkę hormonalną i/lub wrażliwość na hormony.

      Po latach bombardowania skóra się po prostu zmienia. I wtedy wystarczy drobny peak hormonów, żeby pojawiały się zmiany. Tak samo wygląda to w przypadku mieszków włosowych.

      Daj znać, kiedy będziesz już mieć komplet wyników. I głowa do góry.

      Usuń
  6. Patryku, chciałam się o coś Ciebie zapytać i żebyś to tylko potwierdził, że mając NADCZYNNOŚĆ tarczycy jest podniesiony poziom Ft4 i Ft3 a TSH obniżone, natomiast przy NIEDOCZYNNOŚCI tarczycy nastepuje podwyżenie TSH, zaś obniżony Ft4, a mniejsze znaczenie ma tu Ft3 ?
    ------------------------------------------------------------------------

    Aaaa, niecałe dwa tygodnie temu byłam na tomografii komputerowej głowy z kontrastem i lekarz opisujący napisał: ''Uwapnione blaszki miażdżycowe w odcinkach wewnątrzczaszkowych tętnic szyjnych wewnętrznych i kręgowych.'' To coś poważnego? Wiem wiem, to pytanie powinnam skierować do lekarza, który zlecił TK głowy, natomiast wizytę najbliższą mam za 2 miesiące, a z nerwów nie wytrzymam i chcę już wiedzieć czy to coś złego, Tomografię miałam zlecaną z powodu tępych bóli głowy plus osłabienie i zmęczenie. Jak odpiszesz będę bardzo wdzięczna!

    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  7. Co sądzicie o tym? http://www.pharmaceris.pl/pl/pielegnacja-specjalistyczna-1/47/koncentrat-z-wit-c-1200-mg-wzmacniajaco-wygladzajacy-c-capilix/1584

    Jakie kremy polecacie do skóry naczynkowej? :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej,
    zastanawiałam się czy ponowić moje pytanie, które zadałam u Ziemoliny, na które Ty odpowiedziałeś (pytaniem) i na które ja odpowiedziałam, ale za późno (w tym sensie, że już nie odpisałeś, ale nie dziwi mnie to, zwłaszcza, że to ja miałam interes)... Ze względu na pytanie, które potem zadałeś zastanawiam się też czy bardziej pasuje pod tym postem czy pod wcześniejszym :D Pozwolę więc sobie je wkleić.

    Cześć :)
    Piszę, bo zastanawia mnie jedna rzecz w przypadku mojej cery, gdy stosowałam antykoncepcję.
    Otóż od ginekologów i czasem również dermatologów nasłuchałam się niezliczonych pochwał na temat leczenia skóry antykoncepcją. Pomyślałam, że czemu nie - w końcu 2 korzyści w jednym ;)
    Najpierw stosowałam Yasmin, który z cerą nie zrobił nic, więc po ok. 4-5 miesiącach go odstawiłam.
    Kilka lat później wzięłam się za Cyprest (to samo co Diane), który jest stosowany przy typowo, hm, "androgenowych" schorzeniach i ogólnie jest chyba bardziej lekiem. I podczas stosowania go, miałam istny sajgon z organizmem! Stosowałam go dość długo z nadzieją, że w końcu coś pyknie i zacznie działać, mimo, że ból i opuchlizna nóg doprowadzały mnie do łez (nieraz ból budził mnie w nocy - spanie z wysokimi poduszkami pod łydkami było normą). Oczywiście, nic się takiego nie stało, a w którymś momencie wydawało mi się, że stan cery podczas stosowania się pogorszył... Odstawiłam w końcu (na pamiątkę miałam rozregulowane miesiączki i do tej pory nie mogę nosić podkolanówek z ciaśniejszą gumką :))

    Ok, ale przejdę do sedna, bo jak zwykle musiałam się rozwlec. Chodzi mi o to czy fakt, że podczas stosowania leczenia antykoncepcją nie zaobserwowałam ŻADNYCH efektów czy wręcz pogorszenie, nie jest jakąś wskazówką, że trądzik z którym borykam się od ok. 13 lat ma inne podłoże?
    To dla mnie raczej luźne przemyślenie, do którego sama nie jestem do końca przekonana (no, bo w końcu co innego?) i prędzej jestem w stanie uwierzyć, że działanie było za słabe czy coś w tym stylu. Z drugiej strony w świetle tego, zastanawiam się czy jest w tym wypadku sens pić napar z wierzbownicy?

    Dodam, że przez te 13 lat nie próbowałam się leczyć jedynie antykoncepcją, oczywiście. Był Izotek z kilkuletnią poprawą, atnybiotykoterapia, maści z kwasami, retinoidami, antybiotykami (obecnie ze względu na porę roku jest Effaclar K i Benzacne i jak jest potrzeba, to jakiś nawilżacz).
    Sama cera ma się raz lepiej, raz gorzej - raz czysta, raz znośna, raz karton na głowę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to Twoje pytanie:

      "Cześć.

      Pamiętasz może schemat leczenia Izotekiem (chodzi mi głównie o dawkę skumulowaną)? I jak to było z tą kilkuletnią poprawą: przez te lata skóra była idealna czy po prostu względnie ok w kontekście tego, co było przed leczeniem?"

      I moja odpowiedź:

      "Hej,

      na wstępie chciałabym przeprosić za tak późną odpowiedź (zwłaszcza, że sama jej oczekiwałam), ale byłam na wyjeździe i nie miałam dostępu do Internetu.

      1. Schemat leczenia. To było z 8 lat temu, więc pewne fakty mogą mi się mieszać, ale na bank pamiętam, że było to 30 mg dziennie, na moją ówczesną wagę (a właściwie niedowagę) 50 kg. Samo leczenie trwało ok. 8-9 miesięcy. Wiem, że zaczęłam na jesieni, a skończyłam jak już było naprawdę ciepło - obstawiam, że od jakiejś połowy września lub początku października do końca maja, może kawałek czerwca? No, tu dokładnie nie pamiętam, bo to było naprawdę dawno :/ Więc chyba dawką skumulowaną musiało być ok. 7000 - 8000 mg (mam nadzieję, że dobrze to obliczyłam...).

      2. Poprawa zaczynała się pojawiać po kilku miesiącach od rozpoczęcia leczenia (chyba w połowie była dość wyraźna). Chyba przez rok po jego zakończeniu nic się nie pojawiło, później okazjonalnie coś się pojawiało, a po 2-3 latach trądzik był "znowu w siodle".
      Choć fakt, za jedną rzecz muszę zwrócić Izotekowi honor, bo przed leczeniem moja skóra była cały czas "zainfekowana" tym paskudztwem, gdzie w dodatku zmiany łączyły się w podskórne korytarze, a całość była okraszona bólem przy dotykaniu.
      Obecnie, nawet kilka lat po leczeniu, nie jest tak, że trądzik jest obecny na mojej skórze permanentnie. Raz jest tak, że skóra jest naprawdę czysta (obserwuję to zwłaszcza na początku wiosny) i daje mi to naiwną nadzieję, że może wreszcie z tym koniec, po to, żeby potem okropny nawrót podskórnych olbrzymów podciął mi skrzydła. W zasadzie najgorzej moja skóra wygląda na lato, bo nie wiedzieć czemu od 2 lat latem pojawiają się dodatkowo takie maleńkie zmiany na skroniach i późną jesienią znikają.
      Dodam jeszcze, że pielęgnacja oprócz samego trzymania skóry we względnych ryzach, raczej nie ma aż tak dużego wpływu na poprawę - mam wrażenie, że zarówno poprawy i jak i nawroty przychodzą znikąd - ot, fanaberie skóry.
      I to by było chyba na tyle.
      Pozdrawiam Cię i dziękuję za zainteresowanie,
      Karolina"


      Mam nadzieję, że się nie narzucam jakoś z tym, ale przyznam, że Twoje ostatnie posty sprawiły, że jednak uznałam to pytanie za istotne (mimo, że zadałam je ponad miesiąc temu).
      Pozdrawiam,
      Karolina

      Usuń
  9. A, i dodam, że Ziemolina już mnie uświadomiła (i Twój nowy post mnie już utwierdził), że objawy jak najbardziej wskazują na hormony, więc pierwsza część pytania nie jest już właściwie tak aktualna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Patryku, mógłbyś polecić mi dobry suplement z witaminami A+E ? Ten Capivit A+E fote będzie ok, czy za małe dawki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Patrykiem, ale myślę, że najlepiej kupić osobno suplement z witaminą A i suplementować razem z witaminą D i K, a witaminę E dostarczać z pożywienia

      Usuń
    2. A w jakim celu witamina D + K ? Nie wystarczy A, E i D ?

      Usuń
    3. Przy suplementacji wit. D i przy małej podaży wit K wapń może wchłaniać się do tkanek miękkich zamiast do kości i zębów. Jest to tzw. tzw. paradoks wapnia. Witamina K naturalnie występuje w kiszonkach (ogórki, kapusta) oraz zielonych warzywach. Również jest wytwarzana przez bakterie w jelicie grubym.

      Usuń
    4. Ta witamina K będzie ok? http://strefamocy.pl/pl/witamina-k/2073-now-foods-witamina-k-2-100mcg-mk7-60-kaps.html
      Tak w ogóle jeśli ktoś zażywa witaminę K wraz z wapnem to napiszcie mi nazwę takiego suplementu, będę wdzięczna :)

      Usuń
    5. sorry - *wraz z witaminą D.

      Usuń
    6. według mnie jest ok, witaminę D kup osobno najlepiej:) i koniecznie witaminę A, nawet taka zwykła suplementacja świetnie pomaga na skórę:) jak boisz się łykania tylu kapsułek, to zawsze można ją otworzyć, wypić a pustą kapsułkę wyrzucić

      Usuń
  11. dla mnie najlepszym sposobem było regularne stosowanie żelu alaclarin, który bardzo dobrze wpływał na cerę, nie przesuszał jej i bardzo dobrze rozjaśniał blizny, po jakimś czasie krosty zaczęły stopniowo ginąć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć Patryk,
    Odbije nieco od tematu. Stosuje Atrederm 0.05 % z powodzeniem od około 3 lat. Utrzymuje on moją skórę w znośnym stanie. Od kilku miesięcy kiedy posmaruje się Atre swędzenie po paru godzinach jest nie do wytrzymania. Nie da się przespać nocy. Atre używam niezależnie od pory roku z róznymi odstępami czasu np.2 noce z rzędu się smaruje i miesiąc przerwy filtruje się sumiennie, nie wystawiam się na słonce. Przez 2 lata stosowania nie odczułam żadnego dyskomfortu oprócz niesamowitej wylinki, wiadomo. To swędzenie teraz to horror, boje się że narobię sobie więcej blizn niż mam samym drapaniem. Oczywiście jednej buteleczki nie używam dłużej niż 2 miesiące. Boje się zaprzestać stosowania Atre bo jak tylko pofolguje sobie, nie używając go to skóra się zanieczyszcza. Sądzisz że mój organizm broni się w ten sposób od ciągłego podrażniania, czy to kwestia alkoholu w Atre czy samego retinolu? Co proponujesz w zastępstwie?
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  13. Patryku co myślisz o takim stanowisku jeśli chodzi o dietę w przypadku łysienia androgenowego? Przyznam, ze ja juz jestem nieco zdezorientowana, z jednej strony słyszę o pozytywnym wpływie diety wysokotłuszczowej i tzw. zdrowych tłuszcz, z drugiej ze jest wręcz odwrotnie...

    "W tym miejscu dochodzimy do punktu zwanego dietą, bo to ona dobrze dobrana wpływa na równowagę hormonalną:

    -nadmiar w diecie tłuszczy zwierzęcych zwiększa poziom testosteronu

    -dietą wysoko-tłuszczowa obniża stężenie SHGB, którego niski poziom powoduje zwiększenie wolnego testosteronu. Ten natomiast zmienia się w DHT, wroga naszych mieszków.

    -dieta wysoko-tłuszczowa obniżając stężenie SHGB sprzyja przemianie testosteronu w DHT także również w inny sposób: przy mieszkach włosowych znajdują się gruczoły łojowe, które u łysiejących są znaczenie większe niż u osób zdrowych . Gruczoły te zawierają 5-alfa reduktazę która przekształca testosteron w DHT. Spadek SHGB powoduje zwiększenie testosteronu co w konsekwencji zwiększa aktywność tych gruczołów.

    -dieta uboga w tłuszcze oraz wegetariańska obniża poziom testosteronu. Obniża również stężenie estrogenów

    -dieta nisko-tłuszczowa reguluje stężenie glukozy i utrzymuje insulinę na prawidłowym poziomie

    Podsumowując: poziom testosteronu można kontrolować poprzez stosowanie diety regulującej stężenie glukozy we krwi oraz ubogiej w tłuszcze, tym samym stwarzając korzystniejsze warunki dla odrastających włosów. Ważne jest jednak, żeby zachować równowagę i utrzymać insulinę na nie za wysokim, ale i nie za niskim poziomie. Pozwoli to na kontrolowanie wytwarzania kwasu arachidonowego, którego odpowiednie stężenie reguluje poziom testosteronu.

    *SHGB (globulina wiążąca hormony płciowe)" źródło: http://siteczkowlosoow.blogspot.com/2015/08/cukier-wosy.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Tak czytam te komentarze i warto jest dookreślić, o jakich tłuszczach jest mowa. Są produkty bogate w sitosterole (palma sabalowa, śliwa afrykańska, pokrzywa, dynia...), a one z kolei HAMUJĄ 5-alfa-reduktazę, a co za tym idzie, zahamowana zostaje konwersja testosteronu o DHT. Są nawet stosowane w łagodnym rozroście stercza i właśnie łysieniu androgenowym :)

      Usuń
  14. Cześć Patryk
    To znowu ja i rosacea :-(
    Wracam do antybiotyku tzn do doksy. Chciałabym znać Twoja opinie- ostatnio było 2 miesiące po 100 mg i 2 po 50mg. Powtórzyć to samo? Czy wydłużyć i jak dawkowac?
    Będę bardzo wdzięczna za wskazówki
    Pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Patryku,
    Zawsze z ciekawoscia czytam kazdy twoj wpis (kiedys nawet prosilam cie o porade pod jednym z nich i otrzymalam dluga i wyczerpujaca odpowiedz, za co jestem niezmiernie wdzieczna). Postanowilam napisac po raz kolejny, poniewaz w szczegolnosci jestem zainteresowana powiazaniamia pomiedzy doroslym tradzikiem a tabletkami anty.
    Ponad rok temu zaczelam leczenie tabletkami antykoncepcyjnymi i tradzik zniknal (doslownie zniknał) i wszystko bylo pieknie i myslalam, ze naraeszcie udalo mi sie opanowac moja cere. Jednakze od kilku tygodni non stop w obrebie moich ust pojawiaja sie zapalne wypryski. Czy to mozliwe, ze tabletki anty moga nagle przestac dzialac?
    Dodam, ze od kilku miesiecy doswiadczam silnego stresu, mam wrazenie ze moj zoladek tez nie pracuje prawidlowo. Czy to moze byc przyczyna? Jak to sprawdzic? Nie ma chyba badan "na stres"?
    Ale dlaczego tradzik pojawia sie tylko w okolicach ust? (Sporadycznie na czole).
    Jestem zrozpaczona, bo juz myslalam, ze mam to wszystko za soba ;(
    Bylabym wdzieczna za kazda porade.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że nie odpowiem na twoje pytanie, ale po tym tabletkach anty, kiedy zauważyłaś widoczną poprawę?

      Usuń
  16. A ja poszłam na wizytę prywatnie do swojego ginekologa i dał mi receptę na tabletki antykoncepcyjne Vibin mini jak na razie jestem zadowolona bo cera już powoli się uspokaja. :-)
    majka

    OdpowiedzUsuń
  17. Drogi Patryku,

    męczę się z trądzikiem już jakieś 12 lat.
    Przeszłam przez różne antybiotyki, maści, aż w końcu, kiedy zaczęły się problemy z okresem (a może lepiej powiedzieć, że się nasiliły i przeszłam już wiek, w którym wmawiano mi, że okres raz na 2 m-c, to normalne i z tego wyrosnę) ginekolog wysłał mnie na badania i zdiagnozował hiperprolaktynemię czynnościową. Przez długi czas brałam tabletki antykoncepcyjne (Yaz i iine o tym składzie), trądzik się zmniejszył, zostały głównie zaskórniki (co prawda w masakrycznej ilości) i zmiany zapalne przy większym stresie.

    Niestety parę miesięcy temu problem powrócił. Pryszcze i cysty praktycznie wszędzie, dosłownie każdy por skóry zatkany i znowu brak okresu. Diagnoza: torbiel jajnika. Po wywołaniu okresu, badania hormonalne i znowu wzrost prolaktyny ponad 13 krotny, inne hormony w normie i przypisany bromergon. Nikt nie chciał mi dać skierowania na badanie insulinooporności (jestem szczupła, a nawet chuda).

    Szczerze mówiąc nie wiem, co ma już robić. mam w koło brać antykoncepcje, żeby miec okres i w miarę znośny trądzik? Mam wrażenie, że leczenie nie sięga sedna problemu. Tłumaczenie ginekologa, że to od stresu mnie nie przekonuje. Ciągle słyszę, że taka moja uroda.

    Bromergon biorę dopiero od 2 tygodni, poprawy skóry brak, wprost przeciwnie. Zastanawia mnie, czy branie go ma sens, bo do przyjemnych nie należy, a na przywróceniu płodności mi nie zależy zwłaszcza przy obecnym stanie mojej skóry.

    Czy w moim przypadku dieta low-carb mogłaby pomóc? Boję się, że zostanie ze mnie sama skóra i kości. Po odstawieniu slodyczy, bardzo szybko chudnę, a pozytywnego wpływu na cerę nie zauważałam.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, wy Go wykończycie, nie dziwię się, że zrobił sobie puze w blogowaniu ;-)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. :-/ dobrze że u Ziemoliny chociaż się coś pojawia. Wciąż brakuje regularnego bloga z medycznego pktu widzenia o problemach hormonalnych :-(
      A przede wszystkim kompetentnych lekarzy.

      Usuń
  19. Hej czy może ktoś mi tak na szybko odpisać, ponieważ planuję jutro isć na badanie krwi i zbadać poziom hormonów tarczycy (tsh, ft3, ft4) ale jestem 3 dni przed miesiączką czy to ma jakieś znaczenie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Tęsknimy :) wróć!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdzie mój ulubiony Pan Doktor? :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Patryku, co Ty! Wziąłeś ślub i masz dzieci, że dla nas nie masz już czasu? ;-) ;-p Wiem wiem, sprawy osobiste i zawodowe teraz są top 1 ale mógłbyś od czasu do czasu się do nas odezwać, napisać co słychać u Ciebie. Pamiętaj o tym, że czytelnicy pamiętają o Tobie! Nie wiem czy jesteś fanem instagrama? Może założyłbyś tam konto, wtedy wiedzielibyśmy co się u Ciebie dzieje. Wiem, zasługujesz na odpoczynek, spokój, ale naprawdę tęsknimy za Tobą! :))))
    alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > Wziąłeś ślub i masz dzieci

      Fajna hipoteza :) Nie, nie, wtedy pewnie byłbym bardziej zrelaksowany i chętniej pisał.

      Planowałem, że w święta (z okazji tego, że to dla wielu z nas bardzo hedonistyczny high-carb okres) napiszę coś o lekkiego o węglowodanach, insulinie, Indianach Pima, ale nie udało się.

      Myślę, że w tym roku sporo nadrobię.

      Usuń
    2. Tak jeszcze wracając do tego ślubu i dzieci - ja tak pół żartem, pół serio... ;-) Fajnie, że do tego typu komentarzy masz duży dystans. A takie sprawy przecież przyjdą z czasem. A te obecne są ważniejsze - praca - wykańcza człowieka.

      Hmm, Patryku ja w święta nie potrafiłabym zrezygnować ze słodyczy, nie ma mowy, nawet nie liczyłam kalorii tylko zamknęłam oczy i jadłam te wszystkie pyszności, ale obiecałam sobie, że w Wielkim Poście przed świętami Wielkanocnymi zrezygnuję ze słodyczy. :)

      Na to liczymy! Wracaj do nas jak najszybciej, czekamy! :)))
      alicja

      Usuń
    3. Pół żartem, pół serio, ale kierunek domysłów znakomity :)

      Ja również ostro pojechałem w święta, w ogóle w ostatnim czasie +10 kg, chyba muszę wybrać się na wyprzedaże i kupić nowe koszule :)

      Trzymajcie się i dzięki za doping!

      Usuń
    4. <3 :-) :-) :-)

      Usuń
    5. W święta każdy ostro jedzie ;-). Na niektóre smakołyki czekamy cały rok, więc trzeba zamykać oczy i jeść! :-). A potem w postanowieniach noworocznych wszyscy chcemy schudnąć! :-)
      Beja

      Usuń
  23. Gdyby coś to ja tu też wciąż zaglądam ;-)
    Beja

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam Panie Doktorze, chciałabym poznać Pana zdanie w jednej, bardzo ważnej dla mnie kwestii. Wiem, być może będzie to dosyć kontrowersyjne, ponieważ żadna z Pana czytelniczek nie poruszyła tego tematu.
    A zatem, mam 24 lata i spodziewam się dzidziusia. Jestem obecnie w 21 tygodniu ciąży. Choć to dopiero początek, II trymestr, to już jestem przerażona tym, jak będzie wyglądał mój poród. Generalnie, sama nie wiem dlaczego (być może dlatego, że nie jestem odporna na ból, cierpię/cierpiałam z powodu bolesnych miesiączek) uparłam się na cesarskie cięcie, tak postanowiłam i tak ma być!
    Wiele osób twierdzi, m.in. mój lekarz prowadzący, że cesarka ''na życzenie'' nie jest dobra ani dla matki ani dla dziecka. Poczytałam opinie w sieci - są różne, i za i przeciw, ale ja po prostu panicznie boję się porodu naturalnego. Nie chce. Nie byłabym w stanie wytrzymać tego okropnego bólu. To moja pierwsza ciąża. W moim otoczeniu, w mojej rodzinie nie ma ani jednej kobiety, która miałaby wykonywaną cesarkę, dlatego nie mam za bardzo z kim o tym porozmawiać, a jedynie krzywo się na mnie patrzą, co ja sobie ubzdurałam, skoro jestem zdrową kobietą i ciąża jak na razie przebiega w porządku.
    Czy według Pana Doktora, faktycznie taka cesarka ''na zawołanie'' nie jest dobra dla dziecka?

    Pozdrawiam :)
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ** I generalnie tematyka bloga nie odnosi się do tego, ale co tam, zaryzykuję, może dostanę odpowiedź. :)

      Usuń
    2. Witaj Anno,
      Ciekawy temat poruszyłaś. Tego jeszcze tu nie przerabialiśmy :-)
      Mam kilka koleżanek, które rodziły dzieci baaaardzo spokojnie. To wcale tak nie jest, że każda kobieta przechodzi mękę. Jedna z nich stwierdziła, że poród to taka bardziej bolesna miesiączka ;-). Tym bardziej, jeśli cierpisz na bolesne miesiączki, to będzie to ból, który już znasz, tylko trochę mocniejszy. Dasz radę!
      Cesarka, jakby na to nie patrzeć, to jednak zabieg chirurgiczny ze wszystkimi konsekwencjami. Tak moim prostym myśleniem.
      Może jednak warto sprawę jeszcze przemyśleć?
      Beja

      Usuń
    3. hmmm, jak będziesz rodzić naturalnie prawdopodobnie (bo u nas w kraju, w szpitalach to już rutyna - nacięcie) to nie jest za fajne, mieć spieprzone krocze, a jak piszesz, że to twoja pierwsza ciąża to tym bardziej, ja cię nie straszę, ale informuje :))

      k.

      Usuń
    4. O, druga anna wendzikowska. Miała kaprys na cesarkę, bo w wywiadach mówiła często, że podobnie jak ty boi się naturalnego porodu, więc sobie zażyczyła cesarkę, kto bogatemu zabroni...;-p
      Obejrzyjcie to wideo: http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/anna-wendzikowska-urodzi-przez-cesarskie-ciecie,143569.html
      Ja trzymam stronę położnej. Do widzenia.

      Usuń
    5. Nie wiem droga Anno, czy aby ten szanowny lekarz Ci odpisal. Ja slyszalam, że każdy bloger czerpie hajs z blogowania.
      Kto wie, czy mu ktoś nie placi, komu ma odpisać, a komu nie. Za jakies publikowanie linków tu na blogu, wklejal miliony razy. Po prostu biorą jakies profity - w sumie kto w tym kraju nie bierze?!
      xyz.

      Usuń
    6. Co Ty piszesz w ogóle? Coś Ci się chyba pomieszało. Traktujesz Patryka na równi z jakimiś blogerami, którzy faktycznie czasem piszą, jak sama to określasz, dla hajsu?!

      Normalnie szlag mnie trafia, jak to czytam. Mogę śmiało powiedzieć, że Patryk uratował mi życie i wiesz co, nie mam z nim tajnych układów ani też nie zapłaciłam mu za to. Nie znam bardziej pomocnego, dobrego człowieka. Pomógł i pomaga bardzo wielu osobom, a Ty takie rzeczy piszesz. Zastanów się trochę.

      > Za jakies publikowanie linków tu na blogu
      Wiesz co to za linki? Myślisz, że płacą mu za wstawianie linków do badań? Ale wiesz co, fajnie by było jakby mu płacili nawet miliony, bo na to w pełni zasługuje.

      Jak chcesz wylewać swoje frustracje, to znajdź inne miejsce i nie oczerniaj człowieka, który jest jednym z nielicznych genialnych lekarzy.

      Usuń
    7. Natalia, nie denerwuj się, sama wiesz, jak fatalnie stres wpływ na mieszki włosowe :)

      [Choć fascynujące jest to, że niektórzy ludzie mają gęste, mocne włosy, pomimo przewlekłego stresu, problemów ze snem i kiepskiej diety + "pielęgnują" je jakimś najzwyklejszym Garnierem. Nie ma sprawiedliwości w biologii :)]

      Usuń
    8. Anno,

      Myślę, że bez względu na to, co się wydarzy, powinnaś zachować spokój i nie wpadać w chaos informacyjny.

      Dane epidemiologiczne zdobyte do tej pory podpowiadają nam, że poród naturalny jest dla najlepszą drogą przyjścia dziecka na świat (o ile nie ma wskazań do innego rozwiązania). Wydaje mi się, że tu nie potrzeba twardych danych, to bardzo intuicyjne.

      [Inną płaszczyzną jest to, jak wygląda poród w wielu szpitalach w Polsce. Temat na długą dyskusję. Lęk wielu kobiet uważam za w pełni uzasadniony, choć dużo się zmienia na plus.]

      To samo dotyczy karmienia piersią. To nasza biologia.

      Bardzo często wskazuje się ogromną rolę porodu naturalnego w prawidłowym rozwoju układu immunologicznego dziecka i przewodu pokarmowego (m.in. via kontakt z bakteriami kanału rodnego).

      I epidemiologia pokazuje, że w przypadku takiego rozwiązania powstaje podwyższone ryzyko rozwoju chorób alergicznych czy cukrzycy typu 1.

      To oczywiście nie znaczy, że poród naturalny i długie karmienie piersią ocalą dziecko przed wszystkimi chorobami. Na to składa się wiele czynników.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki

      Usuń
    9. A co powiesz ciekawego na temat nacięcia krocza? Robią to na każdym kroku w szpitalach. Po co to w ogóle się robi? Przecież ''tam'' w ''tym'' miejscu ktoś tnie Cię nożyczkami, chciałbyś tak też? Ciemnogród normalnie, dlatego ja jestem za wypowiedzią Anki.

      Usuń
    10. Pisałam i się skasowało, jak cudownie.
      Zgodzę się że ciemnogród- po pierwsze sama jestem dzieckiem z SN. Mama rodziła mnie 10 godzin (słownie: dziesięć godzin) i po całym tym wysiłku dostałam 7 punktów w skali Apgara.Ma dosyć wąskie biodra i jest mega szczupakiem, więc to się nie mogło udać, ale kto w czasach post-PRL słyszał o CC...
      Co do ryzyka cukrzycy- wolałabym, żeby moje dziecko miało skłonności do cukrzycy, niż problemy z rozwojem intelektualnym - skutek wszystkich nieudanych porodów SN - owinięcie pępowiny, przyduszenie, porody pośladkowe.
      Jeszcze raz o mamie - jest pedagogiem. Wiele razy z dzieckiem było coś nie tak, trudności z nauką, delikatny niedosłuch a potem matka na którejśtam wywiadówce przyznawała się "bo wie pani, to był poród pośladkowy".

      Ciotka, która jest już zdecydowanie bardziej kobiecych kształtów rodziła jeszcze wcześniej. Hitem rodzinnych opowieści jest jak to podczas porodu "kończyły jej się skurcze" (?), a dziecko wciąż w drodze, więc salowa bez ostrzeżenia skoczyła jej na brzuch i dziecko w końcu ujrzało światło dzienne...
      Dlatego sama zdecydowanie wolę latać za dzieckiem i pilnować, żeby nie jadło słodyczy, niż rozkładać ręce, że nigdy nie osiągnie pełni możliwości intelektualnych, bo uparłam się na SN.
      No i wiadomo - myślę że przyszły mąż byłby zdecydowanie bardziej zadowolony z takiego rozwiązania, if you know what I mean.

      Usuń
  25. Cześć Patryk
    Z tej strony Sylwia i rosacea albo już nie rosacea.
    Wysłałam Ci ostatnio maila to było około miesiąc temu. Były tam wyniki 17 hormonow lub może troche wiecej. Miałabym prośbę czy mógłbyś zerknąć i napisać co o tym sadzisz? To bardzo ważne bo niektóre hormony tzn nadnerczy musze powtórzyć.
    Wygląda na to ze teoria rosacea się trochę rozmyla...
    Mail był napisany z adresu: lilka19844@wp.pl.
    Będę Ci bardzo wdzięczna.
    Pozdrawiam, Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  26. Do Natalii K. - a co ty o tym swoim ''świętym'' lekarzu wiesz? Gówno. W profilu ma tylko zainteresowania.
    Nie jest NIGDZIE napisanie, że studiowal medycynę, na jakim uniwersytecie, czy ukończyl staż...itp. itd, Może to znachor? wiesz ile takich ''mądrych'' ludzi jest w necie? Piszą o dietach cud, miód, sród i wlaśnie kasę z tego biorą, bo są posty sponsorowane, stworzyl sobie po prostu taki blog, o takiej nazwie, jest popularny (samo za siebie mówi, w sieci, to bardzo dziwne) a tą wiedze czerpie od kogos albo z jakis innych zródeł. Kto wie, a ja mam prawo do wlasnego zdania.
    xyz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xyz,

      Załóż też swojego bloga, to wpadniemy tam z Patrykiem nabić Ci trochę hajsu!
      Beja

      Usuń
  27. cześć, patryku, mógłbyś podać swoją datę urodzenia? :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Skąd w Tobie tyle agresji? :)

    W sumie to nie obchodzi mnie czy Patryk jest lekarzem czy ogrodnikiem czy cukiernikiem czy wreszcie czarodziejem.
    Jest po prostu człowiekiem, który uratował mi życie. Ja nie potrzebuję widzieć jego dyplomu, wiedzieć jaką uczelnię skończył czy znać jego oceny ze studiów, by mu ufać, ale jeśli Ty uważasz go za znachora, to po co w ogóle wchodzisz na tego bloga? ;)
    Patryk nie pisze o dietach cud i nikogo do niczego nie zmusza. Wiem o co Ci chodzi i faktycznie takich osób co udają wielkich znawców jest w sieci trochę, ale powinnaś zauważyć, że Patryk do takich osób nie należy.

    Hm, a co uważasz, że swoją wiedzę powinien już wyssać z mlekiem matki albo nabyć jeszcze w życiu płodowym? :)

    Ależ ja Ci Twojego zdania nie zabieram, po prostu tak Cię fantazja ponosi, że nie mogłam tego przemilczeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej, jak myślisz, czy długotrwały kaszel (ponad rok) plus z rozmazu krwi: limfocyty, gran.segmentowane i gran.kwasochłonne - podwyższone. Byłam z tymi wynikami u alergologa, ona mi na to, czy nie mam choroby pasożytniczej? A ja na to, że nie mam pojęcia. Nigdy na takie badania nie zostałam skierowana. Ten kaszel leczę tabletkami i syropami typowo przeciwkaszlowymi, nie pomaga. Jak myślisz, czy to faktycznie może być ta choroba pasożytnicza lub alergiczna? Co byś radził? Jak coś to jestem uczulona na antybiotyki: neomycyna, erytromycyna, detreomycyna, kwas salicylowy i histaminę. Nie wiem czy ma jakiś związek, piszę tak ogólnie, żebyś mnie choć ciut poznał. Mam 23 lata.

    OdpowiedzUsuń
  30. Co sądzisz o studiowaniu medycyny na Ukrainie, dokładnie we Lwowie? Ta Blogerka - http://annaaaanna.blogspot.com/ - tam studiuje, ale jeszcze trochę, bo obecnie jest na VI roku. Jak Ją kiedyś zapytałam czy zakwaszenie organizmu istnieje, tak ona mi odpisała, że nie, Ty zaś coś innego. Kurde, ona tam studiuje, a potem ma zamiar się przenieść do Polski i my potem w Polsce mamy TAKICH lekarzy, z marną wiedza, a oczywiście Ci najlepsi, m.in. Ty, wyjeżdżają z naszego kraju. Masakra.

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź na jedno pytanie jeszcze nie świadczy o tym, że ktoś ma marną wiedzę :-).
      Dobrzy lekarze wyjeżdżają, bo u nas nie da się być dobrym lekarzem! Nie pozwala na to nasz kraj, NFZ, wszechobecna biurokracja, wymagania z d..., fatalne warunki pracy i cała masa innych czynników. Zresztą to nie tylko lekarzy dotyczy.
      Beja

      Usuń
  31. Przepraszam bardzo ale czemu służyć ma ten blog skoro Autor nie wiem... ??...zapadł się pod ziemię ???? Czy ważniejsze są sprawy rodzinne?, kariera?, ślub?, pan doktor na hawajach ???? jak tak, to dać sobie spokój z blogowaniem, bo ja, stała czytelniczka czekam na posty! ola

    OdpowiedzUsuń
  32. "Bllog pozostaje otwarty, więc postanowiłem, że wpadnę tu → od czasu do czasu ←i wrzucę coś na zupełnym luzie"
    przypominam jedynie :>
    i pozdrawiam Patryka!
    Anna Ś.


    OdpowiedzUsuń
  33. I love my Doctor. <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Dobry wieczór dziewczyny.

    Z tej strony Ula - w zeszłym roku wypłakiwałam się wam kilka wątków wstecz z powodu problemów ze zdiagnozowaniem lub nie PCOS i ekstremalnym wypadaniem włosów w trakcie i po kuracji Izotekiem.

    Jeśli kogokolwiek to interesuje to zdam mini relację:
    - koniec kuracji: czerwiec 2015,
    - ilość "zjedzonych" opakowań Izo - 8 op. 60tab po 20mg, moja waga to 60 kg więc dawka skumulowana była równa 160mg/kg,
    - schemat dawkowania - naprzemiennie 1 i 2 kapsułki,
    - ekstremalne wypadanie włosów po +/- drugim miesiącu od rozpoczęcia kuracji,
    - nie sposób policzyć włosy co do sztuki, ale szacuję, że utraciłam +/- 1/4 z objętości (szczególnie włosów najdłuższych),
    - włosy wypadają nadal, ale w zdecydowanie mniejszej ilości (cały czas są to włosy wraz z cebulką),
    - zauważyłam, że wyrasta mi teraz bardzo duża ilość włosów "dziwnych" - określa się je chyba mianem dysmorficznych? Przedziwnie pokręcone/powyginane, niejednolite w strukturze i kolorze.. a całe życie miałam proste, nieco puszące się włosy - WTF??


    Co do nowinek ginekologiczno-endokrynologicznych:
    - moja pani doktor gin-endo wobec braku rezultatów po 4 miesiącach stosowania u mnie Verospironu (od zawsze nieregularny jak cholera cykl, wyniki hormonów "niby" w granicach, ale w kolejnym usg ciągle widać wielopęcherzykowatość obu jajników - wyglądają dosłownie jak korale góralki...) już nieco podłamana wypisała mi na karteczce do zakupienia - uwaga - OVARIN. Widząc moją "pieską minę" zapewniła, że to nie lek hormonalny. Nie kłamała - to środek bez recepty zawierający zachwalany tutaj d-chiro-inozytol i mio-inozytol, wit. D, kilka wit. z grupy B itd.

    Jestem zaskoczona tym bardziej, że po 2 dniach przyjmowania (2 tab. dziennie) zauważyłam efekt jak po luteinie podanej po język - nadejście okresu, na który znowu czekałam i się doczekać nie mogłam!


    Jeśli któraś z was szuka środka z tymi formami inozytolu niech sprawdzi ten preparat. A nuż informacja przyda się tu komuś. Sama wcześniej słyszałam tylko o Inofolicu, ale on ma w składzie tylko mio-inozytol. Cena też nie jest z kosmosu - opakowanie 60 tab. (wystarczy na miesiąc) to ok. 45 zł.



    Pozdrawiam wszystkich,
    Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, dzięki za obszerną relację.

      > zauważyłam, że wyrasta mi teraz bardzo duża ilość włosów "dziwnych" - określa się je chyba mianem dysmorficznych? Przedziwnie pokręcone/powyginane, niejednolite w strukturze i kolorze.. a całe życie miałam proste, nieco puszące się włosy - WTF??

      Bardzo sugestywny opis. Izo niestety potrafi brutalnie "zabawić się" ze strukturą włosów lub paznokci, generalnie postrzegamy te zaburzenia jako przejściowe.

      Trzymam kciuki.

      Usuń
  35. Witaj Patryku,

    czy mógłbyś polecić dobrego endokrynologa/dermatologa w Krakowie?

    Mam 23 lata, zmagam sie z trądzikiem, choć jestem w 5 msc kuracji izotretynoiną z dobrym efektem.

    W trakcie kuracji, po przeczytaniu Twojego bloga zrobiłam badania hormonalne. Prolaktyna, 17OHP, DHEAS - podwyższone. Testosteron - górna granica. Wolny, androstendion - norma. Obecnie jestem "pod opieką" jednego z uniwersyteckich lekarzy. I w trakcie czekania na wyniki testu z ACTH. Podejrzenie WPN.

    Mam jednak wrażenie ze Pani Doktor nieco bagatelizuje problem. Nie zająknęła się też o innych możliwych przyczynach trądziku, na ktore Ty kładziesz duży nacisk. Z tego co zrozumiałam wynik ACTH wyjaśni wszystko i określi profil leczenia.

    Mógłbyś skomentować to podejście i coś doradzić...? Bardzo zależy mi żeby nie zaprzepaścić efektów izo :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Cześć Kasia,

    > Prolaktyna, 17OHP, DHEAS - podwyższone. Testosteron - górna granica. Wolny, androstendion - norma

    Tak na przyszłość: bardzo proszę o wpisywanie pełnego wyniku (wartości liczbowe, jednostki, zakres norm dla danego laboratorium).

    > I w trakcie czekania na wyniki testu z ACTH. Podejrzenie WPN

    Myślę, że szansa na taką diagnozę jest naprawdę niewielka. Rzadko diagnozuje się nieklasyczną postać wrodzonego przerostu nadnerczy u pacjentów z trądzikiem wieku dojrzałego, natomiast super, że lekarz podjął się jakiejś głębszej diagnostyki.

    Tu znowu pojawia się ten sam wątek: bez krzywej insulinowej diagnozowanie pacjenta w takim przypadku jest po prostu za słabe.

    > Z tego co zrozumiałam wynik ACTH wyjaśni wszystko i określi profil leczenia

    Moim zdaniem to nie do końca tak. Choćby dlatego, że brakuje choćby powierzchownego spojrzenia na insulinę.

    > Nie zająknęła się też o innych możliwych przyczynach trądziku, na ktore Ty kładziesz duży nacisk

    Podstawą jest wysoki ton androgenowy. Zawsze.

    Kliniczna endokrynologia acne nie rozwinęła się za bardzo przez ostatnie dekady, także lekarze wciąż widzą to w uproszczony sposób: albo NCAH, albo PCOS (diagnozowane oczywiście na podstawie kryteriów rotterdamskich), a jeśli nie możemy acne wpisać w ten prosty, zubożony kontekst, to mówi się "taki typ skóry/gruczoły łojowe są nadwrażliwe".

    U Ciebie mamy sygnały hiperandrogenemii (DHEAS) i właściwie ten jeden parametr sporo mówi.

    Pojawia się pytanie: czy jeśli gospodarka hormonalna/androgenowa będzie wyglądać tak samo po zakończeniu kuracji izo, to czy nastąpi nawrót. Nie mam pojęcia, nikt tego nie wie, ale wiemy, że próby normalizacji środowiska hormonalnego/obniżenia tonu androgenowego są szalenie racjonalne.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeśli chodzi o sposoby, to nigdy w historii dermatolgii i endokrynologii nie istniały klarowne wytyczne mówiące co robić w takich sytuacjach.

    Wszystko zależy od lekarza, jego wiedzy, wizji, doświadczenia, na to nakłada się wola pacjenta.

    Są lekarze, którzy boją się antyandrogenów i generalnie nie chcą za wiele robić. Inni polecają doustną antykoncepcję. Jeszcze inni lubują w Spironolu, inni w Diane-35.

    Wciąż relatywnie niewielu lekarzy rozszerza diagnostykę o insulinę. To nie musi być oczywiście przełomowe, ale bardzo często uzasadnione jest wprowadzenie np. metforminy + zmianę odżywiania + regularny wysiłek fizyczny.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziękuje za szybką odpowiedź!
    Moje ostatnie wyniki przedstawiają się tak:
    17-OHP: 2,57 ng/ml (0,2-1,3),
    prolaktyna: 31,89 ng/ml (4,79-23,3),
    DHEAS: 524,1 ug/dl (148-407),
    androstendion: 2,9 ng/ml (0,3-3,3),
    testosteron: 50,22 ng/dl (8,4-48,1),
    testosteron wolny: 1,97 pg/ml (0,00-2,85).

    Myślisz, że warto na własną rękę zrobić krzywą i wyniki pokazać lekarzowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, napisz maila, jeśli możesz: pomegranateandspinach@gmail.com

      Usuń
  39. Podałbyś swoją datę urodzenia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor bloga według mnie jest nienormalny... A jak to jakiś szaman? Przepraszam, nie chcę go urazić, ale nic o nim nie wiemy i ma problem z odpowiadaniem na tego typu komentarze: gdzie studiował, czy jest już po LEK-u, jaki miał wynik, czy odbył staż, jaką wybrał specjalizację, nic konkretnie i uważam też, że nie powinniście się zwracać do niego jak w jakiejś sekcie na per 'Pan Doktor', bo nie macie o niczym, a zwłaszcza o nim zielonego pojęcia.
      To w sumie dziwne, że tak 'darmowo' udziela się tu na blogu i w mailach, a może Wasze opowieści, wyniki badań zamierza wykorzystać do jeden z swoich prac? Czyli na Was żeruje, zresztą... jak każdy typowy lekarz.
      A.

      Usuń
    2. W jednym zdaniu piszesz, że nie powinniśmy się zwracać do Patryka per doktor, by w kolejnym dodać,, że żeruje jak typowy.. doktor.
      Obrażasz, by następnie przeprosić, bo nie chcesz obrażać.
      Krytykujesz za brak szczegółowych danych personalnych, by na koniec podpisać się bardzo szczegółowym A.

      Co zostało z Twojego komentarza? Nic.

      AnnaŚ

      Usuń
    3. Kim Ty jesteś wcz. A? żeby oceniać nie znając człowieka? Facet ma profesionalną wiedzę medyczną i dzieli się nią z czytelnikami na tyle ile pozwala mu czas i możliwości. Pomógł wielu osobom w tym i mnie. Wyzywanie kogoś od nienormalnych wymaga najpierw zastanowienia się nad własnymi możliwościami i siłami intelektualnymi. Jeżeli masz jakiś problem na gruncie metabolicznym to go po prostu opisz, a napewno znajdzie się ktoś kto poratuje dobrą radą. Jeżeli zaś jest to inny problem to zapraszam na forum psychiatryczne.

      Mateusz.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  40. Hej,

    Z tego co pamiętam kilka osób tutaj ma problem z trądzikiem rozowatym, wszystkim tym osobom polecam krem z ivermektyna. Jedną z przyczyn rosacea może być nuzeniec i ivermektyna właśnie ma zdolność zlikwidowania tego dziadostwa.Nie chce zapeszac, ale u mnie działa. Jeżeli ktoś jest w skrajnej rozpaczy, tak jak ja, to warto spróbować, jak ktoś nie jest, to też warto ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Czesc Patryku, przeczytalam blog z zapartym tchem. Do 100% pozostalo mi jeszcze kilkaset komentarzy, ale dam rade.
    Chcialabym poruszyc, a w zasadzie cie zapytac o kwestie tradzik - nieplodnosc.
    Mam 31 lat i zmagam sie z oboma problemami, z tradzikiem duzo dluzej, z nieplodnoscia niecale 2 lata. Historii z dermatologami nie ma co powtarzac po innych komentarzach, jesli natomiast chodzi o nieplodnosc, zostalam potraktowana w dosc kompleksowo, w wynikach moich badan znalazlam naprawde wiele z badan, o ktorych piszesz. Wykluczono u mnie PCO(S) (zrobil to zreszta juz 12lat temu dermatolog, mimo to dostalam Jeanine, po ktorym bylo wyraznie lepiej) Lekarz stwierdzil, ze wszystkie wyniki sa prawidlowe i przylepil mi latke nieplodnosci idiopatycznej.
    Po lekturze twojego bloga i kilku innych zrodel odmawiam przyjecia tej diagnozy.
    Prawdopodobienstwo, ze dwa schorzenia, u ktorych podloza leza w wiekszosci problemy hormonalne, wystepuja razem i nie maja przyczyn w tychze hormonach, jest, na moja kobieca intuicje, znikome. Jestem zdrowa, tyle ze mam tradzik i nie moge zajsc w ciaze.

    Bylabym ci niezmiernie wdzieczna, gdybys zechcial cos od siebie w tej kwestii dodal. Bardzo chetnie podam konkretne wyniki konkretnych badan, w tej chwili siedze w pociagu i nie mam ich pod reka.
    Chcialabym wiedziec, czy to naprawde jest koniec, tzn., czy faktycznie nic wiecej nie mozna juz sprawdzic albo czy takie dalsze po prostu nie maja sensu.
    Z tradzikiem pogodzilam sie juz dawno temu. Jesli chodzi o dzieci, to zupelnie inna bajka.
    Dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  42. Witajcie! Mam do Was pytanko, może ktoś odpowie. A zatem zaczęłam zażywać witaminę D3 z firmy D-Vitrum w dawce 2000 j.m + K2, bo wyczytałam w necie, że bardzo ważna jest ta witamina K2, gdyż ułatwia wchłanianie wapnia i w ogóle tej witaminy do kości, ale czy ktoś stosował akurat tą witaminę z tej firmy, może się wypowiedzieć, jakieś efekty, ile można stosować i czy faktycznie to bezpieczna dawka?
    Z góry dzięki za odp. :) Ania

    OdpowiedzUsuń
  43. Robisz karierę ????????

    OdpowiedzUsuń

< >