sobota, 7 marca 2015

Back to the future

Blog pozostaje otwarty, więc postanowiłem, że wpadnę tu od czasu do czasu i wrzucę coś na zupełnym luzie (tym bardziej, że ktoś to czyta); bez spinania się i wojen dermatologicznych, z minimalną dawką cynizmu/nihilizmu/agresji; bez zabawy w "dermatologicznego guru", bez taśmowego interpretowania wyników badań (ta przestrzeń została zamknięta definitywnie) i z dużo mniejszą energią (wybaczcie) wkładaną w odpisywanie na pytania zawarte w komentarzach (tym bardziej, że nie potrafię odpisywać lakonicznie i zazwyczaj tonęliśmy tu w dygresjach).

Ze spraw formalnych: w sumie nigdy wcześniej klarownie tego nie wyraziłem, ale ten cyfrowy notatnik nie jest pisany z perspektywy lekarskiej. Nie odbywają tu żadne procesy diagnostyczno-terapeutyczne. Jestem totalnym przeciwnikiem "leczenia w sieci", ponieważ w żaden sposób nie da się tego zjawiska kontrolować, nie wspominając już o tym, że nic nie jest w stanie zastąpić klasycznej interakcji lekarz-pacjent. Problem polega na tym, że ta klasyczna relacja została poważnie zaburzona (na wielu poziomach) i zapewne będzie tylko gorzej, stąd naturalne i zrozumiałe próby poszukiwania pomocy poza oficjalnym systemem ochrony zdrowia.

Już kiedyś napisałem, że każdy (bibliotekarz, bankier, fan sportów sylwetkowo-siłowych, gospodyni domowa, student medycyny) może założyć bloga i analizować różne problemy medyczne. Może nawet nieśmiało doradzać, jeśli tylko czuje się na siłach + to, co pisze, ma silną podbudowę merytoryczną. Ktoś, kto tego nie rozumie, przespał chyba rewolucję, jaka dokonała się w tej przestrzeni (health blogosphere).

Brzmi to patetycznie/pretensjonalnie i generalnie głupio się czuję wykładając takie banały, ale wiecie, wolę mieć pod ręką taki komunikat skrojony pod nabuzowanego hejtera, który może wpaść w każdej chwili i strasząc mnie Izbą napisać, że muszę uważać na to, co piszę. 

Uważam.  

To chyba tyle w tym momencie. 
5 GATTACA: Back to the future Blog pozostaje otwarty, więc postanowiłem, że wpadnę tu od czasu do czasu i wrzucę coś na zupełnym luzie (tym bardziej, że ktoś to czyta); ...

52 komentarze:

  1. Strasznie sie cieszę ze nie znikasz! Czytam od dawna - jestem kosmetologiem i z większością spraw się zgadzam. Ważne że zostajesz i będzie na gattace więcej Patryka jako takiego, będzie mi brakować wczesniejszego stylu tak podobnego do mojego myślenia ale jestem okropnie ciekawa jak teraz to będzie wyglądać. Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak sny się spełniają! Fajnie, że wróciłeś i nadal będziesz pisał- nawet jeśli będzie to od czasu do czasu :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że nadal będziesz pisać i dzielić się swoją wiedzą z innymi.
    L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za miła niespodzianka! Uśmiecham się, czytając to, co napisałeś. :)

    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dołączam do grona zachwyconych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie jeśli będziesz miał chwilkę, to odpiszesz na maile. Tak się cieszę, że jesteś! :-)

    m.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja Cię kocham, po prostu kocham, czytając pożegnalny wcześniejszy wpis, coś zwróciło moją uwagę, a mianowicie 'magia niepokalanka'. Domyślam się, że chodziło o niepokalanka mnisiego. Zainteresowana tematem zaczęłam czytać o nim w necie, opinie, stosowanie. To cudowne zioło obniżyło mi poziom prolaktyny i wyregulowało miesiączki, a nikt wcześniej mi o tym zielu nie powiedział tylko... bach! tabletki. Dzięki, dzięki :*
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > Kocham, kocham

      Nie piszcie tak :)

      Vitexowi zdecydowanie należy się odrębny tekst; "magia" to zbyt mocne słowo, ale ta roślina ma tyle właściwości, że ciężko to tak zostawić.

      Czasami ciężko się dziwić, że mainstreamowa medycyna nie zagłębia się w śwat narzędzi roślinnych (choć to okropne uogólnienie, bo coraz częściej spoglądamy w tę stronę, vide EGCG czy molekuły z lukrecji); chodzi o to, że w praktyce lekarza główną oś stanowią narzędzia z podręcznika farmakologii. Jest to rozsądne, ale moim zdaniem bardzo często to zbyt zachowawcze.

      I niepokalanek jest tu doskonałym przykładem, ale o tym później.

      Usuń
  8. Dziękuję, że do nas wróciłeś :D

    Anna Ś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy prezent w Dniu Kobiet ;)

      Anna Ś.

      Usuń
  9. Dobrze, że będziesz coś tu wrzucać. To się zwyczajnie dobrze czyta, do tego jeszcze z pożytkiem :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale niespodzianka!! Cieszę się, że wróciłeś :-)

    Pozdrawiam,
    Beja

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że wróciłeś Patryku. Dzięki wielkie.
    Tak się bardzo cieszę i mam pytanie odnośnie popularnych tzw. mezo rollerów, czyli wałków pokrytych cienkimi igiełkami do mikro nakłuwania twarzy. Czy traktowanie w ten sposób skóry rzeczywiście przyczynia się do absorbowania przez nią większej ilości składników odżywczych a przez to powoduje lepsze jej odżywienia i opóźniania starzenia. Proszę napisz co o tym sądzisz bo jest tak wiele opinii o skuteczności tej metody, że dobrze byłoby aby w końcu ktoś kompetentny zabrał głos.

    Pozdrawiam

    Stefania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      http://kosmostolog.blogspot.com/2014/10/czas-na-gebsza-odnowe-skory_29.html - tutaj bardzo ogólnie napisałem, co myślę o mikronakłuwaniu.

      http://www.laboratoriumurody.pl/forum/skin-needling-dermaroller-nakluwanie-naskorka,t925,2220.html - tutaj monstrualny wątek z LU, polecam, mnóstwo opinii.

      Jeśli bardzo mocno spłycimy termin "skin aging" do "pogorszenia struktury/tekstury", to na pewno regularne/cykliczne zabiegi z użyciem takiego narzędzia jak Dermaroller działają "anti-aging" (poprawiają wygląd skóry).

      Podstawowe mechanizmy są dobrze znane: stymulacja procesów naprawczych/remodelingu (co ma ogromne znaczenie w przypadku terapii np. blizn) + zwiększenie transportu substancji aktywnych.

      Usuń
    2. Dziękuję, na Cienie zawsze można liczyć.

      Stefania

      Usuń
  12. Nie rozumiem dlaczego Patryku przejmujesz się hejterami? Nie warto. Rób to, co kochasz. A hejterzy- byli, są i będą. Tylko, że to są po prostu stada bydeł i tyle w temacie.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie, że znów jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słaby ten powrót, ale pewnie wiosna (choć to najbardziej melancholijna pora roku imho) podkręci przemiany energii na blogu :)

      Usuń
  14. "Brzmi to patetycznie/pretensjonalnie i generalnie głupio się czuję wykładając takie banały, ale wiecie, wolę mieć pod ręką taki komunikat skrojony pod nabuzowanego hejtera, który może wpaść w każdej chwili i strasząc mnie Izbą napisać, że muszę uważać na to, co piszę."

    Patryku, to wcale nie jest ani głupie, ani banalne. Świadczy to tylko dobrze o Tobie. Rozumiem, że czujesz się odpowiedzialny za każde słowo jakie tu piszesz, ale pamiętaj: jak ktoś się urodził idiotą, to już nic na to nie poradzisz :-). Nawet jak udzielisz tu komuś jakiejś porady, to przecież nie jest to odnotowane w żadnej dokumentacji medycznej. Nie przyjmujesz tu pod konkretnym numerem regonu, nie bierzesz za to kasy ;-), więc gadać to my tu sobie możemy o wszystkim i nikt nam nic nie zrobi. Każdy ma swój rozum i zrobi z taką poradą co chce. Rozsądni ludzie mają świadomość, że blog to nie gabinet, więc nie przejmuj się jakimiś głupimi uwagami osób, które nie rozróżniają świata rzeczywistego od wirtualnego.
    Poza tym w necie jest mnóstwo serwisów medycznych, gdzie lekarze z imienia i nazwiska udzielają porad i nie ma żadnych podstaw, żeby kogoś o cokolwiek zaskarżano.

    Jeżeli chcesz się poczuć bardziej bezpiecznie to proponuję zamieścić na blogu w widocznym miejscu (może pod nazwą?) coś na kształt: "blog ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny i nie zastępuje wizyty lekarskiej". Nikt Ci wtedy niczego nie zarzuci.

    Podoba mi się to, że jasno w tym wpisie określiłeś nowe zasady panujące na tym blogu.

    Pozdrawiam ciepło,
    Beja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beja,

      Na Ciebie zawsze można liczyć :) Zostawiasz tu mnóstwo energii, dzięki!

      Zasady nie są sztywne; chodzi mi po prostu o to, że nie chcę rozbudzać oczekiwań, bo to nie fair. Wolałbym luźniejszą formułę.

      Pytań/wątpliwości nie może zabraknąć - dla mnie to największa wartość. Nie znoszę czytać tego, co piszę, za to mnóstwo radości sprawia mi czytanie długich historii. Wiele razy nie odpowiadałem (jak pod postem quasi-pożegnalnym), ale te historie mnie napędzają i na pewno znajdę czas, żeby podziękować.

      Anyway, mam nadzieję, że będzie ok.

      Pozdrawam

      Usuń
  15. Oj ile ja tu razy zaglądałam żeby zobaczyć czy nie wróciłeś, aż się doczekałam:-)
    Jest moc!!! Strasznie się cieszę!
    Pozdrawiam, Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja właśnie leżę w szpitalu wymęczona wielokrotnymi pobraniami krwi do testu z synacthenem :) Niemniej, bardzo cieszę się, że wracasz :D!
    Patryku, jesteś tak wyjątkowym człowiekiem, że nie ważne co i jak napiszesz, i tak będziemy 'Cię czytać' z wielką przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Natalia,

      Nie sądzę, żeby to był NCAH, ale, tak jak pisałem, dobrze, że test zostanie wykonany. To już ostatni element w drabince diagnostycznej.

      Trzymaj się i głowa do góry :)

      Plus: jeszcze jedna zasada - żadnych komplementów. Jestem tylko kolesiem, który trafił z zainteresowaniami w problemy wielu kobiet, nic więcej.

      Do napisania :)

      Usuń
  17. Oby to nie NCAH, bo ja już mam na serio dość szpitala. W ogóle po tym teście jakoś tak się dziwnie czuję, nie wiem czy ze stresu czy z tego leku, ale tak mięśnie inaczej odczuwam.
    Patryku, a wiesz ile się czeka na wynik tego testu, bo mi powiedzieli, że go gdzieś wysyłają i mam się dowiadywać telefonicznie za tydzień/dwa?
    Ale jak Cię tu nie komplementować, jak jesteś taki cudowny, no jak? :) No nie da się inaczej. Nikt nie dodał mi tyle siły i motywacji co Ty. Oby więcej takich kolesiów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Natalia, generalnie test jest dobrze tolerowany, ale można się gorzej poczuć, test polega przecież na wprowadzeniu do ustroju składowej osi stresu. Będzie ok.

      Czas oczekiwania na wynik wynosi zazwyczaj tydzień z haczykiem (10 dni).

      Normalnie, prywatnie jestem potworem ;) A tak serio - bardzo się cieszę z tego, że mimo iż napisałem tyle co kot napłakał, to część z Was podjęła jakieś kroki i zaczęła dążyć do względnej kontroli.

      Życie z acne tarda bywa koszmarem i prawdopodobnie długo (nigdy?) nie będziemy dysponować magiczną pigułką czy cudownym kremem (ponieważ u podstaw leży przestrojenie hormonalne, czasami dające się w prosty sposób zinterpretować jako PCOS - klątwa rzucona na współczesne kobiety, a czasami obraz jest bardziej subtelny, co nie zmienia jednak faktu, że osią są hormony), ale da się tę chorobą bardzo dobrze kontrolować. Bardzo często z użyciem prostych tricków hormonalnych/dietetycznych/suplementacyjnych.

      Nie zawsze trzeba strzelać do acne tarda z Diane-35 czy Izoteku.

      Nawrót jest immanentną cechą tej choroby. Dlatego moim zdaniem kluczowe jest wielopłaszczyznowe podejście. Taka wojna strategiczna. Bombardowanie może przynieść szybki efekt, ale nawrót nigdy nie powinien nas dziwić.

      Głowa do góry, jestem przekonany, że już niedługo będzie dużo lepiej.

      Usuń
  18. Ok, dzięki za wyjaśnienia :)
    Szkoda, że tyle trzeba czekać, no ale już bliżej jak dalej do końca diagnozowania.

    Serio potworem? No ciężko mi uwierzyć, ale w sumie przecież Cię nie znam prywatnie, więc wszystko możliwe. W każdym razie, nawet jeśli z Ciebie Potwór, to i tak najlepszy na świecie ;)
    Jak dla mnie to napisałeś dużo. Zresztą, nie wiem jak to robisz, ale masz dużą moc pozytywnego wpływania na mnie. Kurczę, już nawet tę nieznośną wątróbkę zaczęłam jeść, co prawda zagryzam sałatką, bo okrutnie mi nie smakuje, ale dla zdrowia dam radę :) Poza tym w życiu bym nie pomyślała, że moje problemy zaprowadzą mnie do szpitala - to Twoja zasługa.

    Tak, życie z acne to koszmar, a z wypadaniem włosów to już do kwadratu. Niestety, większość ludzi, a co gorsza i lekarzy, bagatelizuje ten problem. Nawet dziś Pan Profesor i Pani Doktor jakoś tak traktowali mnie jak jakąś przewrażliwioną dziewczynkę (przynajmniej tak to odczuwam). W każdym razie, do innych chorób podchodzą 'poważniej'. A mi to powiedzieli, że to badanie z acth to taka sztuka dla sztuki, bo leczenie i tak jest gorsze od tej choroby.

    Dziękuję, że 'wierzysz za mnie', tzn. ja też wierzę w poprawę, ale tak jak już pisałam kiedyś, to Twoja wiara zbudowała moją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już naprawdę ostatnia prosta, więc cierpliwości.

      Serio, potworem, ale nie wnikajmy :) Komplementy są totalnie niepotrzebne. Tu wszystko na działa na zasadzie 1:1, bardzo dużo się nauczyłem.

      "Przewrażliwiona dziewczynka", ech. Takie podejście budzi we mnie wściekłość, która się we mnie kumuluje, ale obiecałem sobie, że będę jak JFK (kamienna twarz), heh, i będę to inaczej rozgrywał.

      Mamy rok 2015 i doskonale wiemy, że za acne tarda najczęściej stoją zaburzenia hormonalne/metaboliczne, które są czynnikiem ryzyka wielu problemów. Trądzik w wieku dorosłym w większości przypadków wymaga wielopoziomowego podejścia, natomiast wielu profesorów prezentuje podejście rodem z muzeum endokrynologii.

      > A mi to powiedzieli, że to badanie z acth to taka sztuka dla sztuki, bo leczenie i tak jest gorsze od tej choroby

      Trzeba było zapytać, co konkretne mają na myśli, bo nie brzmi to dla Ciebie optymistycznie.

      Prawda jest taka, Natalio, że oni odstawiają popisówę, myślą, że są bogami w swojej przestrzeni.

      Ja napiszę krótko: zapomnij o tym, co Ci powiedzieli, ponieważ nie ma to za wiele wspólnego ze współczesną dermatoendokrynologią.

      Myślę, że twój endokrynolog podejdzie do całości wyników inaczej.

      Hm, tu nawet nie chodzi o wiarę. Jestem przekonany, że będzie lepiej.

      Jeśli chodzi o włosy, to mam nadzieję, że mieszki nie są w tragicznym stanie i da się je wyraźnie zregenerować.

      Jeśli chodzi o skórę, to tu nie mam raczej wątpliwości: poprawa nastąpi prędzej czy później (ale o tym więcej, kiedy napiszesz kiedyś maila).

      Usuń
  19. Cześć Patryk,
    Wyszłam dziś ze szpitala! Od razu czuję się lepiej, jestem szczęśliwa :D!

    Cóż, nie wiem ile Ty się mogłeś np. ode mnie nauczyć, ja tam zawdzięczam Ci na pewno o wiele więcej :)

    Kamienna twarz :D Podoba mi się to :)

    Nie chciałam już się wdawać z nimi w dyskusję, bo Profesor jest człowiekiem raczej nieznoszącym sprzeciwu, ostatnio jak próbowałam rozmawiać, to jakoś tak nie podobało chyba im się to.

    Ja ich nie słucham, poszłam tam tylko na badania ;)

    Widzę, że wierzysz w mojego endokrynologa. Boże, ja też mam nadzieję, że on myśli inaczej niż oni. Oni to nawet mi nie kazali już iść do endokrynologa. A wczoraj spotkałam przelotem mojego endokrynologa w szpitalu, jak z nim pogadałam chwilkę od razu poczułam się lepiej :)

    Jeśli chodzi o włosy, to mam już wykonany trichogram. Po wyniki pójdę, jak już endokrynolog ustali co ze mną będzie. Na szczęście w szpitalu polecili mi kochaną Panią dermatolog, naprawdę, jeśli chodzi o włosy to jest super, widać, że to ją interesuje no i co najważniejsze, jest "człowiekiem" :)
    Mówiła mi też, że zajmie się moją skórą, ale to już po tym co ustali endokrynolog.

    Odezwę się jak będę już miała wyniki testu :)


    OdpowiedzUsuń
  20. w końcu życie zawitało na blogu Yahoooooooo :)
    "kamienna twarz" naogladamy się tego po pseudo gabinetach, chyba wolimy na blogu "potwora" :)
    Twój powrót na blog działa motywująco i dodaje otuchy. Hejterzy to ludzie z zaburzeniami i każdy to wie, nie warto odpowiadać.
    "Uważać"...pójdę do apteki, kupię kilka Acodinów na raz i co ? Aptekarz ma uważać czy ja ?

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię takie niespodzianki :)
    Patryku świetnie, że jesteś.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Patryk, cudowna wiadomość! Super, że jesteś:) To co robisz jest naprawdę potrzebne! Hejterom przypominam, że Izba nie ma tu zastosowania... a tak w ogóle to nie zdziwiłabym się gdyby okazali się nimi pożal się Boże dermatolodzy-ignoranci zdemaskowani kiedyś na blogu, którzy swoją niewiedzą tak chętnie popisują się w mediach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto już dać już spokój tym hejterom (problem ma Taylor Swift) i specom od skóry zapatrzonym w szeroko pojętą rejuwenację bazującym na skostniałym kanonie literatury dermatologicznej.

      Chociaż pewnie jeszcze wiele razy będziemy dissować/krytykować podejście tzw. mainstreamowych dermatologów (profesor Andrzej Kaszuba czeka w kolejce); ale nie na zasadzie "wściekłości i wrzasku", bez pustej erystyki czy jałowej krytyki. Krytyka danej opinii w oparciu o konkretną bazę merytoryczną jest jednak jak najbardziej ok. Chyba tylko tak można zacząć budować nowy system powszechnie dostępnej wiedzy.

      PS https://sugarninjas.wordpress.com/2014/08/09/urodowe-mity-czy-tlusta-skora-starzeje-sie-wolniej/ - bardzo fajny tekst.

      Usuń
  23. Patryku, z jakimi ostatnio osobami mailowałeś? Są szanse, że odpiszesz na mój? :) Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, zaległości są gigantyczne, ale postaram się coś z tym zrobić.

      Mogę prosić o imię lub datę wysłania wiadomości?

      Usuń
    2. 07.02.2015 r.

      Usuń
    3. Odpiszę w ciągu kilku dni.

      Usuń
  24. Patryku, co sądzisz o piciu herbaty z czystka? Dużo się o nim teraz mówi, ale czy właściwie są jakieś wiarygodne badania potwierdzające jego skuteczność? Ponoć jest pogromcą bakterii, wirusów, grzybów - w zasadzie wszystkiego ;). Wiem, że ma dużą zawartość polifenoli, przez co być może wymiata wolne rodniki. A wolne rodniki to zło! :). Jakby to można odnieść do trądziku, jako ogólnie stanu zapalnego?

    Pozdrawiam,
    Beja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czystek również mnie, od pewnego już zresztą czasu, interesuje. Zresztą gdy czyta się o jego super świetnych właściwościach, to robi to wrażenie. A moje wrażenie, po dość długim już popijaniu jest takie, że dobrze oczyszcza. Choć inne zioła (np. te stosowane przy dolegliwościach ze strony układu moczowego) działają w tym względzie tak samo.
      Ja zazwyczaj dodaję jeszcze kwas askorbinowy coby wspomóc go czystkowymi bioflawonoidami. A tak poza tym to ciekawe jak to jest z najpopularniejszym chyba w Polsce Cistus incanus, czy to prawda, że przypisywane są mu właściwości także innych gatunków? Próbowałam kiedyś znaleźć innych przedstawicieli rodziny, jednak bezskutecznie.

      PS. Patryku czy mógłbyś z łaski swej (i gdy czas na to pozwoli) napisać czy ma sens stosowanie liposomalnej wit C w kontekście przyswajalności, czy wystarczy po prostu kwas askorbinowy? (Jest trochę zabawy z tworzeniem tej liposomalnej)

      pozdrawiam
      Anna Ś.

      Usuń
    2. Herbatki czy wyciągi z czystka na pewno nie są magic bullets; bardzo dużo narzędzi roślinnych wykazuje w badaniach eksperymentalnych podobne właściwości. Ale z pewnością jest to coś, co można dorzucić do swojego arsenału, szczególnie w sytuacjach, kiedy mamy tendencje do nawracających infekcji. W tym konkretnym infekcyjnym kontekście można by wrzucić Cistusa do jednego worka z moim ulubionym CItroseptem.

      > A tak poza tym to ciekawe jak to jest z najpopularniejszym chyba w Polsce Cistus incanus, czy to prawda, że przypisywane są mu właściwości także innych gatunków?

      Chyba nikt nie jest w stanie udzielić odpowiedzi, ale na pewno istnieje dużo podobieństw.

      C. incanus jest skuteczny:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19828122

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20544500

      > wiarygodne badania potwierdzające jego skuteczność

      Z badań klinicznych (szybki research) mamy coś takiego:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19828122
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19444821

      Nie mamy w tym momencie prostego przekładu obietnic płynących z badań eksperymentalnych (np. na myszach), ale ta roślina jest stosowana od bardzo dawna i z pewnością ma pozytywny wpływ na wielu poziomach.

      > A wolne rodniki to zło!

      NIE :)

      Wolne rodniki to "mikrohormony", szalenie ważne molekuły sygnalizacyjne i komórkowa broń biologiczna.

      Zły jest chroniczny stres oksydacyjny/karbonylowy/nitrozylowy.

      > Jakby to można odnieść do trądziku, jako ogólnie stanu zapalnego?

      Hm, myślę, że wszystko, co wykazuje właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne, będzie mieć dobry wpływ na acne. Na każdą przewlekła chorobę zapalną.

      Stosowanie wysokich dawek antyoksydantów powinno być rutynowym postępowaniem w trądziku.

      Gruczoły łojowe w acne tarda to jeden wielki poligon zapalny i prooksydacyjny, gdzie mikrośrodowisko wokół mieszka jest permanentnie uszkadzane. Nie można się zatem dziwić, że po n latach trwania takich chemicznych eksperymentów w skórze, skóra jest uszkodzona.

      > Patryku czy mógłbyś z łaski swej (i gdy czas na to pozwoli) napisać czy ma sens stosowanie liposomalnej wit C w kontekście przyswajalności, czy wystarczy po prostu kwas askorbinowy?

      Niestety, nie znam żadnych badań porównawczych.

      Czysto intuicyjnie:

      Wyobraźmy sobie 4 identyczne siostry, które w tym momencie zaczynają stosować:

      1. Flavo-C 8% z dodatkiem EGCG i cynku;
      2. serum liposomowe, np. Synchrovit C;
      3. DIY serum np. z BU (wit. C + syntetyczny tokoferol);
      4. serum z lipofilną pochodnną kwasu askorbinowego (tetraizopalmitynian askorbylu).

      Myślę, że po roku czy dwóch skumulowane efekty byłyby bardzo podobne (oczywiście na plus).

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź :)
      Co do stresu oksydacyjnego to stosowałam kiedyś taki produkt - ozonella (oliwa z oliwek nasycona ozonem) i jeśli dobrze rozumiem to miał on działać w ten sposób, że ozon ów pobudzał skórę do działania antyoksydacyjnego ? W sumie chyba tak jak np kwasy, czy inne substancje, które drażniąc - pobudzają odnowę. Ale racja, w sumie jak we wszystkim trzeba zachować równowagę :)
      No i właśnie, ozonella była super pod każdym względem: nawilżenia, kolorytu i mniejszych niedoskonałości. Ale stosowana raz na jakiś czas.

      Napisałeś Patryku o flavo z dodatkiem EGCG. To ostatnie chodzi za mną już jakiś czas do stosowania wewnętrznego mimo, że piję sporo zielonej herbaty ale ale :) no i właśnie, przeglądając str Life extension natknęłam się na sera z egcg właśnie, mogą być całkiem zacne :)

      Pozdrawiam
      Anna Ś

      Usuń
  25. Kurczę, te sera zawierają concentrated tea blend extract, a nie egcg. Się pogubiłam trochę :)

    Anna Ś

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam Cię serdecznie Patryku. Chciałam napisać tylko, że Twój blog stał się dla mnie motywacją do świadomego działania jeśli chodzi o walkę z acne tarda. Niestety, ale trudno trafić na dobrego dermatologa, takiego ,który odejdzie od schematu i nie będzie przepisywał tylko silnych antybiotyków. Na szczęście swój rozum mam, więc po przeczytaniu wszystkich Twoich postów poleciałam zrobić badania hormonalne i niestety poziom paru hormonów mam podwyższony. Ale stosując suplementy polecane tu przez Ciebie oraz odpowiednią dietę myślę, że uda się to zbić. Super, że chcesz dalej pisać. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > Na szczęście swój rozum mam
      > stosując suplementy oraz odpowiednią dietę myślę, że uda się to zbić

      Otóż to. O to dokładnie mi chodzi.

      Dla mnie to oczywiste, że w bardzo wielu przypadkach izolowanego acne tarda i w wielu przypadkach PCOS można uzyskać kontrolę (nad skórą, zdrowiem reprodukcyjnym, etc.) praktycznie bez pomocy leków antyandrogenowy/antykoncepcji.

      Oczywiście, takie podejście może wydawać się dermatologicznym i endokrynologicznym sci-fi, ale to prawda, wbrew temu, co myśli przeciętny dermatolog, który wmawia studentom, że insulina jest konieczna do transportu glukozy do komórek. Także jeśli ich wiedza leży na podstawowym poziomie, to trudno spodziewać się pomocy w przypadkach hiperandrogenizmu.

      No ale wg przeciętnego gin/edno/derm jedynym "ratunkiem" dla kobiet z PCOS są tabletki. Super.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

      Usuń
    2. Ja jestem taka zła, bo oczywiście PCOS mam genetycznie, to mogłam się nie pojawić w ogóle na tym świecie, żyjąc z taką chorobą, a jestem taka młoda- 19 lat, a co będzie dalej? ;P wciąż mnie bolą jajniki, to takie nieprzyjemne, ale cóż- żyć muszę i walczyć także. ;)
      zuza

      Usuń
    3. zuza, mam to samo, dobór naturalny nie ma już większego znaczenia, wszyscy się rozmnażają i potem rodzą się chore dzieci, które stają się chorymi i nieszczęśliwymi dorosłymi, z biologicznego punktu widzenia nie powinnam żyć, nie jestem płodna, do tego zeszpecona, aż mi nie dobrze jak w lustro patrzę, muszę wkładać tyle wysiłku, żeby utrzymać stan swojego zdrowia na przeciętnym poziomie, a mam dopiero 20 lat, nie wyobrażam sobie co będzie potem, skoro już jako młoda dziewczyna muszę chodzić po lekarzach i unikać tylu rzeczy, to chore

      Usuń
    4. faceci to jednak mają dobrze, nie posiadają okresu, nie rodzą dzieci, nie mają jajników, tylko dwa ekstra jądra.

      Usuń
    5. dziewczyny a co mają powiedzieć, myśleć, czuć osoby np. młode, dzieci z wyrokiem złosliwego nowotworu ? Ich rodzice czy nawet ich własne dzieci ?

      Oczywiście odczucia to jest indywidualna sprawa każdego/każdej z Nas.

      Medycyna w dużej mierze przeciwstawia się naturze (słabe jednostki nie są zazwyczaj zdolne do rozpłodu), ale nie narzekajmy z Pcos, szpetną twarzą, depresją, bolącymi stawami. Zawsze może być gorzej. Zastanawianie się co będzie w przyszłości nie ma sensu teraz, np. jutro, za chwilę... też może nas nie byc - tego nie wiemy.

      Usuń
    6. Wiedziałam, że pojawi się osoba, która wyskoczy z tekstem "zawsze może być gorzej, pomyśl o dzieciach z rakiem", no ale cóż, takie prawo internetu. Uważam, że dorosłe osoby z trądzikiem mają zajebiście przerąbane w życiu i nie piszę tego, żeby ktoś mnie pocieszał, nienawidzę jak ktoś mnie pociesza.

      Życie z przewlekłą chorobą jest sto razy gorsze, niż silny, ale krótki atak choroby, którą można zwalczyć lub nie. Pozornie jestem zdrowa i nic mi nie jest, więc muszę mieć codziennie rano siłę, żeby wstać z łóżka i jakoś tam żyć, przecież nie powiem, że nic mi się nie chcę, bo mam trądzik, ludzie by mnie wyśmiali, za to spokojnie możesz powiedzieć, że nic ci się nie chce, bo masz raka.

      Usuń
    7. Wiedziałam, że pojawi się osoba, która wyskoczy z tekstem "zawsze może być gorzej, pomyśl o dzieciach z rakiem", no ale cóż, takie prawo internetu. "

      A ja wiedziałam, że znajdzie się osoba, która swoje kiepskie samopoczucie i odczucia będzie rozsiewać po blogu jak i wkręcać innych w te klimaty.

      "nienawidzę jak ktoś mnie pociesza"
      a ja nie lubię, jak ktoś rzuca depresją ze słowem nienawidzę.

      "Życie z przewlekłą chorobą jest sto razy gorsze, niż silny, ale krótki atak choroby, którą można zwalczyć lub nie"

      Oczywiście współczuję Tobie - życie Ciebie juz doświadczyło i chorobą przewlekłą jak i silnym i krótkim atakiem choroby którą można zwalczyć lub nie.

      Proszę, nie wkręcaj na blogu depresji. nikomu to nie jest potrzebne, bo nie tylko TY masz problemy zdrowotne.

      Usuń
    8. Życie z każdą chorobą jest okropne. Bez sensu jest licytowanie się kto ma gorzej. Zawsze znajdzie się ktoś w gorszej i lepszej sytuacji. Niestety, takie myśli pojawiają się. Mi też czasem zdarza się użalać nad sobą, ale tak naprawdę to tylko pogarsza sytuację. Dołuje mnie, że nie mogę jeść wielu rzeczy, które lubię, ale cóż, takie życie.

      To wszystko wymaga wiele pokory i cierpliwości. A mają te 20 lat i do tego zaburzenia hormonalne, które też wpływają na nastrój, trudno oczekiwać wielkiej dojrzałości, Młodość jest okropna, człowiek myśli, że może wszystko, ma monopol na zdrowie, a tu lipa. Sama z utęsknieniem czekam na czas, kiedy podejdę do tego z totalnym dystansem.

      Usuń
  27. Dziękuję Ci pięknie za odpowiedź :). Byłam z wynikami u pana ginekologa. Byłam ciekawa co mi będzie chciał przepisać (a dodam, że mam podwyższony androstendion i 17 OH progesteron), a więc to nadnercza produkują za dużo androgenów. Chciał mi zapisać Yasmin w skojarzeniu z Androcurem, ale powiedziałam, że nie skorzystam, i zamiast przyjmowania tabletek będę trzymać odpowiednią dietę, suplementację, i dawkę ruchu (wiosna za parę dni więc w końcu można będzie pobiegać :) A jakież zdziwienie pojawiło się na twarzy pana doktora, że to w taki sposób można wyregulować. Myślę, że grunt to być świadomym pacjentem i jeśli nie ma wyraźnej potrzeby, chyba nie warto się bawić z tabletkami, bądź co bądź one też mają jakiś wpływ na organizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > Yasmin w skojarzeniu z Androcurem

      Klasyka/kanon. Tak właśnie widzą to specjaliści od kobiecych problemów. Takie combo na pewno miałoby olbrzymi wpływ na skórę.

      I kobiety z acne tarda (obojętnie, czy izolowanym, czy w szerszym kontekście PCOS) potrafią być tak leczone latami. U niektórych (większości?) skóra jest wtedy śliczna, u wielu nie wygląda to tak dobrze + bardzo często po odstawieniu (z różnych powodów - działania niepożądane, decyzja o ciąży, etc.) mamy nawrót.

      Problem polega na tym, że gdy tak stawia się sprawę, kobieta nie ma wyboru. To jest myślenie na zasadzie: antyandrogeny albo męcz się (złuszczaj, nawilżaj i wpadaj w pielęgnacyjny obłęd). Albo Izotek.

      > A jakież zdziwienie pojawiło się na twarzy pana doktora, że to w taki sposób można wyregulować

      Można. Jeśli zbuduje się odpowiednią strategię (opartą głównie o rewolucję w diecie), można spodziewać się świetnych efektów (nie po tygodniu, nie po dwóch).

      Ale na początku zawsze warto przyjrzeć się hormonom, żeby mieć rozeznanie, z czym mamy do czynienia.

      > chyba nie warto się bawić z tabletkami

      Czasami jest to konieczne, ale generalnie nadużywa się OC.

      Wszystko zależy od kontekstu.

      Usuń

< >